Wartość nie z tego świata O. Włodzimierz Zatorski OSB

Na świecie prawdopodobnie co sekunda padają z ust kapłana słowa: „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, to jest Ciało Moje , bierzcie i pijcie, to jest Krew Moja. To czyńcie na moją pamiątkę” Niekończąca się uczta, na którą jesteśmy zapraszani. Pan Jezus wymawiając te słowa w Wieczerniku łamał chleb…Chleb jest bardzo konkretnym pokarmem, wcale nie duchowym.

Ojcze Włodzimierzu, tajemnica która odbywa się na ołtarzu wymyka się jednak mojemu rozumowi. Pan Jezus daje wszystko czym jest- Chlebem Żywym. Czy zachęca nas żeby też dawać to co możemy dać z siebie? To co mamy najlepszego? Dzielić się z bliźnimi miłością, dobrami ? Czy Pan Jezus uczy nas swoim przykładem bezinteresownej miłości?

Pan Jezus samo powiedział o tym, że jest „chlebem żywym” w tak zwanej wielkiej mowie eucharystycznej w 6 rozdziale Ewangelii według św. Jana. Były to trudne słowa i po jej zakończeniu wielu od Niego odeszło mówiąc: Trudna jest ta mowa. Spytał także Dwunastu, czy i oni chcą odejść. Na to odpowiedział Piotr: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego (J 6,69).

Rzeczywiście trudna jest mowa Pana Jezusa na temat Eucharystii. Zupełnie nas ona przerasta. To dotyczyło nie tylko Żydów, którzy słuchali jej bezpośrednio, ale także nas, którzy od wieków słuchamy, czym jest Eucharystia, że w niej następuje cudowna przemiana, że spożywamy Ciało i Krew Pana Jezusa. Dla naszego rozumu jest to jedynie analogia, raczej symbol niż prawdziwa rzeczywistość. I tak niestety musi być, bo ta mowa nie jest dla naszego rozumu, ale dla nowego człowieka stworzonego w nas przez Chrystusa. Eucharystia jest właśnie dla niego pokarmem i wzmocnieniem, a nie dla człowieka zmysłowego, żyjącego w świecie i wartościami tego świata. Sam Pan Jezus wypowiada to w zdaniu: Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem (J 6,63).

Chodzi zatem o życie w wymiarze duchowym. Nie należy tego utożsamiać z naszym pojmowaniem duchowości, jako wewnętrznych myśli i doznań, przeżywanych subiektywnie i mogących być całkowicie oderwanych od życia praktycznego. Niestety, często jest ono rozumiane, jako życie sobie, bez liczenia się z rzeczywistością. I tak niestety niektórzy z uporem starają się żyć, mniemając, że żyją ,,duchowo”. W przedziwny sposób duchowo w rozumieniu Pana Jezusa oznacza jednocześnie konkretnie w odniesieniu do tego, co nas spotyka.

Pan Jezus wyraźnie mówi o konieczności potwierdzania czynem tego, co się deklaruje słowem. Wielkim złudzeniem jest noszenie w sobie mniemania, które nie przekłada się na czyn. Duchowe w pojęciu Pana Jezusa, oznacza konkretne życie według pewnych wartości, konsekwentne pójście za wyborem dokonanym w sercu, to wiara wyrażająca się życiem.

Na świecie prawdopodobnie co sekunda padają z ust kapłana słowa: „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, to jest Ciało Moje , bierzcie i pijcie, to jest Krew Moja. To czyńcie na moją pamiątkę” Niekończąca się uczta, na którą jesteśmy zapraszani. Pan Jezus wymawiając te słowa w Wieczerniku łamał chleb…Chleb jest bardzo konkretnym pokarmem, wcale nie duchowym.

Ojcze Włodzimierzu, tajemnica która odbywa się na ołtarzu wymyka się jednak mojemu rozumowi. Pan Jezus daje wszystko czym jest- Chlebem Żywym. Czy zachęca nas żeby też dawać to co możemy dać z siebie? To co mamy najlepszego? Dzielić się z bliźnimi miłością, dobrami ? Czy Pan Jezus uczy nas swoim przykładem bezinteresownej miłości?

 

Pan Jezus samo powiedział o tym, że jest „chlebem żywym” w tak zwanej wielkiej mowie eucharystycznej w 6 rozdziale Ewangelii według św. Jana. Były to trudne słowa i po jej zakończeniu wielu od Niego odeszło mówiąc: Trudna jest ta mowa. Spytał także Dwunastu, czy i oni chcą odejść. Na to odpowiedział Piotr: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego (J 6,69).

Rzeczywiście trudna jest mowa Pana Jezusa na temat Eucharystii. Zupełnie nas ona przerasta. To dotyczyło nie tylko Żydów, którzy słuchali jej bezpośrednio, ale także nas, którzy od wieków słuchamy, czym jest Eucharystia, że w niej następuje cudowna przemiana, że spożywamy Ciało i Krew Pana Jezusa. Dla naszego rozumu jest to jedynie analogia, raczej symbol niż prawdziwa rzeczywistość. I tak niestety musi być, bo ta mowa nie jest dla naszego rozumu, ale dla nowego człowieka stworzonego w nas przez Chrystusa. Eucharystia jest właśnie dla niego pokarmem i wzmocnieniem, a nie dla człowieka zmysłowego, żyjącego w świecie i wartościami tego świata. Sam Pan Jezus wypowiada to w zdaniu: Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem (J 6,63).

 

Chodzi zatem o życie w wymiarze duchowym. Nie należy tego utożsamiać z naszym pojmowaniem duchowości, jako wewnętrznych myśli i doznań, przeżywanych subiektywnie i mogących być całkowicie oderwanych od życia praktycznego. Niestety, często jest ono rozumiane, jako życie sobie, bez liczenia się z rzeczywistością. I tak niestety niektórzy z uporem starają się żyć, mniemając, że żyją ,,duchowo”. W przedziwny sposób duchowo w rozumieniu Pana Jezusa oznacza jednocześnie konkretnie w odniesieniu do tego, co nas spotyka.

Pan Jezus wyraźnie mówi o konieczności potwierdzania czynem tego, co się deklaruje słowem. Wielkim złudzeniem jest noszenie w sobie mniemania, które nie przekłada się na czyn. Duchowe w pojęciu Pana Jezusa, oznacza konkretne życie według pewnych wartości, konsekwentne pójście za wyborem dokonanym w sercu, to wiara wyrażająca się życiem. Duch nie jest subiektywnością, zamkniętym w sobie światem, ale zasadą życia wyrażającą się w konkrecie przez czyn, postawę, sposób reagowania i postępowania.

W Dziejach Apostolskich św. Piotr dokonuje cudów, które są konkretnym potwierdzeniem jego wiary w moc Chrystusa Zmartwychwstałego. W ten sposób jego wiara okazuje się prawdą zgodnie z tym, co powiedział Pan Jezus: Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni (J 15,7).

Jednocześnie Dzieje Apostolskie pokazują, jak ,,łatwo” nawrócić ludzi przez znaki i cuda. Jak człowiek szuka potwierdzenie w przejawach mocy. Tego oczekiwali także apostołowie i dlatego w momencie oddania się Jezusa w ręce arcykapłanów i pogan, a następnie w Jego cierpieniu i śmierci, co było wyrazem rezygnacji z mocy, rozproszyli się i ich kompletnego załamali. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli (J 20,29). Wszystko zależy od tego, czemu służy sam znak: czy człowiekowi zewnętrznemu, czy jest to znak, a tym samym wezwanie dla człowieka wewnętrznego, który prowadzi do jego zakorzenienia w Chrystusie. To pytanie nieustannie staje przed nami, gdy przystępujemy do Eucharystii. Nasza zmysłowość oczekiwałaby widocznej przemiany, jakiegoś dowodu, ale Eucharystia nie jest pokarmem z tego świata i dla życia na tym świecie, ale jest pokarmem na „życie wieczne”, pokarmem nowego życia. Ona wymaga zawierzenia wyrażającego się przemianą postawy wewnętrznej. Bez niej, nie jesteśmy w stanie jej prawdziwie poznać i zrozumieć. 

W Dziejach Apostolskich św. Piotr dokonuje cudów, które są konkretnym potwierdzeniem jego wiary w moc Chrystusa Zmartwychwstałego. W ten sposób jego wiara okazuje się prawdą zgodnie z tym, co powiedział Pan Jezus: Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni (J 15,7).

Jednocześnie Dzieje Apostolskie pokazują, jak ,,łatwo” nawrócić ludzi przez znaki i cuda. Jak człowiek szuka potwierdzenie w przejawach mocy. Tego oczekiwali także apostołowie i dlatego w momencie oddania się Jezusa w ręce arcykapłanów i pogan, a następnie w Jego cierpieniu i śmierci, co było wyrazem rezygnacji z mocy, rozproszyli się i ich kompletnego załamali. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli (J 20,29). Wszystko zależy od tego, czemu służy sam znak: czy człowiekowi zewnętrznemu, czy jest to znak, a tym samym wezwanie dla człowieka wewnętrznego, który prowadzi do jego zakorzenienia w Chrystusie. To pytanie nieustannie staje przed nami, gdy przystępujemy do Eucharystii. Nasza zmysłowość oczekiwałaby widocznej przemiany, jakiegoś dowodu, ale Eucharystia nie jest pokarmem z tego świata i dla życia na tym świecie, ale jest pokarmem na „życie wieczne”, pokarmem nowego życia. Ona wymaga zawierzenia wyrażającego się przemianą postawy wewnętrznej. Bez niej, nie jesteśmy w stanie jej prawdziwie poznać i zrozumieć. 

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi