Zabieranie pieniędzy ze stołu w celu emocjonalnej dywersyfikacji

„Oto trzy zasady tradingu:

  1. ciąć straty
  2. ciąć straty 
  3. ciąć straty

Jeśli potrafisz się ich trzymać, być może masz jakieś szanse” - Ed Sekoyta.

Tim Richards tak pisze na swoim The Psy-Fi Blog: „«Nigdy nie zbankrutujesz, realizując zyski» to okropny i głupi aforyzm […] Oczywiście, jest prawdziwy, ale usprawiedliwia całą masę niemożliwych do obrony, idiotycznych i zboczonych zachowań tradingowych. Co gorsza, sprzyja jednej z naszych najbardziej podstawowych słabości behawioralnych: awersji do strat. Po prostu nienawidzimy sprzedawać ze stratą, więc będziemy z ponurą determinacją trzymać akcje, które tracą”. Pytanie jednak, co zrobić, gdy zysk z danej spółki jest tak duży, że zdominował cały portfel. Jest to wyzwanie nie tylko finansowe, ale i emocjonalne. Jason Zweig napisał niedawno w The Wall Street Journal: „Jeśli masz skromny udział w jakiejś firmie, jesteś właścicielem jej akcji. Ale gdy wartość tego udziału nagle staje się ogromna, to akcje stają się twoim właścicielem. Racjonalne zachowanie może być wtedy niemal niemożliwe. Nie pomoże nawet doktorat z ekonomii. «Niezależnie od tego, jak starannej analizie poddałeś jakieś akcje, gdy ich cena gwałtownie idzie w górę, pora, abyś poddał analizie samego siebie» – przestrzega Meir Statman z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Clara. Jego zdaniem, przy wielkich zyskach ludzie przeważnie zaczynają się obawiać, że pożałują swoich decyzji. Dlatego powinniśmy się zastanowić, co uważamy za gorsze: sprzedaż akcji, a potem patrzenie, jak ich wartość rośnie, czy trzymanie ich i patrzenie, jak ich wartość spada. Aby uporać się z obydwoma rodzajami żalu, możemy rozważyć sprzedaż w 5 jednakowych częściach, w równych odstępach czasu. Ograniczamy wtedy ryzyko przedwczesnej sprzedaży, a także zbyt długiego przetrzymywania. Jak to ujął Terrence Odean z Uniwersytetu Kalifornijskiego, «Inwestorzy powinni dokonywać zarówno dywersyfikacji finansowej, jak i emocjonalnej»”. Ważenie relatywnego ryzyka żalu to istotny aspekt zarządzania zbyt dużymi pozycjami. A zatem, strategia uwzględniająca okresową sprzedaż akcji nie jest głupim pomysłem. Problem radzenia sobie z nieproporcjonalnie dużymi zyskami szczególnie dotyka pracowników spółek, które właśnie weszły na giełdę. Niestety, nie ma tu prostych rozwiązań. Dan Egan z Betterment uważa, że trzymanie takich „świeżo notowanych” udziałów jest niebezpieczne, bo w przeszłości IPO osiągały gorsze wyniki, niż szerszy rynek. Jon Stein, również z Betterment, tłumaczy, dlaczego mechaniczne „rozrzedzanie” akcji ma sens: „Kolejna rzecz, która szkodzi stanowczo zbyt wielu ludziom, to czekanie na najlepszy moment do sprzedaży, taki, gdy cena wydaje się najwyższa. […] Rozsądne zarządzanie finansami oznacza opracowanie planu, który eliminuje albo przynajmniej znacznie redukuje pozycję na pojedynczej akcji w ciągu roku (np. poprzez sprzedaż 10% co miesiąc, przez 10 miesięcy). Oczywiście, w takiej sytuacji ryzykujesz, że z czasem okaże się, iż nie osiągnąłeś optymalnej ceny. Nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości, jednak analizy sugerują, że szanse, iż będziesz zadowolony ze swej decyzji, są większe”. Pragnienie podejmowania jak najlepszych decyzji sprawia, że inwestorzy wciąż czegoś żałują. W przypadku zbyt dużych pozycji, problem może stać się wyjątkowo dojmujący. Ci, którzy gotowi są tu zrezygnować z potencjalnych zysków, mogą skorzystać z kilku rozwiązań. Przyjęcie planu, nawet nieoptymalnego, pomaga zmniejszyć wyrzuty sumienia i emocjonalnie pogodzić się z sytuacją. Zabranie części pieniędzy ze stołu pozwala na złapanie oddechu, „emocjonalną dywersyfikację”. Jeśli ci się poszczęściło z wielkim zyskiem, zastanów się, czy chcesz być uwiązany do jednej spółki (ze wszystkimi konsekwencjami), czy wolisz zgarnąć zasłużoną wypłatę i prowadzić bardziej zrównoważone życie emocjonalne.

 

Na podst.Taking money off the table to diversify emotionally, Abnormal Return

Sieci społecznościowe

Tagi