Wiara i rozum o. Włodzimierz Zatorski OSB

Jest to bardzo klasyczny temat szczególnie aktualny w czasach nowożytnych. Od czasów oświecenia bardzo często głoszono tezę, że wiara zniknie wraz z postępem nauki. Do dzisiaj słyszy się tezę, że wiary nie da się pogodzić z rozumiem, a nawet że jest z nim sprzeczna.

Skąd taka opozycja?

Klasyczne określenie wiary, jakiego mnie jeszcze uczono na religii w szkole, brzmiało: „Wiara jest przyjęciem za prawdę tego, co Bóg objawił, a Kościół przekazał do wierzenia jako objawione”. Takie określenie wiary, mam wrażenie, było podstawą dyskutowanego konfliktu między wiarą i rozumem. Jest ono zasadniczo prawdziwe, ale istnieje pewna nieporozumienie, które powoduje całą trudność. Trudność zawiera się w słowie „prawda”. Ona leży na styku rozumu i wiary. Rozum stara się dociec prawdy i w określeniu wiary także chodzi o „przyjęcie za prawdę”. W podanym określeniu wiary dla człowieka, który żyje w świecie zdominowanym nauką, wiara zaczyna się jawić jako zastępnik wiedzy. Wiara pojawia się tam, gdzie nie mamy pewnej wiedzy. Ale postęp nauki pokazuje, że granice wiedzy się rozszerzają i w końcu, to, co zostaje nam podane do wierzenia, może okazać się przedmiotem wiedzy naukowej i wówczas wiara może okazać się fałszywa. Jako przykład wskazuje się takie tematy jak: kulistość ziemi, heliocentryzm, ewolucję. Słynna pozostaje sprawa Galileusza, którego zmuszono do publicznego zaprzeczenia prawdzie, do której był przekonany. Właściwie dopiero Jan Paweł II oficjalnie zrehabilitował Galileusza przepraszając wszystkich w imieniu Kościoła.

Te konflikty były spowodowane właściwie złym rozumieniem wiary. Otóż przez długie wieki, kiedy wiedza ludzka była bardzo ograniczona i właściwie skazana na naturalne doświadczenie, wydawało się, że świat jest taki, jak go widzimy: płaski, słońce, księżyc i gwiazdy wschodzą i zachodzą, choroby pochodzą z powietrza, a robactwo rodzi się samo z siana, mięsa, czy brudu itd. To dzięki nauce, która zaczęła abstrahować, z czasem się okazało, że nasze widzenie świata jest bardzo specyficzne i dopiero inne spojrzenie, nienaturalne, pozwala poznać prawdziwe relacje w przyrodzie. Trzeba pamiętać, że ogólna wizja rzeczywistości właściwie przez długie wieki się nie zmieniała i ponieważ Biblia była pisana w kategoriach takiej wizji przyrodniczej, wydawało się, że sama ta wizja jest nauką objawioną. Zwracam uwagę, że taka sytuacja była w chrześcijaństwie przez ok. 15 wieków! Można się było przyzwyczaić do tej wizji i uznać ją za świętą. Nowożytna nauka tę przyrodniczą wizję obaliła i tutaj doszło do słynnego konfliktu między rozumem i wiarą. Ale wydaje się, że po kilku wiekach ten „konflikt” przestał być konfliktem. Chrześcijaństwo dzięki nauce dzisiaj lepiej rozumie, co naprawdę należy do depozytu wiary, o co we wierze chodzi i jest o wiele bardziej ostrożne w uznawaniu czegoś za prawdę wiary. Właściwie już w XX wieku nie można mówić o prawdziwym konflikcie nauki i wiary.

Wróćmy jednak do samej wiary i rozumu, czym one są i jakie są ich właściwe dziedziny, bo na tym polega zasadnicza sprawa. Mówiliśmy o „prawdzie” jako kluczowym słowie tego konfliktu. Jakiej prawdy szuka rozum i czy jest to ta sama prawda, której szuka wiara?

Otóż klasyczna definicja prawdy mówi: „prawda jest zgodnością myśli z rzeczywistością”. To określenie jest z pewnością adekwatne do praw­dy, której szuka rozum. Metodami naukowymi możemy porównać stan myśli (teorię naukową) z rzeczywistością (dane eksperymentalne). W odniesieniu do wiary natomiast ta praw­da odgrywa niewątpliwie bardzo ważną rolę, ale nie jest zasadniczą, prawdą wiary. W wierze nie chodzi nam o dobre widzenie tego, co na zewnątrz, relacji pomiędzy poszczególnymi przedmiotami, prawa jakie tymi relacjami rządzą… Zobaczmy, że nawet znajomość całej prawdy tak rozumianej, znajomość wszystkich praw, nie daje tego, o co chodzi we wierze, bo w niej chodzi o zbawienie, czyli o osiągnięcie pełni życia i to życia, które przerasta wszystkie dostrzegalne przez nas prawa rzą­dzące światem. W wierze chodzi o nowe życie, które według zapowiedzi Pana Jezusa jest zupełnie inne: Przy zmartwychwstaniu bowiem nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie Boży w niebie (Mt 22,30). Potem św. Paweł pisał w odniesieniu do przyszłego życia: czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce czło­wie­ka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują (1 Kor 2,9). Wiara odnosi się do rzeczywistości, której nie można tutaj dojrzeć na sposób naturalny! Jaka zatem jest to prawda? O co w tej prawdzie chodzi?

Aby dać poglądowy obraz sytuacji zastanówmy się np. nad radiem. Co to jest radio i o co w nim chodzi? Czyli jaka jest prawda radia? Otóż można mówić o dwóch całkowicie różnych prawdach. Jedna prawda, która często interesuje młodego człowieka, który dociekliwie bada, jak to jest, że radio gra? Oni tam mówią, grają itd., a ja tu słucham? Jak to jest możliwe? Sięgamy wówczas po podręczniki budowy radia, poznajemy prawa przyrody, dzięki którym można przesyłać sygnał dźwiękowy na odległość i powoli poznajemy prawdę o radiu. Ale zastanówmy się nad tym, co nas naprawdę interesuje w radiu? Przecież w domu mamy radio nie dlatego, żeby studiować jego budowę, ale aby posłuchać czegoś ciekawego: czy to muzyki, czy jakiś audycji, informacji z różnej dziedziny, komentarzy, dyskusji, oświadczeń itd. I tutaj rozstrzygająca dla nas jest prawda zupełnie inna, mianowicie prawdziwość tego, co jest nadawane: czy głoszone poglądy i stanowiska, są uczciwe, oparte na rzetelnych informacjach, czy ktoś nie próbuje nami manipulować, czy słuchana muzyka jest piękna, czy jest kiczem, czy czyjeś oświadczenie broni dobra, czy jest obroną zakamuflowanych interesów itp. To jest zupełnie inna prawda niż prawda odnosząca się do technicznej budowy radia.

Przykład radia mówi nam jeszcze coś więcej. Mianowicie dzisiaj wiemy, że radia możemy słuchać korzystając z różnych technik. Pomijając budowę samego odbiornika, które przeszły całą ewolucję i są zupełnie inne niż te sprzed 40 lat, kiedy myśmy się radiami interesowali, to przecież możemy słuchać radia za pośrednictwem fal radiowych wysyłanych z nadajnika, za pomocą przekazu kablowego, przez Internet, z nadajników satelitarnych, a można i za pośrednictwem promieni laserowych i kto tam wie jeszcze jakich technik? Okazuje się zatem, że prawda o technice radiowej staje się dla nas nieistotna nie tylko z powodu naszego naturalnego zainteresowania samą treścią przekazu ludzkiego, ale i z powodu wielu możliwości przekazu samych treści.

Z wiarą i rozumem w służbie nauki jest podobnie. Nasza cała wiedza nie jest w stanie zapewnić nam tego, co dla nas najistotniejsze: prawdziwego życia, czyli życia pozbawionego śmierci. Jesteśmy podobni do słuchaczy radia, którzy słuchają głosu i muszą dochodzić do poznania prawdy z tego, co słyszą. Znajomość budowy radia zupełnie nam w niczym nie pomaga, ani też nie przeszkadza.

Warto w tym momencie zastanowić się nad znaczeniem słowa „wiara”. Tym słowem tłumaczymy zasadniczo wyrazy hebrajskie wywodzące się z dwóch różnych rdzeni znaczeniowych: aman i batah. Aman wyraża pewność i siłę. To słowo kojarzymy z często powtarzanym w modlitwie „Amen”, które ma to samo źródło. Wyraża ono właściwie: „tak jest”, „niech tak się stanie” albo mówiąc żargonowo: „murowanie pewne”. Drugie słowo batah wyraża natomiast bezpieczeństwo i zaufanie. W przekładach greckich używane są odpowiednio dla batah: elipis, elpidzo, pepoitha, co po łacinie odpowiada: spes, sperare, confido. Natomiast dla aman używane są w języku greckim: pistis, pisteuo, aletheia (łac.: fides, credere, veritas). Widać wyraźnie, że pojęcie wiary posiada dwa zasadnicze bieguny znaczeniowe: jedno związane z poznaniem (hebr. aman) wiąże się z pewnym aktem intelektualnym, dzięki któremu przez słowo i odpowiednie znaki można dotrzeć do rzeczywistości oraz drugie związane z zaufaniem (hebr. betah), którym się obdarza osobę „wierną” i które angażuje całego człowieka.

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi