W Niemczech rośnie popularność finansowania społecznościowego

Miał sporo własnych pieniędzy, mógł też zwrócić się o pożyczkę do banku lub przyjaciół. Zamiast tego poprosił o nią obcych ludzi poprzez internet. Do tej pory zebrał już 3,3 miliona euro (4,4 miliona dolarów) od 800 inwestorów na portalu finansowania społecznościowego Companisto.de – to ponad trzy razy więcej niż kwota, o jaką się starał, a jak podaje strona internetowa, to największa kwota uzyskana przez europejskie przedsięwzięcie komercyjne.

- Nikt nie wie, gdzie inwestować w czasach, kiedy stopy procentowe są niskie, a ludzie obawiają się krachu na giełdzie – powiedział 49-letni Buettner, którego ośrodek Weissenhaus położony na północ od Hamburga obejmuje wydzielone domki, prywatne plaże i pokoje z cenami zaczynającymi się od 400 euro za noc. – To szansa na podniesienie finansowania społecznościowego na wyższy poziom.

Finansowanie społecznościowe, które umożliwia firmom i osobom prywatnym pozyskanie pieniędzy przez zbiórki internetowe, to jeszcze mała, ale wciąż rosnąca alternatywa dla tradycyjnego finansowania. Szacuje się, że platformy specjalizujące się w finansowaniu na całym świecie umożliwią w tym roku zebranie w sumie 10,7 miliarda dolarów na przedsięwzięcia biznesowe, działalność artystyczną i cele dobroczynne, jak podaje firma prawnicza Goodwin Procter powołując się na firmę analityczną Massolution. Goodwin Procter poinformowała, że w ubiegłym roku było to 5,1 miliarda dolarów.

W Niemczech użytkownicy portali finansowania społecznościowego starający się pozyskać pieniądze na działalność biznesową zebrali w pierwszej połowie roku 8 milionów euro, 60 procent więcej niż rok wcześniej, jak podaje FuerGruender.de, startup z siedzibą we Frankfurcie. Ponieważ w Niemczech sektor finansowania społecznościowego jest niewielki, kampania Buettnera będzie pewnie stanowiła dużą część ogółem zebranych pieniędzy.

Początki finansowania społecznościowego przypadają na koniec lat 1990., kiedy fani zebrali poprzez internet pieniądze na opłacenie amerykańskiej trasy koncertowej brytyjskiej grupy rockowej Marillion.

Do niedawna zebrane w ten sposób pieniądze były przeznaczane na finansowanie projektów artystycznych, muzycznych, filmowych, designerskich i na cele charytatywne. Wśród osób korzystających z takich portali jak Kickstarter i Indiegogo znalazł się projektant odzieży, który chciał rozszerzyć produkcję ubrań, amator kawy pragnący zorganizować festiwal kawowy w Milwaukee i schronisko dla bezdomnych potrzebujące funduszy na bilety autobusowe i pralnie. W ubiegłym roku aktor i filmowiec Zach Braff zebrał 3,1 miliona dolarów poprzez portal Kickstarter na wyprodukowanie filmu „Wish I Was Here” („Gdybym tylko tu był”).

W ubiegłym roku Kongres uchwalił ustawę mającą na celu wspieranie rozwoju małych początkujących przedsiębiorstw Jumpstart our Small Business Startups Act ułatwiającą zbieranie pieniędzy online, torując tym samym drogę do finansowania społecznościowego większej liczbie przedsięwzięć komercyjnych, w tym dotyczących nieruchomości. Fundrise z siedzibą w Waszyngtonie zebrał w tym roku około 17 milionów dolarów zawierając 19 transakcji dotyczących nieruchomości, natomiast Realty Mogul z siedzibą w Los Angeles zebrał 26 milionów dolarów na 85 nieruchomości.

- Finansowanie społecznościowe nieruchomości ma przyszłość, ponieważ dotyczy specyficznych projektów – uważa Karsten Wenzlaff, założyciel German Crowdfunding Network. – Inwestujący to nie osoby wspierające startupy, czy projekty artystyczne: traktują to jak realny produkt inwestycyjny.

W Niemczech pierwsza kampania dotycząca nieruchomości miała miejsce w 2012 roku i była zorganizowana przez Kapitalfreunde z siedzibą w Berlinie. Firma uzyskała 67 500 euro na renowację kamienicy w stylu Tudorów we Frankfurcie, z mieszkaniami, sklepami i biurami.

Bergfuerst.de, inna niemiecka platforma finansowania społecznościowego, zamierza rozpocząć swój pierwszy projekt pod koniec tego roku starając się pozyskać milion euro na inwestycje w istniejącym już wielofunkcyjnym budynku w Hamburgu, a oprocentowanie od inwestycji wyniesie 3,5 procent, jak napisano na stronie internetowej firmy.

Niektórzy inwestorzy niechętnie podchodzą do tradycyjnych funduszy na rynku nieruchomości, ponieważ kilkanaście funduszy inwestycyjnych zamroziło możliwość wypłat, powiedział Michael Ullmann, który w 2012 roku założył Kapitalfreunde.de, pierwszy niemiecki portal finansujący nieruchomości. Fundusze zarządzane przez banki, między innymi UBS i Skandinaviska Enskilda Banken, podjęły takie działania, ponieważ klienci chcieli wycofać więcej pieniędzy niż fundusze były w stanie wypłacić.

Finansowanie społecznościowe jest bardziej przejrzyste, ponieważ inwestorzy mogą zadawać pytania zbierającym fundusze dotyczące projektów na otwartych forach, a także dzielić się spostrzeżeniami i obawami z innymi inwestorami, uważa Ullmann.

Buettner kupił 75-hektarową nieruchomość w Weissenhaus, kiedy trafiła w 2005 roku na rynek; wcześniej należała przez 400 lat do niemieckiej rodziny arystokratycznej.

Buettner zbudował strukturę finansowania na pożyczce podporządkowanej zapewniającej inwestorom roczne oprocentowanie w wysokości od czterech do ośmiu procent, jak informuje strona Companisto. Jeśli nieruchomość zostanie sprzedana, inwestorzy będą mieli swój udział w zyskach. Minimalna kwota inwestycji wynosi pięć euro.

Finansowanie społecznościowe nie zapewnia takiej ochrony inwestorów, jaka ma miejsce w bardziej tradycyjnych sektorach. Co więcej, takiemu finansowaniu w przypadku nieruchomości brakuje zdywersyfikowania, jakie zapewniają tradycyjne fundusze, uważa Rene Klein, kierujący FuerGruender. Ponadto inwestorom trudno jest zweryfikować prawdziwość informacji podawanych przez zbierających fundusze.

Bjoern Geidel, bankowiec z Frankfurtu, który zainwestował w Weissenhaus mówi, że ma wystarczające doświadczenie, żeby mieć świadomość zagrożeń i stara się zainwestować swoje pieniądze w różne branże. Do tej pory wziął udział w projektach finansowania społecznościowego i zainwestował w internetowego sprzedawcę win i producenta serwerów komputerowych.

- Weissenhaus nie jest tak ryzykowną inwestycją, jak finansowanie początkującej firmy, ponieważ jest zabezpieczony nieruchomością i kredytem Buettnera – powiedział Geidel. – Mam większe szanse na zwrot z kapitału dzięki inwestowaniu w projekt Buettnera, niż przy wyłożeniu pieniędzy na mieszkanie z jedną sypialnią, a potem jego wynajem.

 

Źródło: Bloomberg News/Onet

Sieci społecznościowe

Tagi