Wielki tygiel bez znaczenia

Jedną z najważniejszych rzeczy w mojej filozofii inwestycyjnej jest wskazywanie inwestorom rzeczy i zjawisk, które nie mają znaczenia. Od 2005 r. jestem zwolennikiem idei „nie zwracaj uwagi na aktualne doniesienia mediów”. Przerabiałem kilka wariantów tego podejścia, analizując np., „ile naprawdę kosztuje ciągłe zwracanie uwagi na wiadomości”, radząc „unikaj szumu informacyjnego” lub „skup się na tym, co możesz kontrolować”. Szum informacyjny dominuje ostatnio w całej komunikacji. Obejmuje on (kolejność przypadkowa): Syrię, jako potencjalne źródło zapalne, wyścig Summers/Yellen, kolejne problemy Europejskiego Banku Centralnego, sytuację polityczną w USA, rozgrywkę między Grecją, a Niemcami, wojnę Partii Herbacianej z Obama Care (program bezpłatnej opieki zdrowotnej), rychłe zamknięcie rządu, podniesienie lub nie limitu zadłużenia. Wszystko to pcha się, by znaleźć się w centrum uwagi. Rynek, w krótkich przedziałach czasowych, porusza się w górę i w dół, w przód i w tył. Wtedy, cały ten szum informacyjny wydaje się tak niezwykle ważny. W rzeczywistości, zupełnie nie ma znaczenia. Zawsze będzie jakiś kryzys, jakieś „tu i teraz”, najważniejsze na świecie. Moja rola jest taka: ciągle przypominać wam, że te wszystkie „wstrząsające całym globem wydarzenia” szybko okazują się górą, która zrodziła mysz, na dłuższą metę nieistotnym, chwilowym skokiem emocjonalnym, międzynarodową plotką, rozsiewaną w celu obrony czyichś interesów, czymś co nie ma żadnych konsekwencji dla gospodarki światowej. To jest hałas, brak prawdziwej informacji. Z perspektywy inteligentnego inwestora – bez znaczenia. Zwróćcie uwagę na prostą rzecz: mimo tego ogromnego zamieszania, S&P 500 jest o krok od rekordu wszechczasów. Kwestia ta była omawiana przez wiele bardzo inteligentnych i przenikliwie rozumujących osób, podczas naszej konferencji w tym tygodniu. Stali widzowie telewizji finansowej wiedzą, że doniesienia mediów są najczęściej bezużytecznymi wypełniaczami. Nasze ułomne zdolności poznawcze sprawiają, że kładziemy zbyt duży nacisk na rzeczy nieistotne, zwłaszcza wtedy, gdy są one bardziej aktualne. Na początku swojej kariery, uroczy i zachwycający Art Cashin udzielił nam pewnej lekcji, wyjaśniając, „dlaczego doniesienia o ataku nuklearnym stwarzają inteligentnemu inwestorowi doskonałą okazję do zakupu”. Wcale nie sugeruję, że mamy już za sobą wszystkie idiotyzmy, które są w stanie wymyślić szakale z Waszyngtonu. Zawsze też jest taka możliwość, że wszystko runie i nastąpi katastrofa, jak w filmie „Mad Max”. Żywność będzie tylko w puszkach, a woda w butelkach. Ale to mało prawdopodobny scenariusz. Historia inwestowania uczy tych, którzy zwracają na nią uwagę, że odcięcie się od szumu informacyjnego (jakkolwiek wbrew intuicji) i trzymanie się tego, co najbardziej prawdopodobne, jest najlepszym wyjściem. Proponuję, byście tego spróbowali. Pamiętajcie: ci, co obstawiali koniec świata, przegrali swoje pieniądze już na wstępie.

 

 

Na podst. Melt Up, Government Shut Down/Debt Ceiling Deal Edition?, Barry Ritholtz, The Big Picture

Sieci społecznościowe

Tagi