Wobec misterium o. Włodzimierz Zatorski OSB

Dla chrześcijan najwyższym wymiarem powiązania czynu z rzeczywistością, do której on odnosi, jest liturgia. Tutaj gest nie tylko odsyła, ale także urzeczywistnia to, co oznacza. A to, co oznacza, to rzeczywistość w najprawdziwszym sensie, rzeczywistość ostateczna, która nie podlega przemijaniu i śmierci. Dlatego też sztuka w liturgii odnajduje swoje najgłębsze zakorzenienie. Jednak to oznacza, że artysta musi się stać pokornym wobec tego, wobec czego staje, bo to całkowicie go przerasta. Aby cokolwiek mógł innym przekazać, sam musi tego doświadczyć. Jeżeli nawet nie jest uczniem Chrystusa lub nawet uważa się za niewierzącego, jego autentyczne szukanie prawdy i piękna odnosi się ostatecznie do Tego, który jest i Prawdą, i Pięknem, i Dobrem. Dlatego staje się Jego sługą. Każde dzieło podlega wewnętrznemu kryterium prawdy. Święty Jan w Ewangelii pisze, że Logos oświeca każdego człowieka, który na świat przychodzi (zob. J 1,9). Każdy z nas posiada w sobie jakieś Boże oko (por. Syr 17,8), dzięki któremu możemy oglądać Jego dzieła.

Poznanie prawdziwej wartości dzieła dokonuje się w sercu, w miejscu, w którym działa Duch Święty. Człowiek czerpie światło oceny wartości z wewnętrznego skarbca. Wypowiadana ocena jest jedynie zewnętrznym wyrazem tego, co dzieje się w sercu. W nim następuje przyjęcie światła Ducha Świętego lub odrzucenie go i pójście za złym podszeptem. Dzieje się tak, ponieważ brak nam rozeznania światła prawdy lub kierujemy się jakąś namiętnością, pożądaniem lub lękiem. Wówczas popadamy w fałsz. Niezależnie jednak od przyczyn braku rozeznania prawdziwej wartości, nasz wybór kształtuje naszą tożsamość, gdyż sami w istocie jesteśmy odpowiedzią na wezwanie prawdy.

Czyn i dzieło domagają się zrozumienia. Kluczem do zrozumienia jest odkrycie zawartego w nich zamysłu, a to dokonuje się w naszym sercu, w którym nasz odbiór czyjegoś dzieła zostaje skonfrontowany ze świadectwem Ducha. W tej konfrontacji następuje rozpoznanie ducha tego działania. Właśnie takiego rozpoznania domagał się Pan Jezus w odniesieniu do Jego czynów. Rozpoznanie w sercu dokonuje się na zasadzie podobieństwa: odkrycia tego samego Ducha działającego w sercu i uwidaczniającego się w czynie. Jeżeli ktoś ma innego ducha, to czyn dokonany w Duchu Świętym nie będzie przez niego zrozumiany. Można go poznać jedynie w tym samym Duchu. Istnieje stare porzekadło, które streszcza tę prawdę: „Każdy sądzi według siebie”. Człowiek sądzi według tego, co nosi w swoim sercu, które jest jego skarbcem.

Poznanie na tym poziomie nie sprowadza się do widzenia czegoś na zewnątrz, ale tworzy więź, wspólnotę ducha. Nie jest rodzajem zewnętrznego widzenia, czy nawet emocjonalnego współprzeżywania, ale dokonuje się w nim wewnętrzne rozpoznanie misterium, które nas wszystkich przerasta. Dla chrześcijanina tym misterium jest Bóg w zbawczym działaniu. Przy czym szczytem zbawczego czynu Boga jest misterium paschalne Chrystusa. Sam Chrystus jest Pra-Sakramentem. W Nim i Jego dziełach należy widzieć Ojca. Chrystus objawia wolę i dzieło Ojca. Jest On Słowem nie tylko wypowiadanym, ale wcielonym, jest samym objawieniem.

Chrystus jest Misterium w najściślejszym sensie. Wszelkie spotkanie z prawdą, pięknem i dobrem jest spotkaniem z Chrystusem. W tym zawiera się oryginalność chrześcijańskiego misterium. Chrystus jest obrazem (ikoną) Boga niewidzialnego (zob. Kol 1,15), nie przez zewnętrzny wygląd, ale w wewnętrznej dynamice życia. W Jego słowach i czynach mamy widzieć prawdę w jej źródle. Jan Paweł II w swoim przemówieniu do przedstawicieli świata kultury zgromadzonych w kościele Świętego Krzyża w Warszawie 13 czerwca 1987 roku ujął to następująco:

A zatem: czy nie pozostaje ono [tj. piękno] w jakimś intymnym, bardzo rzeczywistym związku z Tym, który umiłował do końca? Który objawił definitywną miarę miłości w dziejach człowieka i świata? Miarę ostateczną: odkupieńczą i zbawczą.

A zatem: czy to piękno, które jest Waszym powołaniem, Waszym trudem i twórczym bólem Waszego życia – nie pozostaje w ukrytej, niemniej realnej więzi z Sakramentem tej Chrystusowej miłości? Z Eucharystią?

Istotna tutaj jest osobowa więź. Ona wprowadza nas w samą rzeczywistość Bożego życia, którego istotą jest miłość. Podstawowa jest zatem nasza osobista odpowiedź na Boży impuls w sercu. Tutaj mamy się otworzyć na Jego obecność. Ta więź prowadzi do zawierzenia i przez nie do udziału w działaniu Ducha Świętego, co następnie wyraża się nie tylko w akcie twórczym, ale także w życiu i naszych gestach wobec innych. Sztuka powinna służyć misterium życia i do życia prowadzić. I dlatego musi mieć swoje przeniesienie na codzienne życie. Trzeba powiedzieć za Norwidem: “Cóż wiesz o pięknem? … Kształtem jest Miłości”.

Sztuka powinna być autentyczną odpowiedzią z głębi misterium na to, czego doświadczamy „dziś”, „tu i teraz”. Jedynie jako taka autentyczna odpowiedź prawdziwie dotyka misterium prawdy. Wyabstrahowana może być czymś sztucznym i formalnym. Prawda żywa dotyka tego, co „tu i teraz”, choć jednocześnie jest zawsze i wszędzie obecna. To jeden z wymiarów tajemnicy imienia Boga, który o sobie powiedział: Jestem, który Jestem. Sztuka w ten sposób może stać się misterium Jego żywej obecności. Aby to nastąpiło, artysta musi doświadczyć prawdy samego misterium, a odbiorca dać się pociągnąć jego dziełu i w tymże duchu odczytać piękno. Zarówno artysta, jak i odbiorca wchodzą wówczas w doświadczenie, swoistą próbę odkrywania prawdy. Na ile jest ono autentyczne, okazuje się po owocach, jakie przynosi ze sobą owo doświadczenie. Najłatwiej poznać dobro po pokoju, jakiego duchowo doświadczamy. Nawet jeżeli dzieło ma pobudzić do wrażliwości, uświadomić zło tego, co się dzieje, po wstrząsie następuje w sercu pokój wyrosły z akceptacji prawdy, bo w głębi istnieje wyczucie zamysłu serca Tego, który jest źródłem istnienia. Jeżeli pozostaje jedynie oburzenie i bunt, to powstaje jednocześnie odcięcie się od źródła życia. Prawdziwa sztuka powinna ostatecznie dawać wgląd w misterium Bożego serca. W tym sensie liturgia jest najwyższym wyrazem sztuki, bo jest celebracją tego misterium – Boga w Jego miłości. Ta prawda zawsze powinna być żywa w naszym sercu. Umiejętność jej poznania jest czymś najważniejszym. Przez to rozpoznajemy naszą prawdziwą godność i sens naszego życia. Jednocześnie liturgia domaga się piękna jako wyrazu głębi, do jakiej nas odsyła. Zupełną tragedią jest kicz w liturgii, który odsłania jakieś kłamstwo u podstaw. Liturgia pozbawiona piękna jest także pozbawiona życia.

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi