W jaki sposób powinniśmy analizować nasze życie?

Kilka lat temu Alex Pentland, profesor obliczeniowych nauk społecznych na MIT, przeprowadził osobliwy eksperyment na personelu infolinii Bank of America w Rhode Island.

80 pracowników wyposażył w zestawy biometryczne, które przez 6 tygodni śledziły wszystkie ich ruchy i prowadzone rozmowy. Uzyskane w ten sposób „jakieś 10 gigabajtów danych” przeanalizował komputer.

Okazało się, że pracownicy są od siebie odizolowani. Jak w większości infolinii, siedzieli w boksach, a przerwy robiono rotacyjnie, tak by w każdym momencie ktoś odbierał telefony. Bank of America zmienił ten system, aby można było spędzać czas razem i wymieniać się pomysłami. Niemal natychmiast wzrosła wydajność pracy. W związku z tym, firma postanowiła wprowadzić nowy model we wszystkich swoich infoliniach.

Gdy usłyszałam o tym po raz pierwszy, od razu naszła mnie ochota, by stanąć w obronie wszystkich pracowników infolinii i innych korporacyjnych wyrobników. Dane zebrane przez Pentlanda potwierdzają rzecz, którą wielu ludzi instynktownie rozumie: konieczność spędzania całego dnia w maleńkim, odizolowanym boksie jest potwornie deprymująca i obniża produktywność. 

Jednak chodzi tu też o coś więcej, o to, jak naukowcy w rodzaju Pentlanda analizują nasze życie. Od stuleci wiemy, jak kultura i społeczeństwo wpływają na nasze zachowanie, lecz aż do teraz przyglądano się temu jedynie w skali mikro. Przykładem może być praca antropologa, który zazwyczaj skupia się na dokładnym badaniu niewielkich grup ludzkich, aby, na tej podstawie, dojść do ogólnych i subiektywnych wniosków.

Zdaniem Pentlanda i innych, niebawem zaniknie podział nauk na „ścisłe” i „nieścisłe”. Badacze mogą dziś gromadzić ogromne ilości informacji o zachowaniu człowieka. Uzyskiwać je można zarówno przy pomocy takich serwisów, jak Facebook, czy śladów, jakie ludzie zostawiają, korzystając np. z telefonu, jak i poprzez celowe zastosowanie urządzeń biometrycznych. Pozwala to naukowcom na monitorowanie i przewidywanie zachowań społecznych w skali, o jakiej dotychczas jedynie marzyli. Według Pentlanda, zadaniem „fizyki społecznej” jest badanie, jak przepływ myśli przeradza się w zmianę zachowań. Na podobnej zasadzie, na jakiej klasyczna fizyka zajmuje się przemianą energii w ruch.

Narusza  to jednak naszą prywatność. Co więcej, choć na gromadzone przez siebie dane naukowcy chcą patrzeć równie neutralnym okiem, jak na atomy, kultura wpływa również na nich. Informacje zawsze są zbierane, sortowane i interpretowane przez ludzi. Chcąc analizować interakcje, sami jesteśmy uwikłani w kulturę.

Ważniejsze jest jednak coś innego: czy ta metoda zbierania danych wam się podoba, czy nie, Dżinn został już uwolniony z butelki. Eksperyment, przeprowadzony przez Pentlanda, jest tylko początkiem nowego trendu.

Pozostaje pytanie, czy te nowe, potężne narzędzia zostaną użyte w szczytnych celach (przewidywanie korków na drogach, epidemii grypy), czy też w niecnych (kontrolowanie ludzi). Niestety, na to, mimo iż jest to jedno z najważniejszych pytań naszych czasów, „fizyka społeczna” nie daje odpowiedzi.

 

Na podst. How should we analyse our lives?, Gillian Tett, The Financial Times

Sieci społecznościowe

Tagi