Wielka tłusta niespodzianka

W swej książce, The Big Fat Surprise” („Wielka tłusta niespodzianka”), Nina Teicholz przekonuje, że rządowa krucjata przeciwko cholesterolowi mogła w rzeczywistości nakręcić epidemię otyłości.

Jej zdaniem, wszystko zaczęło się w latach 50., kiedy to pozornie zdrowych mężczyzn w średnim wieku dotknęła epidemia zawałów serca. Wśród nich znalazł się sam ówczesny prezydent USA, Dwight Eisenhower. Wszyscy oni mieli podwyższony poziom cholesterolu, uważanego za podstawowy budulec płytki miażdżycowej, zatykającej tętnice. Jego źródłem miały być mięso, jaja, masło i sery – czyli żywność, która podczas wojny podlegała reglamentacji. Związek między chorobą wieńcową i dietą jako pierwszy stwierdził Ancel Keys, który po wizycie w Hiszpanii i we Włoszech ogłosił, że tamtejsi mężczyźni mniej chorują na serce, ponieważ jedzą bardzo mało mięsa i produktów mlecznych.

Pracę Keysa poparł osobisty lekarz Eisenhowera i najbardziej wpływowy amerykański kardiolog, Paul Dudley White, określając ją jako „genialną” w artykule opublikowanym na pierwszej stronie The New York Timesa. Keys stał się szybko wyrocznią dla mediów. Gdy jego koncepcję zaakceptowało Amerykańskie Stowarzyszenie ds. Serca, jej dalsze losy zostały ostatecznie przypieczętowane. Teicholz wskazuje jednak na istotny paradoks w danych statystycznych z tamtego okresu. Mianowicie, w takich krajach, jak Szwajcaria, Szwecja, Dania, Norwegia i Niemcy, gdzie spożywano dużo tłuszczów zwierzęcych, nie można było dostrzec żadnego związku między tą dietą, a częstotliwością występowania chorób serca. Keysowi już wtedy zwrócono na to uwagę, więc w 1956 r. przeprowadził zakrojone na ogromną skalę badania w siedmiu różnych krajach. Ale jego wyników, jak twierdzi Teicholz, nie można uznać za rozstrzygające. Przytacza ona liczne przykłady niedociągnięć, takich jak np. zbieranie danych na Krecie podczas 48-dniowego Wielkiego Postu. 60% Kreteńczyków odmawiało sobie wtedy mięsa, ryb, jajek, sera i masła, jednak Keys nie oddzielił przestrzegających postu od tych, którzy tego nie robili.

Sceptycy, w tym Narodowa Akademia Nauk USA, ostro skrytykowali te wybrakowane dane, ale wtedy zostali zaatakowani przez media. Jednocześnie, większość branży spożywczej chętnie weszła w rolę apostołów nowej diety. Agencje rządowe włączyły się do dyskusji, przedstawiając swoje wytyczne, w których kładziono nacisk na węglowodany i warzywa, a przestrzegano przed jedzeniem czerwonego mięsa. Wreszcie, gdy ta „postna” dieta, odarta ze smaku, zmęczyła społeczeństwo, na scenę wkroczył przemysł farmaceutyczny, oferując leki na obniżenie cholesterolu. Jak twierdzi Teicholz, dopiero pod koniec XX w. ostatecznie wykazano, że przestrzeganie wspomnianych wytycznych wcale nie zapobiega chorobie wieńcowej. Ludzie zostali więc z przerażającym pytaniem: a co, jeśli rządowa krucjata przeciwko cholesterolowi w rzeczywistości napędzała epidemię otyłości, poprzez promowanie odejścia od pokarmów, które najlepiej zaspokają głód?

W publicznej debacie na temat otyłości przeważa przekonanie, że „lepsze jest wrogiem dobrego”, że nie można czekać na zebranie wszystkich pożądanych informacji, skoro trzeba działać już. Książka Teicholz jest jednak miażdżącym oskarżeniem wymierzonym w działania podejmowane bez zebrania solidnych dowodów. Rezultatem takiej polityki mogła bowiem być najgorsza porada dietetyczna w historii, która, gdy nabrała ciężaru dzięki rządowym wytycznym i naukowym grantom, stała się niepodważalna. 

 

Na podst. Book Review: 'The Big Fat Surprise' by Nina Teicholz, Trevor Butterworth, The Wall Street Journal.

Sieci społecznościowe

Tagi