Bądź odważny i cierpliwy, aby zbić fortunę, inwestując w wartość

Szczęście sprzyja odważnym. Cierpliwy dostaje wszystko. Te dwa stwierdzenia uosabiają dwa różne podejścia do inwestowania w wartość. Oba mają zalety, ale sztuką jest je połączyć.

Popularną do dziś strategię „wartościową” opracował w latach 30. Benjamin Graham. Zauważył, że po wielkim krachu i późniejszym kryzysie gospodarczym wiele firm mocno potaniało. Można było je kupić za mniej, niż wynosiła ich faktyczna wartość.

W latach 70. dwaj naukowcy, Eugene Fama i Kenneth French, wykazali, że z czasem, tanie spółki (które mierzyli za pomocą wskaźnika cena/wartość księgowa) dają ponadprzeciętne wyniki. Nazwali to „efektem wartości”.

Metody Grahama oraz Famy i Frencha różnią się. Różne są też wyjaśnienia przyczyn zjawiska, odkrytego przez Famę i Frencha. Prowadzą one do dwóch różnych strategii „wartościowych”. Fama wyjaśnia lepsze wyniki premią za ryzyko. Tanie spółki są zazwyczaj tanie, bo są w złej kondycji i towarzyszy im duże ryzyko. To jest zgodne z teorią efektywnych rynków: większe ryzyko oznacza wyższe zyski długoterminowe.

Drugie wyjaśnienie wywodzi się z finansów behawioralnych i sugeruje, że rynki są nieefektywne. Ludzie rzucają się na akcje ze wspaniałą historią. Ignorują natomiast nudne, banalne spółki z przewidywalnymi zyskami i dywidendą. Zakup tych drugich opłaca się w dłuższej perspektywie.

Te dwa warianty strategii wartościowej wyróżnił Andrew Lapthorne z Societe Generale, nazywając pierwsze podejście „odważnym”, a drugie „cierpliwym”. Podejście „cierpliwe” wymaga zakupu spółek z silnym bilansem i regularnie płacących dywidendę. Strategia ta nazywana jest także „jakościową”. Sprawdza się dobrze na dłuższą metę. Jej wadą jest to, że flegmatyczni płatnicy dywidendy zwykle dają gorsze zwroty podczas silnej hossy, np. takiej, jak ta w ostatnich 5 latach.

Podejście „odważne” to np. zakup 200 najtańszych spółek (w odniesieniu do ich własnych sektorów) w rozwiniętym świecie. To kompensuje fakt, iż niektóre sektory w sposób naturalny wyglądają na „tańsze”, według podstawowych wskaźników. Stosuje się zwykle ważoną kombinację 5 wskaźników: cena/zysk, cena/prognozowany zysk, cena/wartość księgowa, wolne przepływy pieniężne/cena (tylko dla spółek niefinansowych) i EBITDA/wartość przedsiębiorstwa. Spółki są weryfikowane co kwartał, by z indeksu usuwać te, których notowania silnie wzrosły. Tego typu gotowym indeksem jest SG Value Beta. Trzymanie się go ułatwia pokonanie barier psychicznych, gdy trzeba, w ramach strategii, kupować np. akcje BP, gdy spółka ta nadal pompuje ropę do Zatoki Meksykańskiej.

Lapthorne wykazał, że obie strategie się niezwykle komplementarne. „Odważny” indeks wartościowy ma wysokie „beta”, czyli jest silnie związany z rynkiem. To daje ponadprzeciętne wyniki w dobrych czasach, ale też większe spadki w złych. Ostatecznie, zyskuje się dzięki wzrostowi notowań. „Cierpliwa” wartość jest mniej skorelowana z rynkiem i daje zwroty dzięki kumulowanej przez dłuższy czas dywidendzie.

W ostatnich 20 latach strategia „cierpliwa” przynosiła 11,9 proc. zwrotów rocznie, a „odważna” 14,3 proc., ale przy dużo większej zmienności. Kombinacja tych dwóch podejść dawała 13,4 proc., przy zmienności mniejszej, niż w przypadku indeksu rynkowego równo ważonego, który dawał 8,4 proc. rocznie. Niezależnie od tego, skąd biorą się zwroty z inwestycji w wartość, mają one tendencję do kumulowania się w dłuższej perspektywie.

 

 

Na podst. Be brave, and patient, to make a fortune in value investing, John Authers, The Financial Times

 

Sieci społecznościowe

Tagi