Znowu okaże się, że nie miałem racji

Jestem optymistą co do tego, że znowu okaże się, iż nie miałem racji, podobnie jak wiele razy w przeszłości. Jako filozof byłem wielkim przeciwnikiem małżeństwa - oczywiście wyłącznie na podstawie przesłanek teoretycznych! Chyba jedyną kwestią, w której zawsze zgadzałem się z Nietzschem, było to, że żonaci filozofowie w gruncie rzeczy są klaunami (jak to ujął) - ludźmi ze świata komedii. Prawdziwe życie dowiodło, że się myliłem (a przynajmniej tak mi się wydaje), z czego się bardzo cieszę.

Żaden z naszych świetnie opłacanych socjologów ani politologów nie przewidział, że Mur Berliński upadnie w 1989 roku. Wszyscy się mylili. Czy każdy z nich bardzo chciałby być tym, który sformułował trafną prognozę?

Nie miałem także racji, kiedy sądziłem, że rządy europejskie nigdy nie będą miały wystarczająco dużo siły i odwagi, aby wprowadzić zakaz reklamy produktów tytoniowych. Nie spodziewałem się też, że obywatele krajów europejskich przestaną palić w barach i w miejscach publicznych tylko dlatego, iż zabroniły im tego rządy ich państw. Czy nie należało się raczej spodziewać gwałtownych sprzeciwów w takich krajach, jak Irlandia czy Włochy? Jak ktokolwiek mógł przypuszczać, że to się uda?

Dzisiaj, kiedy Stany Zjednoczone nie są już krajem zachodnim, mam poważne wątpliwości, czy Europa zdoła ocalić dziedzictwo oświecenia. Kto będzie pod-trzymywał wartości demokratyczne i walczył o wszystkie te staromodne idee, takie jak prawa człowieka czy wolność słowa? Chiny szukają własnej drogi, ale czynią to w sposób, który wielu ludziom wydaje się nader niepokojący. Czy Indie - dzisiaj największe przedsięwzięcie demokratyczne świata - poradzą sobie z problemami, czy też pogrążą się w jeszcze większej korupcji i chaosie? Kto będzie chronił i rozwijał nasze systemy prawne? Kto będzie kultywował naukowy racjonalizm i nową tradycję rozstrzygania sporów etycznych przy użyciu argumentów, a nie siły?

Europa jest dzisiaj w dziwnym stanie - Rosja wygląda niedobrze, Włochy wydają się państwem schyłkowym, Niemcy są bezsilne. W wielu krajach, między innymi w Austrii i Danii, wyborcy flirtują ze skrajną prawicą. Nie mamy wspólnej konstytucji ani wspólnej wizji, a procesy globalizacji wywierają coraz silniejsze naciski na nasze sieci społeczne.

Jeśli globalna socjodynamika będzie kontynuowała dzisiejsze trendy, czy nie wydaje się prawdopodobne, że Europejczycy - pozostawieni sami sobie - nie będą w stanie odwrócić niekorzystnego biegu wydarzeń? Ameryka przepadła z kretesem. Jak racjonalna jest uporczywa wiara w to, że Europa nie tylko podejmie to historyczne wyzwanie, ale też w końcu naprawdę się zjednoczy?

Jestem optymistą co do tego, żę i tym razem bardzo się mylę.

 

Thomas Metzinger

Źródło: Co napawa nas optymizmem, czyli dlaczego jest dobrze a będzie lepiej, Wydawnictwo Smak Słowa, Sopot- Warszawa 2009

 

Sieci społecznościowe

Tagi