Warren Buffett może płacić mniej

Niedawno, Warren Buffett opublikował swój coroczny list do udziałowców Berkshire Hathaway. Mowa w nim, m. in., o dwóch menedżerach portfeli, którzy w ostatnich latach zaczęli pracować dla jego firmy.

„W roku, w którym wielu menedżerów nie zdołało pobić S&P 500, udało się to Toddowi Combsowi i Tedowi Weschlerowi. Każdy z nich prowadzi obecnie portfel o wartości przekraczającej 7 mld dol. Zasłużyli na to. Muszę przyznać, że ich inwestycje osiągnęły lepsze wyniki, niż moje. (…) Obaj mają w żyłach krew Berkshire” - pisze Buffett.

Weschler i Combs to zdecydowanie inwestorska I liga. Dziś mogą się pochwalić najlepszymi CV, jakie tylko można sobie wyobrazić. Jednak, jak na branżowe standardy, nie zarabiają zbyt dużo. Dodatkowo, muszą płacić wyższe podatki, niż menedżerowie funduszy hedgingowych, gdyż  Berkshire nie korzysta z kruczka, który pozwala uznać wynagrodzenia za zwroty z inwestycji.

Poza tym, ich podstawowe płace i premie również nie są obliczane tak, jak to jest powszechnie przyjęte. Wynagrodzenie Weschlera i Combsa za wyniki to 10% zwrotów powyżej rezultatu S&P500. „Niemniej spodziewam się, że obaj i tak zarobią dużo pieniędzy” – skomentował to Buffett w rozmowie z Andrew Sorkinem. „Różnica jest taka, że muszą na to zapracować, osiągając dobre wyniki inwestycyjne”.

Pytanie, dlaczego ci menedżerowie zgadzają na takie warunki. Conor Sen tak to wyjaśnia na swoim blogu:

„Połowę swojej kariery spędziłem w funduszu hedgingowym, więc to rozumiem. Jeśli twój styl zarządzania inwestycjami wymaga długoterminowej perspektywy, długoterminowej cierpliwości i długoterminowego kapitału, i jeśli wiesz, jak ma wyglądać reszta twojej kariery, to po co rzucać się na potencjalnie większe zarobki, które będą od ciebie wymagały, abyś funkcjonował w środowisku notorycznie krótkoterminowym, nieraz nieetycznym i często nielojalnym?

(…) Nie można sprowadzać nagrody i satysfakcji z pracy do samej wysokości pensji. Znaczenie mają elastyczność grafiku i miejsce pracy. (…) Zaufanie to przejaw dobrej woli, której nie znajdzie się w żadnym bilansie. (…) Spółkom godnym zaufania łatwiej będzie utrzymać obecne marże zysków, niż to się wydaje sceptykom”.

Tworzenie atmosfery wzajemnego zaufania, aby uzyskać lepsze ceny, jest oczywistym elementem strategii Berkshire Hathaway. Kilka lat temu, na spotkaniu udziałowców, Buffet powiedział jasno, że firma może kupować taniej niż inni, ponieważ nabywa rodzinne przedsiębiorstwa, których właściciele ufają, że Berkshire nie potraktuje aktywów jak łupu, nie pozwalnia pracowników i nie potnie przedsiębiorstwa na kawałki. Ludzie są gotowi przyjąć mniej pieniędzy, jeśli wiedzą, że coś, co jest dla nich cenne, trafia w dobre ręce.

Oto fragment z listu Buffetta, w którym opisuje zakup Nebraska Furniture Mart (NFM), należącego do rodziny Blumkinów:

„Wspominam 30 sierpnia 1983 r. (…), gdy udałem się do pani B. (Rose Blumkin) ze szkicem oferty kupna NFM (...). Pani B. przyjęła moją ofertę, nie zmieniając ani słowa, transakcję sfinalizowaliśmy bez udziału bankierów inwestycyjnych przy prawników (…). Mimo, iż sprawozdania finansowe spółki nie zostały sprawdzone, nie martwiłem się. Pani B. powiedziała mi, co i jak, i jej słowo mi wystarczyło”.

Naprawdę nie ma w tym żadnego haczyka. Buffett zawsze podkreśla, że wszystkich traktuje po ludzku, a Berkshire jest jak rodzina. To pozwala mu kupować spółki po niższych cenach i zatrudniać wybitnie utalentowanych pracowników, płacąc im za stawki, które uważa za przyzwoite.

 

Na podst. Warren Buffett Gets Away With Paying His Employees Less By Using This One Weird Trick, Joe Weisenthal, Business Insider 

Sieci społecznościowe

Tagi