Z deszczu pod rynnę

Dlaczego przykładanie nadmiernej wagi do bezpieczeństwa okazuje się gorsze, niż bycie zbyt agresywnym inwestorem.

Przeciętni inwestorzy mają kilka złych, szkodliwych dla ich zwrotów nawyków. Teraz mogą uniknąć jednego z nich, robiąc coś jeszcze bardziej durnego.

Badania, opublikowane niedawno przez Bankrate.com, pokazują, że prawie trzy czwarte Amerykanów twierdzi, iż „obecnie nie są bardziej skłonni do inwestowania na giełdzie”, mimo niezwykle wysokich zwrotów na tym rynku w zeszłym roku. Znaczną część środków zamierzają zainwestować w gotówkę lub w instrumenty o stałym przychodzie.

Dane te dotyczą wszystkich, bez względu na wiek i dochody. Według badań z lat 2012 i 2013, 76 proc. Amerykanów nie było skłonnych do zwiększenia zaangażowania na rynku akcji.

Badania pokazują, że inwestorzy zwykle osiągają gorsze wyniki, niż ich fundusze inwestycyjne. Czekają z zakupem na znaczne zwyżki (kupują drogo), a gdy rynek ich rozczarowuje, pozbywają się aktywów (sprzedają tanio).

Pozostając poza rynkiem w momencie, gdy stopy procentowe były tak niskie, a Rezerwa Federalna praktycznie zachęcała do zainwestowania na giełdzie, inwestorzy stracili kilka wspaniałych lat.

Może pamięć o stratach, poniesionych w 2008 r. jest zbyt bolesna lub po prostu popełniają błąd podczas alokacji aktywów - tak czy inaczej, stracili ogromną szansę.

„Inwestorzy indywidualni w przeważającej mierze przeznaczają pieniądze, które odłożyli, na płynne inwestycje – trzymają je na rachunkach oszczędnościowych lub na kontach rynku pieniężnego, co pokazuje, jak są nerwowi” – mówi Greg McBride, główny analityk w Bankrate.com. 

Prawdziwym problemem jest to, że inwestorzy zamieniają jedno ryzyko na inne, myśląc, że są bezpieczni.

Chociaż pieniądze trzymane na kontach oszczędnościowych nie tracą z powodu spadków na rynkach, ich wartość maleje na skutek inflacji, za którą nie nadąża oprocentowanie rachunków.

„Awersja do ryzyka nie zmienia się, mimo że zmienił się rynek” – zauważa McBride. „Giełda poszła w górę w 2012 r. o 21 proc., a w 2013 r. o 35 proc., a inwestorzy cały czas czują awersję do ryzyka”.

Scott Wren z Wells Fargo Advisors mówi, że inwestorzy detaliczni siedzą na stosie gotówki i niechętnie lokują pieniądze z powrotem na giełdzie. Udzielając wywiadu w mojej audycji radiowej, powiedział, że podczas 6 proc. spadku na rynku w styczniu i podczas innych spadków niczego nie kupowali i nie sprzedawali – byli bierni.

Ci, którzy pozostają poza giełdą, ponieważ uważają, że i tak dojdzie na niej do krachu, pewnego dnia będą mieli rację. To może nastąpić wkrótce i może być czymś więcej, niż „korekta”.

Lecz czekając po prostu na załamanie, można stracić wiele czasu i okazji do lepszych inwestycji.

Z obawy przed bólem, można przegapić długookresowy trend. Pozostawanie poza giełdą, w poszukiwaniu superbezpiecznych inwestycji, może prowadzić do większego bólu niż inwestowanie przesadnie agresywne.

„5 proc. dochody z certyfikatów depozytowych szybko nie wrócą” – mówi Scott Wren. „W tej chwili, przy niskich stopach i nieźle wyglądającym rynku akcji, można sięgnąć po wiele korzystnych rzeczy, zamiast siedzieć na gotówce, która praktycznie nie daje żadnego dochodu”.

 

Na podst. Investors double down on dumb idea, Chuck Jaffe, MarketWatch

 

Sieci społecznościowe

Tagi