Wskaźnik niedoli

Wskaźnik niedoli jest miarą smuty w gospodarce danego kraju. Oblicza się go, dodając „stopę bezrobocia” do „stopy inflacji” w danym okresie. Jeśli wskaźnik ten rośnie, oznacza to, iż klimat ekonomiczny się pogarsza. A kiedy wskaźnik niedoli idzie w dół, sytuacja się poprawia.

Jak zauważa James E. McWhinney, „ kiedy gospodarka się pogarsza, progności sięgają po dane, porównując spadek z poprzednimi recesjami. Spadki głównych indeksów giełdowych, takich jak Dow Jones Industrial Average (DJIA), Standard and Poor's 500, NASDAQ... są szczegółowo monitorowane".

Najważniejsze wskaźniki gospodarcze, jak stopa bezrobocia, produkt krajowy brutto (PKB) są śledzone i komentowane.

Miary te niewątpliwie dają wgląd w sytuację, ale wskaźnik niedoli odzwierciedla stan zdrowia gospodarki oglądany przez pryzmat dwóch zjawisk, które dla nas, zwykłych zjadaczy chleba, mają największe znaczenie: inflacji i bezrobocia. Statystyki rządowe je monitorują: mamy roczne zmiany w indeksie cen konsumpcyjnych (CPI), stanowiącym połowę równania i stopę krajowego bezrobocia, czyli drugie pół...

Główne założenie indeksu niedoli jest takie, że rosnące bezrobocie i wysoka inflacja wpłyną negatywnie na wzrost gospodarczy. Jednak statystyki są w pewnym sensie mylące: informują o średniej krajowej, ale nie oddają rzeczywistości pojmowanej bardziej szczegółowo - poprawy lub pogorszenia sytuacji ekonomicznej na poziomie stanów, miast...

Wzór na wskaźnik niedoli jest następujący:

Wskaźnik niedoli = Stopa Bezrobocia + Stopa inflacji

W idealnym środowisku gospodarczym (niskie bezrobocie i niska inflacja) wskaźnik niedoli powinien wynosić 7-8. Jednak niektórzy analitycy zarzucają temu wskaźnikowi, że jest mało precyzyjny. Doprowadziło to do stworzenia innych miar, jak Wskaźnik Realnej Niedoli, Wskaźnik Niedoli Podstawowej, Wskaźnik Niedoli Gospodarstw Domowych itd.

Inni krytycy sugerują, że bezrobocie bardziej ciąży i generuje nieszczęście, niż poziom inflacji. Wskaźnik niedoli jest daleki od doskonałości i z pewnością nie oddaje w 100% choćby nastrojów konsumentów. Co by się stało, gdyby inflacja była ujemna, a bezrobocie wynosiłoby 10%? To definicja stagflacji – katastrofy gospodarczej, a tymczasem, wskaźnik niedoli wyglądałby nieźle... Albo co z całą masą ludzi (tak, ludzi) ratujących się bonami żywnościowymi, przygniecionych przez rachunki za leczenie czy inne ciężkie doświadczenia... Prawda jest jednak taka, że dla szczęśliwców, którzy mają stałą pracę, dobre zdrowie i pieniądze, by inwestować... cóż, dla nich rzeczy nie wyglądają tak beznadziejnie...

 

 

Na podst. Misery Index - Les Miserables..., Joe DePaola, BizShifts-Trends

Sieci społecznościowe

Tagi