ŹRÓDŁO DUCHOWOŚCI LIDERA o. Włodzimierz Zatorski OSB

Lider  powinien budować swoją duchowość w oparciu o to, co robi, kim jest. Podstawą pracy lidera jest spotykanie się z ludźmi. Jest to jego codzienność, jego żywioł. Dlatego jego życie duchowe powinno zakorzenić się w spotkaniu z innymi. Jest to o tyle ważne, że, jak już mówiliśmy, spotkany drugi człowiek jest sakramentem spotkania z Chrystusem. W drugim człowieku jakby dotykamy misterium obecności Chrystusa.

Ponadto sama Biblia, która jest źródłem naszej wiary, jest na wskroś osobowa. Można powiedzieć, że cała historia biblijna jest historią spotkań, w których w istocie chodzi o spotkanie w pełni osobowe. Relacja człowieka do Boga w Biblii jest osobowa. Kiedy nasza relacja do Boga stacza się na poziom przedmiotowy, czyli np. na poziom załatwiania spraw, to nie stajemy prawdziwie przed Bogiem żywym i nasza relacja do Niego ma charakter pogański. Do takiej degradacji doszło na samym początku w raju według relacji Księgi Rodzaju. Opisuje ona dramat grzechu pierworodnego w formie opowiadania rajskiego. Samo opowiadanie ma jednak jedynie uświadomić nam prawdę o grzechu, który istnieje w każdym z nas i to od urodzenia, grzechu, który oznacza niewłaściwą skłonność w relacjach z innymi.

Na czym polega istota tego grzechu według opowiadania rajskiego? Nie polega ona na samym przekroczeniu zakazu Bożego. Wąż, który skusił Ewę, wcale nie kusił jej do zerwania owocu i zjedzenia go, nie zachęcał jej do przekroczenia podanego przez Boga zakazu. Natomiast wpierw zasugerował ogromny ciężar tego zakazu, a potem podważył bezinteresowność Boga w odniesieniu do człowieka. Wprowadził w ten sposób nieufność w relację człowieka do Boga. Mówił:

Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło (Rdz 3,4).

W ten sposób  szczera i pełna ufności relacja człowieka do Boga „ja–Ty”, zmieniła się w relację „ja–On”. Kiedy udało się wężowi doprowadzić do zwątpienia i relacji „ja–On”, pokusa sama zaczęła działać w człowieku. Owocem zmiany relacji stało się kierowanie własnymi namiętnościami:

Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy (Rdz 3,6a).

Nie wiemy, jak ona to zobaczyła, niemniej zmienił się wówczas sposób patrzenia na rzeczywistość. Dominujące stało się podejście przedmiotowe, czyli w kategoriach używania i użyteczności. To spowodowało w relacjach z innymi ludźmi zmianę żywej i otwartej wzajemnie na siebie relacji osobowej na relację konkurencji:

A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski (Rdz 3,7).

Istnieje ogromna różnica pomiędzy spotkaniem, czyli relacją „ja – ty”, a zderzeniem lub otarciem się o drugiego, czyli relacją „ja – on/ona”. Właściwie istnieją trzy typy relacji, w jakich uczestniczymy. „Ja” mogę stać wobec „tego”, czyli wobec przedmiotu. Taka relacja istnieje np. podczas jazdy samochodem. Kiedy coś zaczyna zgrzytać, myślimy o tym, co jest przyczyną i co należy naprawić. Nasze podejście jest rzeczowe i techniczne. Czasem mówimy o „złośliwości rzeczy martwych”. Jest to relacja „ja–to”. Karol Wojtyła w „Miłości i odpowiedzialności” mówi o niej, że jest ona relacją użyteczności: rzeczy powinny być poręczne dla nas. Inną relacją jest relacja wobec innej osoby dla nas obcej. Jest to relacja „ja–on/ona”. W tej relacji nie ma bliskości i pełnego zaufania. Nie wiemy, czego możemy się spodziewać i dlatego zachowujemy dystans do tych osób. Czasem jest to relacja konkurencji, opozycji, nawet wrogości, ale także np. relacja wykorzystywania. Właściwą relacją, w jakiej naprawdę możemy być sobą, czyli żyć na poziomie osobowym, to relacja „ja–ty”. Bardzo istotne jest zdanie sobie sprawy z dramatycznej różnicy, jaka istnieje pomiędzy tymi trzema relacjami. „Ja” w każdej z tych relacji jest zupełnie innym podmiotem. Jest to fundamentalna sprawa, jeżeli chodzi o nasze życie w wymiarze duchowym.

Niewątpliwie ważna jest dla nas relacja „ja–to”, relacja użyteczności. Natomiast istotna i rozstrzygająca o sensie naszego życia jest relacja do ludzi. Aby to zrozumieć, potrzebna jest osobista refleksja sięgająca własnego doświadczenia, w którym dostrzegamy fundamentalną różnicę odnoszącą się do własnej tożsamości w tych trzech relacjach. Relacja „ja–to” nie daje nam poczucia bycia osobą. Natomiast relacja „ja – on/ona/oni” jest relacją dystansu i „politycznego” zachowania się wobec innych. W tej relacji możliwe są różne zachowania: od rzeczowego stawiania spraw, obiektywnego rozważania prawdy, aż po manipulowanie, kłamstwo a nawet nienawiść i insynuacje. Natomiast dopiero w relacji „ja–ty” możemy prawdziwie stać się sobą i spotkać się z drugim w prawdzie w jej egzystencjalnym wymiarze. Między tymi relacjami istnieją fundamentalne różnice. Gdy zostajemy tylko na poziomie relacji użyteczności, a tak się dzieje, gdy ogarnia nas żądza posiadania lub w lęku uciekamy od spotkania z innymi i obracamy się jedynie w świecie przedmiotów i relacji rzeczowych, nie możemy naprawdę stać się sobą. Jednocześnie sami dla siebie pozostajemy całkowicie nieznani. Trudno sobie nawet wyobrazić taką relację w czystej postaci, bo właściwie nie można być człowiekiem bez innych ludzi. Zazwyczaj pojawia się taka postawa wówczas, gdy nas ogarnia mania posiadania lub mania prześladowcza. Swoją wartość widzimy wówczas przez pryzmat tego, co posiadamy lub co nam daje bezpieczeństwo. Wszyscy ludzie stają się dla nas nie tylko obcy, ale także zagrażają nam. Taka postawa prowadzi do choroby, a przede wszystkim do pustki duchowej. Człowiek staje się egzystencjalnie „inteligentnym zwierzęciem”, które jakoś funkcjonuje, ale w jego wnętrzu kryje się pustka i bezsens.

Jeżeli mówimy o tej drugiej relacji („ja – on/ona”), to jest to świat konkurencji, rozgrywek, porównywania się, walki o byt. Tutaj człowiekowi bardzo potrzebna jest pozycja, wiedza, kontrola, szukanie poparcia. To jest przestrzeń walki. Potrzebna jest wówczas wiedza psychologiczna, w jaki sposób można kogoś zmanipulować, jak można wywrzeć wrażenie, wpływ itd. W relacji „ja – on/ona/oni” dobrem dla nas jest to, co nam daje realizację naszych pragnień: tego, co chcemy, naszych zamierzeń, ambicji. Dobre jest wtedy to, co daje zwycięstwo, przeforsowanie swojego. Tak jest ono właściwie rozumiane. Co zyskujemy w takiej sytuacji? Przede wszystkim można utrzymać się na rynku, bo rynek jest właśnie konkurencyjny, bazuje na istniejących układach. Żyjąc w takiej relacji, można uzyskać materialne zabezpieczenie i to nawet solidne, pozycję na rynku i w towarzystwie. Natomiast ważne jest również to, o czym się najczęściej nie mówi, mianowicie to, co można stracić. Przy pozostaniu na poziomie relacji „ja – oni” traci się możliwość odkrycia własnej tożsamości, czyli traci się to, co najważniejsze: siebie samego.

Fundamentalną prawdą życia osoby jest to, że „ja” jest zawsze odpowiedzią. Odpowiedź natomiast jest adekwatna do wezwania, jakie do nas przychodzi. Jeżeli to jest wezwanie od rzeczy, to „ja” jest bardzo powierzchowne, w zasadzie sprowadza się do potrzeby zaspokojenia podstawowych potrzeb bytowych. Kiedy wezwanie pochodzi od „nich”, to odpowiedź jest na poziomie „ego”. Kiedy nasze „ja” rodzi się z odpowiedzi na wezwanie „ty”, pojawia się wspólnota „my”. Odkrywamy, że „ty” to drugie „ja” we wspólnym człowieczeństwie, jak to pięknie określił Jana Paweł II, mówiąc o kobiecie stworzonej z żebra Adama. Prawdziwe spotkanie w relacji „ja – ty” dokonuje się wówczas, gdy pojawia się wspólne „my”. „Ja”, będąc odpowiedzią na „ty”, wyrasta z apelu do serca. Jedyną autentyczną odpowiedzią na taki apel jest szczery, bezinteresowny dar z siebie, oddanie siebie. Relacja „ja – ty” jest relacją wzajemnego oddania czy zawierzenia. To stwierdza sentencja II Soboru Watykańskiego:

Człowiek jest jedyną istotą, którą Bóg stworzył dla niej samej i człowiek może się zrealizować w pełni tylko przez szczery dar z siebie (KKK 24).

Jeżeli nie wejdziemy w taką relację, to tak naprawdę nie staniemy się sobą. Pozostając na poziomie relacji „ja – on/ona/oni”, ślizgamy się po powierzchni własnego ego, a więc nie wchodzimy na właściwą płaszczyznę bycia sobą. To wcześniej czy później prowadzi do zachwiania poczucia własnej wartości, sensu swojego życia. Życie duchowe sprowadza się wtedy do gry pomiędzy namiętnościami a możliwością ich realizacji, którą ogranicza brak możliwości lub istniejące społecznie tabu. Właściwą wewnętrzną strukturą dla tej relacji jest superego, które pojawia się na miejscu sumienia. To owocuje brakiem pokoju, radości, nieustannym szukaniem jakichś ekwiwalentów niezaspokojonych potrzeb. Brak radości próbuje się zaspokoić rozrywką dającą uciechę. Brak pokoju próbuje się zaspokoić pewnością np. materialną stabilnością, majątkiem, a także siłą. Brak miłości stara się zaspokoić erotyzmem lub używkami, względnie słodyczami, czyli chwilami przyjemności. W młodości, kiedy człowieka fascynują sukcesy i osiągnięcia, możemy uciekać do nich, znajdować w nich pozorne zaspokojenie, ale może to trwać tylko stosunkowo krótko. Brak autentycznego odnalezienia swojej tożsamości nie pozwoli jednak osiągnąć poczucia pokoju i radości.

Natomiast w relacji „ja – ty” działa sumienie, które odsłania przed nami misterium, w jakim jesteśmy obaj/oboje. Nie wolno mi ciebie skrzywdzić, nie dlatego, że to jest zakazane przez społeczeństwo, że mogę być ukarany, ale dlatego, że krzywdząc ciebie, sam zdradzam siebie, odcinam się od źródła własnej tożsamości, która jest w Bogu. Tutaj odsłania się jako doświadczenie to, co powiedział Pan Jezus w mowie o Sądzie Ostatecznym: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25,40). 

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi