Czy ludzie biznesu powinni iść na studia?

Ci, którzy chcą prowadzić swoją własną firmę, niekoniecznie muszą kończyć finanse.

Jako 19-latek, o mały włos nie wyleciałem z Oksfordu, gdzie studiowałem medycynę. Byłem znudzony studiami i pilnie chciałem zostać pełnoprawnym przedsiębiorcą. Oczywiście, gdybym dał się wyrzucić, popełniłbym wielki błąd. Należy bowiem kończyć to, co się zaczęło.

Chociaż wiele największych gwiazd biznesu, jak Richard Branson, Felix Dennis, John Caudwell czy Philipp Green, w ogóle nie studiowało, to jednak 90% prezesów spółek z indeksów FTSE 100 i FTSE 250 jest absolwentami uczelni wyższych.

Dla odmiany, z badań przeprowadzonych w 2006 r. wynika, że jedynie 25% właścicieli małych biznesów ma stopień magistra lub wyższy, a ok. 13% z nich w ogóle nie ma jakichkolwiek kwalifikacji. Oczywiście, co innego wynajęty menedżer, którzy wykuwa swoją ścieżkę kariery, a co innego - właściciel, który sam siebie zatrudnia. 

Interesująca byłaby odpowiedź na pytanie, co studiowali szefowie wielkich firm. Ci z FTSE kończyli głównie tzw. przydatne kierunki, jak ekonomia, prawo, biznes, rachunkowość, finanse. Bardzo niewielu z nich to absolwenci historii czy filozofii. Chociaż tutaj wyjątek potwierdza regułę: taki Ted Turner, założyciel CNN, studiował filologię klasyczną. Jego ojciec, który miał lokalną firmę billboardową, napisał nawet do niego gniewny list, w którym stwierdził, że pewnie niedługo młody Ted stanie się zwykłym osłem.

Carl Icahn i George Soros studiowali filozofię, Hank Paulson literaturę angielską, a Jamie Dimon psychologię. Nawet przedsiębiorcy z Doliny Krzemowej wcale nie są wyłącznie inżynierami czy matematykami. Vivek Vadhwa, inwestujący w firmy nowych technologii, pisał swego czasu: „Uważam, że to właśnie humaniści są najlepszymi menedżerami projektu, czy produktu oraz największymi wizjonerami, jeśli chodzi o nowe technologie”.

Wiedza ma znaczenie, jednak ja sam, kiedy kogoś zatrudniam, bardziej zwracam uwagę na to, jaki uniwersytet kończył kandydat, niż co konkretnie studiował. Dlatego, pewnie nie przypadkiem wśród miliarderów dominują absolwenci ośmiu najlepszych amerykańskich uniwersytetów - tzw. Ligi Bluszczowej.

Pisałem już, że byli wojskowi mają często talenty handlowe. Joe Hunt z Foxtons i William Kendall z New Covent Garden Soup Company oraz Green & Black’s, kiedyś robili karierę w armii. Były oficer, Sean Farrington, szef na Wlk. Brytanię firmy technologicznej Qlik twierdzi, że to właśnie wojsko nauczyło go, że trzeba mieć zaangażowanie i zapał, oraz stworzyć plan działania i realizować go, nawet jeśli wkradną się wątpliwości.

Najlepsi przedsiębiorcy, jakich spotkałem przez dziesiątki lat, często nie mieli studiów, ale wszyscy zachęcali swoje dzieci, aby je ukończyły. Czasy się zmieniły i wzrosły ambicje.

Dziś większość z tych najlepszych dwudziestu kilku przedsiębiorców, z którymi współpracuję, to ludzie z wyższym wykształceniem. Niemniej ci, którzy pragną założyć swoją firmę, niekoniecznie muszą koncentrować się na studiowaniu finansów i zarządzania, nie interesując się innymi dyscyplinami. Szeroka wiedza daje odpowiednią perspektywę. Bowiem przedsiębiorca, jeśli chce wygrywać, musi, przede wszystkim, potrafić inspirować i motywować ludzi. 

Sieci społecznościowe

Tagi