Życie jako projekt o. Włodzimierz Zatorski OSB

Nierzadko słyszymy o problemach życia młodych ludzi. Noszą w sobie wiele wewnętrznych napięć i konfliktów, jednocześnie mają problemy z komunikacją z innymi. Bardzo często bierze się to z bardzo mocno zakodowanych w sobie ambicji zdobycia odpowiedniego wykształcenia, ukończenia dodatkowych studiów i kursów, aby ostatecznie osiągnąć dobrą pozycję w społeczeństwie. To z kolei ma im pozwolić osiągnąć szczęście i pełnię realizacji. Całą swoją energię koncentrują więc wokół zdobywania wiedzy i umiejętności w imię przyszłego życia. Kiedy się im mówi: „Zacznij żyć teraz,  nie odkładaj tego na przyszłość, bądź sobą, żyj”. Zaskoczeni odpowiadają: „Ale jak to zrobić? Przecież muszę po pierwsze skończyć studia, obronić dyplom, zrobić dodatkowy kurs, potem pojechać na studia …”. Nie rozumieją, że tego wcale nie muszą osiągnąć, aby żyć, aby być sobą, a ponadto życie wcale im nie przeszkadza w ukończeniu studiów i planowanych kursów. Same plany stają się dla nich ważniejsze od życia i jego wartości. Myśląc w tej logice, nie są w stanie prawdziwie być sobą. Przypomina to psa biegającego za własnym ogonem.

Wynika to z mniemania, że wiemy, na czym polega życie, co nam jest do niego potrzebne, co musimy zrobić, osiągnąć, mieć, żeby żyć. To samo odnosi się do ludzi pragnących osiągnąć „duchową doskonałość”, starających się np. dojść do „prawdziwej modlitwy”, osiągnąć stan wewnętrznej harmonii itd. Natomiast do tego, żeby naprawdę żyć, nie trzeba niczego zdobywać, a nawet mieć czegoś dużo. Kilka lat temu znajoma zakonnica wróciła z Ukrainy, na moje pytanie, jak przeżyła ten czas, odpowiedziała, że najważniejsze było dla niej odkrycie, jak niewiele człowiek potrzebuje, żeby przeżyć z dnia na dzień. Podobnie ludzie z Ameryki Południowej dziwią się, jak Europejczycy i mieszkańcy Ameryki Północnej zmieszczą w żołądku trzy posiłki dziennie. Nam z kolei wydaje się, że jeśli ich nie zjemy, to dzieje nam się krzywda.

Prowadziłem szereg rekolekcji postnych, które trwały od poniedziałku do niedzieli. Podczas nich ograniczaliśmy się jedynie do picia, rezygnując ze stałych posiłków. Uczestniczący po raz pierwszy w tych rekolekcjach bardzo często podchodzili do postu z lękiem: czy wytrzymam, czy nie zachoruję, czy serce mi nie pęknie. Później okazało się, że nic złego się nie działo, nie mieli bólu głowy, a jeżeli nawet był, to po trzech dniach przechodził. To doświadczenie pokazało, jak jesteśmy napędzani w życiu lękami. Podczas jednych rekolekcji było głośno w telewizji o głodowym proteście pielęgniarek. Pokazywano, jak na trzeci dzień leżały na materacach „ledwie żywe” z głodu. Po piątym dniu postu jeden z uczestników oburzył się: „Co oni tu pokazują, przecież my już pięć dni nie jemy i nic się nie dzieje, a one tam prawie umierają!”. Tak dzieje się nie tylko w przypadku jedzenia, ale w odniesieniu do wielu innych rzeczy w naszym życiu. Lęk nasuwa nam rozmaite wyobrażenia, które przyjmujemy za rzeczywistość. „Strach ma wielkie oczy”. Kiedy się jednak wejdzie w doświadczenie bez lęku, okazuje się, że jest zupełnie inaczej.

Okazuje się np. że gdy coś stracimy, to doświadczamy swego rodzaju uwolnienia, przez co możemy bardziej autentycznie żyć. Pewien znajomy opowiadał, jak za czasów komunistycznych był dyrektorem naukowej instytucji, naciskano na niego, żeby zapisał się do partii, ale chociaż nie był wierzący, nie zapisał się ze względów ideowych. W efekcie wyrzucono go ze stanowiska i zwolniono z tej instytucji. Po latach jednak stwierdził, że dzięki temu zyskał, bo dostał inne stanowisko, zupełnie gdzieś indziej, stanowisko, które dało mu większą satysfakcję i radość życia. „Dziękował zatem Bogu”, że go wyrzucono. Gdyby dał się wtedy zastraszyć i trzymał poprzedniej pracy, byłby cały czas pod presją lęku, że nadal mogą go zwolnić i nie doszedłby do pełnej satysfakcji życiowej.

Warto zdać sobie sprawę ze zdominowania naszego życia przez różnego rodzaju lęki, które są w sposób „naturalny” w nas zakodowane. I tak np. jest z lękiem przed głodem. Powoduje on w nas tendencję do jedzenia więcej niż nam naprawdę potrzeba, co z kolei pociąga za sobą kłopoty zdrowotne, zatem powoduje odwrotny skutek – złe samopoczucie. Istnieją także lęki, które są nam imputowane najczęściej poprzez reklamy. Jeżeli nie będziesz czegoś używał, to wtedy… Niedawno miało miejsce ogólnoświatowe straszenie ludzi „świńską grypą” nazywające ją pandemią. Wymyślono na to jakieś szczepionki, które okazały się wręcz szkodliwe dla zdrowia. Sama zaś grypa nie wyrządziła więcej szkód niż inne grypy normalnie przeżywane w okresie jesienno-zimowym. Podobna presja pojawia się także w innych dziedzinach życia, poczynając od codziennego życia w małżeństwie, w rodzinie, w nauce, ale także pojawia się w dziedziny życia duchowego.

W życiu duchowym lęki przynoszą największe spustoszenie, bo najczęściej zupełnie wypaczają samo życie. Klasycznym przykładem jest nadmierny strach przed potępieniem. Powoduje on lękowe wypełnianie praktyk religijnych lub przeciwnie powoduje popadnięcie w depresję lub nerwicę religijną. Swoistym przykładem lękowego zaburzenia w życiu duchowym jest perfekcjonizm, który przynosi fatalne skutki. Perfekcjonista nie potrafi prawdziwie, spokojnie żyć. Wszystko cokolwiek robi, musi być doskonałe i jeżeli takie nie jest, budzi w perfekcjoniście autoagresję. U jego podstaw leży lęk o to, że nie robiąc czegoś w sposób doskonały, tracimy naszą wartość w oczach innych i własnych. W związku z tym perfekcjonista nigdy nie jest zadowolony z tego, co zrobi, bo cały czas nie jest taki, jaki być powinien. Taki człowiek potrafi zadręczyć siebie, a także innych wokół siebie.

Natomiast my ludzie nie jesteśmy doskonali. Jest to prawda fundamentalna i trzeba ją uznać. Nie znaczy to jednak, że trzeba tolerować bylejakość. Dążąc do solidnego wykonania powierzonych nam zadań, musimy jednak mieć odpowiedni dystans do tego, co robimy i zdolność akceptowania braków. Perfekcjonizm zawsze stawia sobie miarę w odniesieniu do ideału. Sam ideał wydaje mu się przy tym absolutną normą. Natomiast ideał ma to do siebie, że jest idealny, a tym samym jest jedynie modelem, a nie właściwą normą rzeczywistości naszego postępowania. Ideał właściwie nie musi się liczyć z rzeczywistością i tak jest w rzeczywistości w przypadku wielu ideałów. Brak realizacji ideału powoduje w perfekcjoniście niezadowolenie, poczucie niespełnienia, a czasem duchowe rozbicie. Przy tym, o ironio(!), dotyczy to najszlachetniejszych ludzi. Perfekcjoniści bowiem to przeważnie ludzie bardzo szlachetni. W efekcie nie są oni prawdziwie radośni i szczęśliwi, a wręcz przeciwnie - bywają smutni i niezadowoleni. Widać, jak życie pod presją miary ideału według własnego wyobrażenia ma daleko idące negatywne konsekwencje.

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi