Uświęcenie czasu – modlitwa mnichów o. Włodzimierz Zatorski OSB

Modlimy się tak, jak żyjemy,
ponieważ tak żyjemy, jak się modlimy

RegBen 58,7)

Modlitwa nie jest oderwaną czynnością w życiu człowieka. Jeżeli by taką była, to nie jest ona prawdziwa modlitwą. Prawda o współzależności modlitwy i życia leży u podstaw monastycznego podejścia do modlitwy. Wyrosła ona z bardzo poważnego podejścia do polecenia Pana Jezusa, że powinniśmy się nieustannie modlić i nie ustawać (zob. Łk 18,1). Święty Paweł wypowiedział to zalecenie w sposób jednoznaczny: nieustannie się módlcie (1 Tes 5,17). Byli tacy, którzy starali się te słowa wypełnić w sposób dosłowny, ale okazało się, że nie da się nieustannie ich odmawiać modlitw. Każdy z nas musi jeść, spać, załatwiać swoje elementarne potrzeby naturalne… Jak zatem nieustannie się modlić?

Było to jedno z najważniejszych pytań dla ludzi, którzy opuścili wszystko, aby nieustannie żyć dla Boga. Okazało się, że trzeba było stopniowo opuścić dotychczasowe wyobrażenie o samej modlitwie, jako o czymś, co sami potrafimy robić. Modlitwa jest w Jest ona w istocie misterium, w którą zostajemy włączeni przez samego Boga. Nikt z nas nie umie się modlić. Każdy z nas jest jedynie uczniem w szkole modlitwy. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami (Rz 8,26). Kiedy wstępujemy do klasztoru, wchodzimy do szkoły modlitwy. Nie jest to jednak nauka jakiejś techniki, ale właściwie jest to nauka życia, w którym modlitwa staje się podstawowym wymiarem. Znakomicie oddaje tę prawdę przytoczone jako motto zdanie z Katechizmu Kościoła Katolickiego: „Modlimy się tak, jak żyjemy, ponieważ tak żyjemy, jak się modlimy” (KKK 2725).

Nauka modlitwy nie ogranicza się zatem do samej modlitwy niej samej, ale wpierw i przede wszystkim odnosi się ona do postawy życiowej. Święty Benedykt mówiąc o przyjmowaniu braci do klasztoru stawia właściwie jedno kryterium: „Trzeba badać troskliwie, czy [nowicjusz] prawdziwie szuka Boga”. To pytanie jest rozstrzygające, w nim zawiera się także odpowiedź na pytanie o autentyczną modlitwę.

Święty Benedykt rozpisuje dalej to podstawowe pytanie na konkretne postawy, w których owo szukanie Boga się wyraża. Najpierw zwraca uwagę na to „czy jest gorliwy w Służbie Bożej”, dopiero potem pyta, czy jest gorliwy „w posłuszeństwie, w znoszeniu upokorzeń” (RegBen 58,7). Służba Boża, czyli liturgia, jest dla św. Benedykta najważniejszą czynnością w życiu klasztornym. „Nic nie może być ważniejsze od Służby Bożej” (RegBen 43,3).Liturgia Ona właśnie dyktuje cały rozkład codziennych zajęć. Dzień się rozpoczyna od Jutrzni, potem w ciągu dnia w porządku ustalonym dla określonego klasztoru, odmawiane są kolejne modlitwy Liturgii Godzin i sprawowana jest Msza św., a na koniec dnia Wieczorem odmawia się wspólnie Kompletę, czyli modlitwę na zakończenie dnia. Po niej nie powinno się już podejmować żadnych prac lub innych działań w klasztorze. Rozpoczyna się cisza nocna – silentium sacrum, czas na spoczynek i modlitwę indywidualną. W ten oto sposób Liturgia Godzin jest w ten sposób podstawowym wymiarem uświęcania czasu. Ona jednocześnie stanowi podstawę fundament szkoły służby Pańskiej, jaką jest klasztor, szkoły autentycznego życia i modlitwy. Postawa liturgiczna jest wzorem postawy zachowań podczas innych czynności. Święty Benedykt daje nam genialne streszczenie właściwej postawy, jaką powinniśmy mieć podczas liturgii:

Wierzymy, że Bóg jest wszędzie obecny i że oczy Pana patrzą na dobrych i na złych na każdym miejscu (Prz 15,3). Przede wszystkim jednak powinniśmy być tego niewzruszenie pewni wówczas, gdy uczestniczymy w Służbie Bożej. Dlatego też pamiętajmy zawsze, co mówi Prorok: Służcie Panu z bojaźnią (Ps 2,22), a również na innym miejscu: Śpiewajcie mądrze (Ps 46,8 Wlg) i będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów (Ps 138[137],1). Zastanówmy się zatem, jak należy zachowywać się w obliczu Boga i Jego aniołów, i tak śpiewajmy psalmy, aby nasze serce było w zgodzie z tym, co głoszą nasze usta (RegBen 19,1–7).

Świadomość nieustannego życia w obecności Boga jest podstawą całego życia mnichów. Cokolwiek czynią i cokolwiek ich spotyka, dokonuje się przed Bogiem Nim i ze względu na Niego. Można powiedzieć, że mnisi mają postawę liturgiczną we wszystkich sytuacjach. „Służba Bogu z bojaźnią” powinna charakteryzować ich całe nastawienie do świata.

Modlitwa nie sprowadza się do poszczególnych aktów, ale jest życiem. Najważniejsze w niej jest stałe trwanie w obecności Boga. Katechizm Kościoła Katolickiego pisze o tym:

Życie modlitwy polega zatem na stałym trwaniu w obecności trzykroć świętego Boga i w komunii z Nim. Ta komunia życia jest zawsze możliwa, gdyż przez chrzest staliśmy się jedno z ChrystusemPor. Rz 6, 5.. Modlitwa jest o tyle chrześcijańska, o ile jest komunią z Chrystusem i rozszerza się w Kościele, który jest Jego Ciałem. Ma ona wymiary 792 miłości Chrystusa (KKK 2565).

Liturgia w naturalny sposób staje się podstawą i szkołą życia modlitwy. Niezmiernie ważne podczas liturgii w czasie jej trwania jest to, aby „nasze serce było w zgodzie z tym, co głoszą nasze usta”. Nieustannie jesteśmy uczniami, którzy winni wsłuchiwać się w to, co przychodzi do nas od Boga. Choć w sposób szczególny odnosi się to do liturgii, to rozciąga się także na inne czynności, między innymi na modlitwę indywidualną.  Dla niej św. Benedykt widzi najlepszy moment po zakończeniu liturgii. O klasztornym oratorium pisze on tak:

Oratorium niech będzie tym, na co wskazuje jego nazwa. Nie należy tu czynić ani przechowywać nic takiego, co by nie miało związku z modlitwą. Po zakończeniu Służby Bożej niech wszyscy, okazując cześć Bogu, wyjdą w najgłębszym milczeniu tak, aby bratu, który właśnie chciałby prywatnie się pomodlić, nie przeszkodziła w tym czyjaś bezwzględność. A jeśli też kiedy indziej ktoś zechce modlić się w samotności, niech wejdzie po prostu i niech się modli, nie na cały głos, lecz ze łzami i z głębi serca. Kto jednak o niczym podobnym nie zamyśla, nie powinien pozostawać po zakończeniu Służby Bożej w oratorium, aby, jak powiedziano, nie przeszkadzać innym (RegBen 52,1–5).

Jak widzimy modlitwa indywidualna stanowi osobistą reakcję na spotkanie z Panem podczas liturgii. Warto sobie uświadomić różnicę naszego nastawienia podczas liturgii i podczas w trakcie modlitwy indywidualnej, która ze swej natury jest zawsze odpowiedzią, jak o tym pisze Katechizm Kościoła Katolickiego (zob. KKK 2561; 2567). Podczas służby Bożej powinniśmy się całkowicie skupić i pójść za wypowiadanymi słowami. One nas bowiem wprowadzają w to, co nas przerasta. Natomiast podczas modlitwy osobistej wypowiadamy własne słowa w odpowiedzi na to, co usłyszeliśmy. Fundamentalną postawą jest słuchanie z gotowością posłuszeństwa wobec wezwania. Odnosi się to nie tylko do liturgii, ale także do lectio divina, czyli Bożego czytania, które zasadniczo polega również na słuchaniu słowa Bożego. Modlitwa indywidualna natomiast staje się naturalną odpowiedzią na to, co podczas liturgii lub czytania usłyszeliśmy.

Jednak Bóg przemawia do nas nie tylko słowem podczas liturgii i czytania Pisma świętego, ale także również podczas poprzez spotkania z ludźmi, przez rozmaite doświadczenia życiowe, w czasie wysiłku podczas w trakcie pracy, w ciszy i skupieniu, a także w momentach radości i wesela. Nieustannie musimy się uczyć otwartości na to, co przychodzi do nas od Boga i na sposób, w jaki do nas przychodzi. Modlitwa osobista jako nasza odpowiedź stanowi wyraz tej otwartości. Cały czas i wszystko, co robimy dokonuje się przed Bogiem i dla Niego. Autentycznym hasłem św. Benedykta jest sentencja wzięta z Listu św. Piotra: „aby we wszystkim Bóg był uwielbiony (1 P 4,11 – RegBen 57,9). Święty Benedykt użył jej w rozdziale mówiącym o rzemieślnikach klasztornych i to w kontekście sprzedaży ich produktów, czyli w kontekście. To najbardziej laicka czynność nie mająca w potocznym rozumieniu żadnego wymiaru religijnego. Ale To hasło użyte w tym miejscu pokazuje, jak autentycznie chodzi o uwielbienie Boga „we wszystkim”, a nie jedynie podczas liturgii i modlitwy osobistej lub poprzez czyny miłosierdzia.

Te ostatnie odgrywają bardzo ważną rolę w życiu klasztornym. Święty Benedykt w rozdziale „O przyjmowaniu gości” pisze:

Wszystkich przychodzących do klasztoru gości należy przyjmować jak Chrystusa, gdyż On sam powie: Gościem byłem i przyjęliście mnie (Mt 25,35). Wszystkim trzeba też okazywać  należny szacunek, a zwłaszcza zaś braciom w wierze (Ga 6,16) oraz pielgrzymom.

A zatem, skoro tylko zawiadomią o przybyciu gościa, przełożony i bracia wyjdą mu na spotkanie z całą usłużnością miłości. Najpierw niech się wspólnie pomodlą, później zaś powitają w pokoju. Tego pocałunku pokoju powinno się udzielać dopiero po modlitwie, a nigdy bez niej, a to ze względu na złudzenia pochodzące od diabła. A tak przy powitaniu, jak i przy pożegnaniu gości, należy ich pozdrawiać z wielką pokorą, schylając głowę lub padając przed nimi na ziemię. W ten sposób bowiem oddajemy cześć Chrystusowi, którego przyjmujemy w ich osobach…

Z największą troskliwością należy przyjmować ubogich i pielgrzymów, ponieważ w nich to przede wszystkim przyjmujemy Chrystusa. Ludziom bogatym sama ich pozycja zapewnia zawsze szacunek (RegBen 53,1–7.15).

W dosłownym brzmieniu trudno te słowa wypełnić w momencie, gdy do klasztoru przybywa wielka liczba gości. Ważne jest jednak zasadnicze nastawienie: „gości należy przyjmować jak Chrystusa”, przy czym św. Benedykt wskazuje na potrzebę szczególnej troskliwości w odniesieniu do ludzi ubogich,  „ponieważ w nich to przede wszystkim przyjmujemy Chrystusa”. W tym geście odbija się wspomniana wcześniej postawa liturgiczna. Ona właściwie harmonizuje z modlitwą, a nawet jest jej swoistym rodzajem modlitwy jako uwielbienie Chrystusa.

Podobnie praca staje się swoistą modlitwą ciała. W uwagach skierowanych do szafarza, czyli mnicha, który zajmuje się ekonomicznymi sprawami klasztoru św. Benedykt pisze: „Wszelkie przedmioty i w ogóle wszystko, co stanowi własność klasztoru, powinien szafarz traktować tak, jak gdyby to były naczynia święte  z ołtarza” (RegBen 31,10). Nie jest to literacka przenośnia, ale konsekwencja świadomości, że wszystko powinniśmy czynić przed obliczem Boga i na Jego chwałę. W dawnych wiekach mnisi tworząc wspaniałe dzieła sztuki nawet się pod nimi nie podpisywali właśnie dlatego, że ich praca miała wychwalać Boga, a nie budować ich własną chwałę.

Konieczność pamiętania o nieustannym byciu przed Bogiem św. Benedykt szereg razy przypomina mnichom w różnych miejscach Reguły. Ta świadomość zobowiązuje. Między innymi wielkim grzechem jest już sama bezczynność rozumiana, jako brak jakiegokolwiek zaangażowania. Czas nie może nam przeciekać między palcami. Dlatego św. Benedykt zaleca właściwe uporządkowanie w ciągu dnia poza czasem liturgii i odpoczynku poszczególnych czynności: lectio divina i pracy:

Bezczynność jest wrogiem duszy. Dlatego też bracia muszą się zajmować w określonych godzinach pracą fizyczną i również w określonych godzinach czytaniem duchownym (RegBen 48,1).

Niezmiernie ważna jest przy tym harmonia całego życia. Wszystko powinno być właściwie uporządkowane i mieć swoje miejsce w czasie. Nie można niczego czegokolwiek zaniedbywać. W każdej chwili musimy być określeni w naszym byciu przed Bogiem. Bardzo niebezpieczne jest bycie bezprzytomnym, czyli to, co św. Benedykt nazywa bezczynnością. Wobec tego zagrożenia pisze on:

W niedzielę natomiast niech czytaniem zajmują się wszyscy oprócz  tych, których wyznaczono do różnych funkcji. Jeśli zaś ktoś jest tak niedbały i leniwy, że nie chce albo nie może ani rozmyślać, ani czytać, trzeba mu zlecić jakąś pracę do wykonania, aby nie był bezczynny (RegBen 48,22n).

Ten zaskakujący nas tekst dobrze oddaje całkowite ukierunkowanie na Boga w zamyśle św. Benedykta. Przy takim nastawieniu nieustannie przeplatają się ze sobą poszczególne czynności wykonywane przed Bogiem i ich wewnętrzny korelat – modlitwa osobista. Święty Benedykt w przeciwieństwie do liturgii, lectio divina, pracy i odpoczynku nie wyznacza dla niej jakiegoś określonego czasu, gdyż. Powinna ona pojawiać się jak najczęściej w naszym życiu, stanowiąc coś na wzór spoiny w budowli, którą jest nasze życie. Dlatego zaleca nam ogólnie: „Często znajdować czas na modlitwę” (RegBen 4,56). Modlitwa Ona to buduje nasze życie. Przytoczmy jeszcze raz Katechizm Kościoła Katolickiego:

Modlitwa jest życiem nowego serca. Powinna ożywiać nas w każdej chwili. Tymczasem zapominamy o Tym, który jest naszym Życiem i naszym Wszystkim. Dlatego więc mistrzowie życia duchowego, zgodnie z tradycją ksiąg Powtórzonego Prawa i Proroków, kładą nacisk na modlitwę jako „pamięć 1099 o Bogu”, częste budzenie „pamięci serca”: „Trzeba przypominać sobie o Bogu częściej, niż oddychamy”Św. Grzegorz z Nazjanzu, Orationes theologicae, 1, 4: PG 36, 16 B.. Nie można jednak modlić się „w każdym czasie”, jeśli pragnąc takiej modlitwy, nie modlimy się w pewnych chwilach: są to szczególne momenty modlitwy chrześcijańskiej, jeśli chodzi o intensywność i trwanie (KKK 2697).

Nasze życie można porównać do oddechu, który składa się z wdechu i wydechu. Liturgia, lectio divina, spotkania z ludźmi, praca i pozostałe czynności dnia stanowiące przestrzeń spotkania z Bogiem, są rodzajem wdechu. Po nich natomiast powinien nastąpić wydech – czyli nasza odpowiedź na nie w formie modlitewnego wezwania, czy to jako uwielbienia Boga, czy jako dziękczynienia, czy też jako prośba do Niego skierowana. W tym zharmonizowaniu wszystkich działań i modlitwy następuje nieustanne uwielbienie Boga, co stanowi właściwe uświęcenie naszego czasu. Nasze życie staje się życiem modlitewnym.

 


 

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi