Wiecznie żywa bajeczka, że cię odchudzą

Osoby pragnące schudnąć często rzucają się na nowinki technologiczne, które obiecują im, że łatwo i szybko stracą zbędne kilogramy. I tylko dają się złapać na kolejną blagę.

Wynalazki „gwarantujące” talię osy znane są od dziesięcioleci. Pasy wibracyjne pojawiły się na rynku w latach 20., a maszyny do masażu w latach 40. Dzisiejsi nabywcy specyfików odchudzających w dużej mierze składają się z osób chcących zmienić swoje ciało bez ryzyka, jakie wiąże się z zabiegami medycznymi i długotrwałego dochodzenia do siebie po inwazyjnych kuracjach, takich jak odsysanie tłuszczu.

Urządzenia do nieinwazyjnego modelowania sylwetki kosztują od 60 tys. dol. do ok. 110 tys. dol. Na ich zakup wydaje się w USA jakieś 73 mln dol. Decision Resources Group prognozuje, że do 2019 r. będzie to już 200 mln dol. Jeden zabieg medyczny może kosztować klienta od 200 dol. do kilku tysięcy, w zależności od rodzaju urządzenia i obszaru ciała, który wymaga kuracji.

Urząd ds. Żywności i Leków weryfikuje te maszyny, ale to nie gwarantuje ich skuteczności. W przypadku producentów, którzy są w stanie wykazać, że ich gadżety są porównywalne do urządzeń, które już otrzymały akceptację tej instytucji, zwykle nie wymaga się przedstawiania długoterminowych dowodów, że ich stosowanie naprawdę daje efekty.

Rzecz jasna, na horyzoncie widać już kolejne nowości. Pewna firma farmaceutyczna z Kalifornii pracuje nad zastrzykiem, który rozpuszcza tłuszcz i zapowiada, że kieruje swój produkt do tych, którzy pragną się pozbyć podwójnego podbródka.

 

Sieci społecznościowe

Tagi