WARUNKI ODPOWIEDZIALNEGO DZIAŁANIA o. Włodzimierz Zatorski OSB

W odpowiedzialności mamy do czynienia z trzema elementami:

  1. Podmiotem działającym
  2. Samym działaniem
  3. Skutkiem działania

Bywa jednak inaczej, że ktoś nie będąc odpowiedzialny za coś, bywa pociągany za to do odpowiedzialności, choć takiej odpowiedzialności nie podjął. Takie sytuacje bywają w życiu, ale oznaczają one raczej patologię niż normalny stan. Niemniej z tej racji trzeba odróżnić te trzy pierwsze sytuacje.Przy czym mamy do czynienia z czterema rozmaitymi sytuacjami, w których występuje fenomen odpowiedzialności

  1. Ktoś ponosi odpowiedzialność za coś albo, inaczej mówiąc, jest za coś odpowiedzialny.
  2. Ktoś podejmuje odpowiedzialność za coś.
  3. Ktoś jest za coś pociągany do odpowiedzialności.
  4. Ktoś działa odpowiedzialnie.

Trzy pierwsze sytuacje powinny być ze sobą ściśle powiązane i stanowić ewentualnie etapy odpowiedzialności, którą wyraża czwarty punkt mówiący o odpowiedzialnym działaniu człowieka. Natomiast w praktyce bywa zupełnie inaczej. Ktoś, kto jest za coś odpowiedzialny, w istocie nie podejmuje tej odpowiedzialności i nie jest do odpowiedzialności pociągany. Przykładem może być np. urzędnik Urzędu Skarbowego, który przez swoje działanie doprowadza do bankructwa jakąś firmę, powoduje tym samym nie tylko nieszczęście właściciela i jego rodziny, ale także wszystkich zatrudnionych w tej firmie i nawet po wygranym przez właściciela procesie w sądzie nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swoje działanie. Takich sytuacji, jak wiemy, było u nas sporo. Jeżeli ktoś podejmujący decyzję nie jest odpowiedzialny osobiście za to, co robi, mamy do czynienia z sytuacją patologiczną. Podobnie zresztą jest wówczas, gdy np. prezesem spółki Skarbu Państwa jest ktoś naznaczony przez partię polityczną, pobiera on pieniądze za odpowiedzialne stanowisko, a tej odpowiedzialności nie podejmuje. Przy czym dobrze, jeżeli przynajmniej nie przeszkadza w pracy spółki, gorzej, gdy wtrąca się ze swoimi „genialnymi” pomysłami. To są sytuacje demoralizujące i niszczące. Osoba będąca w takiej sytuacji sama nie jest w stanie stanąć na poziomie osobowego istnienia, bo nie podejmuje odpowiedzialności, a czasem robiąc dużo zła, staje się pasożytem i niszczycielem życia społecznego. Jest to wręcz diabelska sytuacja.

Żeby mówić o prawdziwej odpowiedzialności, muszą być spełnione pewne zasadnicze warunki, one też wyznaczają granice odpowiedzialności. Wiążą się ze wszystkimi trzema elementami odpowiedzialnego działania. W odniesieniu do podmiotu (1).  konieczna jest po pierwsze ciągła tożsamość podmiotu działającego na wszystkich etapach odpowiedzialności oraz świadomość i wolność jego działania, a ponadto z moralną zdolnością działania. Gdy np. ktoś jest pod silną presją lęku, nie może w pełni odpowiedzialnie działać. Podobnie, gdy ktoś jest przemęczony na skutek złej organizacji pracy, np. kierowca autobusu. Jeśli spowoduje wypadek, jego odpowiedzialność jest ograniczona, bowiem dużą część winy ponoszą ci, którzy go w takiej sytuacji postawili.

Ponadto samo działanie (2.) musi rzeczywiście zależeć od działającego podmiotu. Przy czym pełna odpowiedzialność istnieje wtedy, gdy ta zależność jest całkowita, tj. bez znaczącej roli czynników niezależnych od podmiotu. Ponadto skutek (3.), podobnie zresztą jak i samo działanie, muszą mieć określoną wartość pozytywną lub negatywną. Jeżeli nie ma takiej wartości, to trudno mówić o odpowiedzialności. Odpowiedzialność pojawia się tylko wówczas, gdy mamy do czynienia z określoną wartością samego działania oraz jego skutków. Żeby to zilustrować, podaję przykład złamania kija. Jeżeli zrobiliśmy to na spacerze w lesie, gdzie takich patyków leży sporo i nie ma żadnej różnicy w tym, czy jeden z nich jest złamany, czy nie, to podniesienie kija, złamanie go i odrzucenie, nie stanowi działania podlegającego odpowiedzialności. Natomiast jeżeli tym kijem jest laska człowieka, który potrzebuje jej do wspierania się przy chodzeniu, a my byśmy mu ją zabrali i połamali, to jest to czyn chuligański, za który ponosimy odpowiedzialność nie tylko moralną, ale nawet karną.

Istnieje ścisła zależność odpowiedzialności od stałej tożsamości podmiotu i jego wolności oraz odpowiedzialności od obiektywnej wartości działania oraz jego skutków. Jeżeli uznamy, że podmiot w trakcie życia zmienia swoją tożsamość, to nie można mówić o odpowiedzialności tego człowieka za czyny dokonane w przeszłości. Ostatnio odnaleziono jeszcze jakiegoś zbrodniarza hitlerowskiego. Obecnie jest to starzec ponad 90-letni. Czy to jest ten sam człowiek, który przed 70 laty dokonywał zbrodni? Odpowiedzialność zakłada taką tożsamość. Podobnie jeżeli nie ma wolności w działaniu podmiotu, to jego odpowiedzialność ma charakter jedynie uznaniowy, tj. ktoś uznał kogoś za odpowiedzialnego za coś. Podobnie jeżeli samo działanie lub jego skutki nie mają obiektywnej wartości, a jedynie ich wartość zależy od czyjegoś uznania, np. uznania przez państwo czy władzę w określonej wspólnocie, to tak samo odpowiedzialność jest jedynie uznaniowa i w związku z tym staje się jedynie elementem gry politycznej lub np. procesu historycznego, w którym następuje kreowanie wartości. Jak pamiętamy, tak się działo w realnym socjalizmie, w którym państwo określało wartości. Niestety także dzisiaj tak stara się robić Unia Europejska, narzucając wszystkim pewne normy postępowania i określając wartość zachowań ludzkich i na miejsce norm moralnych pojawiła się „poprawność polityczna”, co staje się podstawą do karania.

Prawdziwa odpowiedzialność wiąże się z uznaniem podmiotu działającego niezależnego od procesów przyczynowo-skutkowych dziejących się w świecie, czyli w istocie wiąże się z uznaniem wolnego „ja”, które wykracza poza sam proces przyczynowo-skutkowy świata. Wymagana świadomość odpowiedzialności wskazuje jednocześnie na duchowy charakter samego podmiotu. Podmiot musi zdawać sobie sprawę z tego, co robi i jakie to ma skutki, rozumiejąc ich wzajemne powiązanie. Żeby jego działanie było naprawdę odpowiedzialne, musi posiadać takie zrozumienie. Ignorowanie rozumienia jest znakiem nieodpowiedzialności. Ponadto wartość czynu i jego skutku musi być niezależna od uznania lub jego braku przez określone gremium, czyli musi to być wartość obiektywna. Relatywizm w świecie wartości powoduje brak prawdziwej odpowiedzialności.

W tym momencie pojawia się problem zmian wartości na przestrzeni historii i w różnych kulturach. Historycznie rzecz biorąc, niektóre wartości dzisiaj uznawane za niepodważalne, kiedyś w naszej zachodniej kulturze nie były za takie uznawane, a również do dzisiaj są nieuznawane za takie w innych kulturach. Tak było np. w odniesieniu do tego, czym się dzisiaj Zachód szczyci, mianowicie do „praw człowieka”. Obejmują one: prawo wolności, swobodnego poruszania się, wypowiedzi, wyznania i w ogóle stanowienia o sobie. Kiedyś jednak w starożytności i średniowieczu, a nawet właściwie do XIX w. istniało niewolnictwo i układ feudalny, który nie dawał takich praw niewolnikom i chłopom. Właściwie nie uważano ich za obywateli, którym jedynie przysługiwały te prawa. Podobnie zresztą odnosiło się to do kobiet i to do stosunkowo niedawnych czasów.

Nie oznacza to jednak, że te wartości się zmieniają, że zależą od kontekstu historycznego, że nie są obiektywne. Oznacza to jedynie, że w historii następuje ich odkrywanie, co jest pewnym procesem i wymaga czasu, podobnie jak wymaga czasu wzrost i dojrzewanie każdego człowieka. Przy czym odkrycie prawa wolności każdego człowieka natrafiało na sprzeciw rządzących, którzy nie chcieli dopuścić do uznania wolności poddanych, gdyż było to im nie na rękę. Ostatecznie wymusiła to sama zmiana społecznych warunków. Jednak brak świadomości wartości spowodowany społeczną mentalnością powodował ograniczenie odpowiedzialności kogoś, kto działał wbrew wartościom. W czasach niewolnictwa czy feudalizmu powszechnie łamano prawo wolności, ale panująca mentalność, która eliminowała jej rozpoznanie, powodowała, że pan nie był w pełni odpowiedzialny za brak respektowania wolności i godności niewolnika, a w średniowieczu i w wiekach następnych – chłopa. Podobnie jest także obecnie w innych kulturach. Np. istnieje duża rozbieżność rozumienia wolności i godności osoby pomiędzy naszą kulturą a Chinami czy krajami islamskimi lub Afryką. Zresztą wydaje się podobnie za jakiś czas ludzie będą patrzyli na to, co się dzisiaj dzieje w Europie, z przerażeniem, uważając dzisiejsze pomysły za barbarzyńskie.

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi