Zapraszamy do gospodarki „świetnie wykształconych baristów”

Nowe badania podają niepokojące wyjaśnienie, dlaczego młodym jest dziś tak bardzo ciężko.

Sto lat temu Henry Ford zaskoczył świat, podwajając płace swoich pracowników. Kryły się za tym różne kalkulacje, ale jego decyzja mieściła się w szerszym kontekście: gospodarka masowej produkcji wymaga społeczeństwa masowej konsumpcji. Gdyby siła nabywcza społeczeństwa nie rosła, gospodarka by zamarła.

Na początku lat 50. członek zarządu Forda pokazywał szefowi związku zawodowego United Auto Workers, Walterowi Reutherowi, zakład automatycznego montażu samochodów. Wskazując nowe maszyny, spytał: „Jak zamierzasz ściągać od nich składki związkowe?”. „A jak zamierzasz sprzedawać im samochody?” – odparł Reuther. Do dziś nie ma odpowiedzi na te pytania.

Obecnie, miliony Amerykanów nie mają zatrudnienia, miliony innych pracują w niepełnym wymiarze lub wycofały się z rynku pracy. Jednym z kluczowych powodów jest dużo słabsza kondycja budownictwa mieszkaniowego, niż normalnie podczas ożywienia. Ekonomiści szacują, że w długim okresie popyt na nowe domy i mieszkania powinien wynosić około 1,5 mln rocznie. W 2009 r. spadł do pół miliona, a od tego czasu wzrósł do miliona - znacznie poniżej długoterminowych trendów. Gdyby popyt wrócił do średniego poziomu powojennego, wzrost PKB byłby o 2 punkty procentowe wyższy, co dałoby 1,5 mln miejsc pracy.

Dlaczego popyt na nowe domy i mieszkania jest tak niski? Ponieważ powstaje znacznie mniej nowych gospodarstw domowych – dziś jest to 40 proc. przeciętnej ostatnich kilkudziesięciu lat. Dorośli w młodym wieku znacznie częściej mieszkają ze swymi rodzicami. Wielu z nich nie może sobie pozwolić na czynsz, nie mówiąc już o kupnie mieszkania na kredyt hipoteczny.

Bezrobocie wśród absolwentów uczelni w wieku od 20 do 29 lat wynosi 10,9 proc. – ponad 3 punkty proc. więcej, niż w 2007 r. Badanie Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku pokazuje, że 40 proc. absolwentów, którym udało się znaleźć pracę, wykonuje zadania niewymagające wyższego wykształcenia. Ponad 20 proc. pracuje w niepełnym wymiarze godzin, ponad 20 proc. ma zajęcie nisko płatne.

Struktura płac w całej gospodarce przesunęła się w dół, a młodzi są tego głównymi ofiarami.

Przez lata wmawialiśmy sobie i dzieciom, że zapotrzebowanie na wyższe kwalifikacje rośnie i edukacja jest kluczem do sukcesu. Ale ostatnie badania, przeprowadzone przez trzech kanadyjskich ekonomistów, obalają ten pogląd. Paul Beaudry i David Green z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej oraz Benjamin Sand z Uniwersytetu York wykazali, że zapotrzebowanie na wysoko wykwalifikowanych pracowników spada od 2000 r. W efekcie, mamy mnóstwo dobrze wykształconych baristów (speców od robienia kawy) i bezrobotnych po wyższych studiach.

Kanadyjscy naukowcy wyjaśniają to w ten sposób: wraz z dojrzewaniem rewolucji IT, popyt na zaawansowane zdolności poznawcze spadł w stosunku do poprzedniego etapu inwestycyjnego i tak się zawsze dzieje, gdy technologie dojrzewają. W dodatku, technologie informatyczne zastąpiły wielu wykształconych pracowników.

Oznaczałoby to, że mamy do czynienia ze zmianami strukturalnymi, a nie cyklicznymi. Odpowiedzią na to musi być innowacyjność systemu politycznego, który z trudem radzi sobie nawet z rutynowymi obowiązkami.

 Na podst. Welcome to the Well-Educated-Barista Economy, William A. Galston, The Wall Street Journal

 

Sieci społecznościowe

Tagi