Duchowość i przedsiębiorczość jako aktywa życia Włodzimierz Zatorski OSB

Bezczynność jest wrogiem duszy

Na początku zacytujmy fragment z Reguły św. Benedykta z rozdziału „O codziennej pracy fizycznej”:

1 Bezczynność jest wrogiem duszy. Dlatego też bracia muszą się zajmować w określonych godzinach pracą fizyczną i również w określonych godzinach czytaniem duchownym (RegBen 48,1).

To zdanie jest o tyle kluczowe, że jest ono pierwszym zdaniem tego rozdziału, a tym samym ustawia właściwą postawę człowieka wobec pracy, widząc ją od strony duchowej. Niestety w naszym społeczeństwie, kiedy się mówi o życiu zakonnym i klasztorach, ludzie sobie wyobrażają, że idzie się tam po to, by mieć czas na modlitwę, co w potocznym pojęciu oznacza czas wolny, bo zwykle ludzie uważają, że mogą się modlić wtedy, gdy mają na to czas. Zatem mnisi i mniszki mają dużo czasu na modlitwę czy kontemplację, a tym samym niewiele pracują. Inni właściwie mogliby im tego pozazdrościć, bo sami są zaangażowani w świecie i nie mają tego czasu, a tak bardzo by chcieli(!). Kiedy jednak przyjeżdżają do Tyńca, to się okazuje, że nie jest tak, jak sądzą. Okazuje się, że mnisi mają bardzo dobrze zorganizowany czas i są właściwie cały czas zajęci. Jednak taką sytuację wyjaśnia właśnie to pierwsze zdanie z rozdziału o pracy.

Troska o to, by nikt nie był bezczynny, by nie popadł w związku z tym w duchową stagnację, idzie bardzo daleko. Święty Benedykt każe wykonywać jakiejś prace komuś nawet w niedzielę, jeżeli widzi u niego zagrożenie popadnięcia w bezczynność! A także ludzie chorzy i słabi (nie ma mowy o emeryturze!) powinni dostać jakąś pracę do wykonania dostosowaną jednak do ich możliwości.

22 W niedzielę natomiast niech czytaniem zajmują się wszyscy oprócz tych, których wyznaczono do różnych funkcji. 23 Jeśli zaś ktoś jest tak niedbały i leniwy, że nie chce albo nie może ani rozmyślać, ani czytać, trzeba mu zlecić jakąś pracę do wykonania, aby nie był bezczynny. 24 Niechaj bracia chorzy lub słabi otrzymują takie zajęcia, żeby nie groziła im bezczynność, lecz jednocześnie, by nadmiar roboty ich nie przytłaczał lub nie skłaniał do odejścia. 25 Opat powinien mieć wzgląd na ich słabość (RegBen 48,22−25).

Wszystko to jednak powinno trzymać się właściwej miary, aby nie prowadziło do szemrania czy jakiegoś 

Czym jest duchowość?

Wydaje się, że warto w tym momencie powiedzieć coś na temat rozumienia samej duchowości, czym ona jest. Zazwyczaj kojarzy się ją z określonymi pobożnymi praktykami: modlitwą, działaniami charytatywnymi i w ogóle szeroko pojętą służbą Bogu. Przy czym widzi się ją oddzieloną od zwykłej działalności świeckiej: pracy zarobkowej, pracy w domu i całej troski o jego utrzymanie, a tym bardziej od rozrywki, czy odpoczynku. Zatem duchowość rozumiana jest jako aktywność wymagająca dodatkowego czasu, o który trudno przy zwykłych troskach życia codziennego i dlatego w zasadzie mają na nią czas osoby zakonne i kapłani. Jest to jednak całkowicie fałszywe wyobrażenie na temat duchowości. Ona przenika całe życie człowieka i w każdej czynności wyraża się duchowość, każda czynność posiada swój duchowy wymiar. Nawet jedzenie posiada swój duchowy wymiar.

Znany jest w kulturze wschodniej obrzęd picia herbaty. Nie jest to tylko rodzaj przyjemności, ale właśnie czynność o wymiarze duchowym. Mistrzowie zen potrafią dużo powiedzieć o człowieku, widząc jego sposób picia herbaty, czy choćby obserwując sposób wchodzenia do pokoju. Okazuje się, że każda czynność wyraża to, kim jesteśmy, czyli wyraża naszą duchowość. Znane są także praktyki duchowe polegające na ćwiczeniu się w najprostszych czynnościach, np. chodzeniu, które jest jednocześnie ćwiczeniem duchowym.

Czym zatem jest duchowość? Określiłbym ją ogólnie jako zasadniczą postawę wobec życia zawierającą autentyczną, realnie stosowaną w życiu hierarchię wartości, sposób widzenia i oceniania spotykanych rzeczy i spraw, postawy przyjmowane wobec różnych sytuacji. Inaczej mówiąc, jest to duch, w jakim podchodzimy do rzeczywistości. Tak rozumiana duchowość wyraża się we wszystkich sytuacjach życiowych. Często dzieje się to nieświadomie i dlatego nie wiemy, że w istocie kierujemy się jakąś duchowością, chociaż to, praktycznie rzecz biorąc, robimy. Warto w tym momencie sobie uświadomić, że duchowość nieuświadomiona i niewybrana z namysłem z reguły będzie kiepska, chyba że przejęliśmy przez wychowanie w rodzinie dobrą tradycję i kulturę.

Jeżeli natomiast chcielibyśmy określić, czym jest duchowość chrześcijańska, to jak to już wcześniej powiedzieliśmy, jest ona ni mniej ni więcej tylko życiem w Duchu Świętym. Oczywiście ktoś może spytać, a co to znaczy? Czy to nie jest jedynie jakieś subiektywne mniemanie, euforia, przeżywanie czegoś emocjonalnie? Jak wcześniej pisaliśmy, życie w Duchu Świętym jest bardzo konkretnie określone przez wskazanie owoców, jakie ono ze sobą niesie. Najbardziej wyraźnie wypowiada to św. Paweł w Liście do Galatów: Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, 23 łagodność, opanowanie (Ga 5,22n). Do tej listy owoców trzeba by jeszcze dodać przynajmniej: przebaczenie, pokorę i wdzięczność. Te owoce są bardzo konkretnie uchwytne w życiu i nie można ich udawać, przynajmniej na dłuższą metę. Zatem duchowości nie określa się przez nasze deklaracje, idee, ale przez życie w jego konkretnym wymiarze.

Kiedy spojrzymy na nasz czas i to, co robimy, to musimy powiedzieć, że ciągle coś robimy, choćby nasza aktywność skupiała się na nicnierobieniu. Okazuje się, że to nicnierobienie jest bardzo frustrującą czynnością. I jeżeli tak się kojarzy modlitwę, to jest to bardzo duży błąd. Modlitwa okazuje się wręcz najtrudniejszą pracą i nasze zabieganie wokół innych działań jest w istocie ucieczką od modlitwy. Frustracja, jaka się pojawia przy nicnierobieniu wynika bezpośrednio z faktu, że w naszym życiu „o coś chodzi”, że nie może ono być bezprzytomnym przeżywaniem chwil, nie może być ucieczką w idealne wyobrażenia, marzenia, pielęgnowaniem w sobie pragnień czy pretensji do innych i do świata, lecz musi być konkretnie ukierunkowane w swoim działaniu i uzyskać przez to określony sens. Ten sens nie może być dowolnym sensem, który odnosi się jedynie do chwili lub określonego zadania, sensem, który dzisiaj jest, a jutro przestanie istnieć, ale musi mieć ukierunkowanie, które mierzy się z prawdą o przemijaniu naszego życia, o jego zmienności, a ostatecznie musi się skonfrontować z tajemnicą naszej śmierci. Pracoholizmy i wszelkie inne „-holizmy” są w istocie ucieczką od ostatecznej prawdy o sobie, są próbą zagłuszenia zasadniczego pytania egzystencjalnego. Jest to jednocześnie rodzaj duchowości, którą by można nazwać ucieczkową lub duchowością zamykania się w chwilowych działaniach.

Duchowość benedyktyńska

W życiu monastycznym tym zasadniczym sensem i ukierunkowaniem jest szukanie Boga i oddawanie mu czci we wszystkim. „Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony”, to autentyczne hasło św. Benedykta. Znajdujemy je w dziwnym, wydawałoby się miejscu, bo nie w rozdziale omawiającym modlitwę czy liturgię lub lectio divina, czyli czytanie duchowe, ale w rozdziale „O rzemieślnikach klasztornych”. Przeczytajmy ten rozdział w całości:

1 Jeśli są w klasztorze rzemieślnicy, niechaj z całą pokorą uprawiają swoją sztukę, gdy im opat na to zezwoli. 2 Gdyby jednak ktoś z nich pysznił się swoją umiejętnością, sądząc, że przynosi jakąś korzyść klasztorowi, 3 trzeba go od tej pracy odsunąć i już do niej więcej nie dopuszczać, chyba że się upokorzy i że opat mu ponownie rozkaże wykonywać ów zawód.

4 Jeśliby zaś coś z prac rzemieślników miało iść na sprzedaż, niechaj ci, przez których ręce będą one przechodzić, wystrzegają się najmniejszej nieuczciwości. 5 Niech pamiętają zawsze o Ananiaszu i Safirze , bo podobnie jak tamtych śmierć cielesna, tak mogłaby ich spotkać śmierć duchowa, 6 i to nie tylko ich samych, lecz także wszystkich pozwalających sobie na nieuczciwość w sprawach klasztoru.

7 Przy ustalaniu zaś ceny nie trzeba dopuszczać do głosu złej chciwości. 8 Lepiej jest zawsze sprzedawać nieco taniej, niż to mogą czynić ludzie świeccy, 9 aby we wszystkim Bóg był uwielbiony (1 P 4,11) (RegBen 57,1−9).

Ten tekst jest bardzo znaczący. Ukazuje on sposób myślenia św. Benedykta o naszym działaniu albo mówiąc inaczej o właściwym ustawieniu hierarchii wartości. W tekście odnajdujemy słowo: pokora, które jest kluczowym słowem w całej Regule. Rozdział o pokorze jest najdłuższym i najważniejszym rozdziałem omawiającym podstawowe wartości monastycznego życia. Sama pokora jest zdolnością do przyjęcia prawdy takiej, jaką jest, a nie takiej, jaką byśmy chcieli, by była. Przy czym mówiąc o prawdzie, myślimy o prawdzie w wymiarze egzystencjalnym, a nie jedynie o prawdzie w wymiarze intelektualnym. Otóż pokora jest wartością duchową równie zasadniczą jak miłość. Właściwie wraz z miłością stanowi najważniejszą wartość, a właściwie nawet nie są one wartościami a czymś bardziej fundamentalnym: stanowią zasadnicze otwarcie na rzeczywistość. Jednocześnie pokora jest naczelną wartością dla życia monastycznego i w istocie dla każdego człowieka. Jeżeli nie będziemy pokorni, to nigdy nie dojdziemy do poznania prawdy o sobie samych. Ważne jest to, że dla wartości duchowej należy zrezygnować z zysków, jakie przynosi praca np. wykwalifikowanego rzemieślnika. Na marginesie trzeba powiedzieć, że taki rzemieślnik w tych czasach należał do elity pracowników i był ceniony tak, jak dzisiaj powiedzmy wysokiej klasy specjalista czy np. profesor uniwersytetu. Wobec zagrożenia duchowego należy nawet zrezygnować z dużych zysków. Taka jest zasadnicza orientacja św. Benedykta. Wypowiada on taką zasadę w wielu miejscach. Do opata pisze:

33 Przede wszystkim nie wolno mu zaniedbywać ani lekceważyć zbawienia dusz, które poddano jego władzy, a troszczyć się więcej o rzeczy przemijające, ziemskie i znikome. 34 Niech zawsze myśli o tym, że powierzono mu rządy nad duszami i że za nie ponosi też odpowiedzialność. 35 A niech się nie tłumaczy ubóstwem klasztoru, pamiętając, że napisano: Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane (Mt 6,33) 36 oraz na innym miejscu: Bojący się Boga nie doświadczą biedy (Ps 34[33],10) (RegBen 2,33−36).

Duchowość benedyktyńską charakteryzuje zatem zasadnicza orientacja na Boga we wszystkim, także w praktycznym działaniu. Wyraża to także formuła odnosząca się do liturgii: „Nic nie może być ważniejsze od Służby Bożej” (RegBen 43,3). Liturgia jest rozumiana jako działanie i rzeczywiście tak jest: jest to dzieło wspólnoty klasztornej, które musi być przygotowane i poważnie traktowane. Liturgia jest ze swojej istoty dynamiczna, jest akcją a nie kontemplacją, jak się o niej mówi. Inaczej jest z modlitwą osobistą. Ponadto wspomniane na początku w rozdziale o codziennej pracy fizycznej lectio divina jest także wysiłkiem. Święty Benedykt pisze:

17 Przede wszystkim jednak należy koniecznie wyznaczyć jednego lub dwóch starszych mnichów. W godzinach, w których bracia mają zajmować się czytaniem, będą oni obchodzić klasztor 18 i patrzeć, czy nie znajdzie się ktoś opieszały, kto nic nie robi albo gada, zamiast pracowicie czytać, i nie tylko sam nie odnosi żadnego pożytku, lecz jeszcze innych rozprasza (RegBen 48,17n).

Określenie „pracowicie czytać” nie jest bezzasadne, gdyż w tym czasie czytanie zawsze było czytaniem na głos, było zatem także wysiłkiem fizycznym, ale przede wszystkim było i pozostaje do dzisiaj wysiłkiem intelektualnym.

Chodzić po ziemi

Z zasady pierwszeństwa wartości duchowych nad materialnymi wynika także struktura władzy. Najwyższą w klasztorze ma opat, który jest, jak na to wskazuje przytoczony tekst, ojcem duchowym klasztoru, a nie jego zarządcą ekonomicznym. Ten ostatni jest całkowicie poddany władzy opata, jak św. Benedykt pisze w rozdziale „Jaki powinien być szafarz klasztorny”: „Niech we wszystkim zachowa miarę i postępuje według poleceń opata” (RegBen 31,12). Jednak taki porządek władzy nie oznacza pobożnego, oderwanego od życia traktowania spraw materialnych i pracy. Wręcz przeciwnie św. Benedykt, ustawiając priorytet wartości duchowych, jednocześnie domaga się od swoich uczniów „chodzenia po ziemi”. Widać to w tym samym rozdziale o szafarzu, który według św. Benedykta powinien się cechować następującymi cnotami:

1 Na szafarza klasztornego należy w wspólnocie wybrać brata mądrego, dojrzałego w cnocie, trzeźwego, niejedzącego zbyt dużo, nie pyszałka, nie gwałtownika, nie opryskliwego, nie ślamazarę, nie rozrzutnika,  2 ale takiego, który pełen bojaźni Bożej mógłby być jakby ojcem dla całej wspólnoty (RegBen 31,1−2).

Generalnie rzecz biorąc, św. Benedykt bardzo się  cieszy, że mnisi muszą pracować i przez swoją pracę zdobywać utrzymanie.

7 Gdyby zaś warunki miejscowe lub ubóstwo kazały braciom własnoręcznie zbierać plony, niechaj się tym  nie martwią, 8 bo właśnie wówczas są prawdziwymi mnichami, jeśli żyją z pracy rąk swoich, jak Ojcowie nasi i Apostołowie. 9 We wszystkim jednak należy zachować umiar ze względu na tych, którym brak siły ducha (RegBen 48,7−9).

Zatem nasza duchowość stara się trzymać ziemi. Praca stanowi element duchowego wysiłku. Jednocześnie św. Benedykt stara się chronić mnichów od konieczności wychodzenia poza klasztor i uczestniczenia w życiu świeckim. Obawa św. Benedykta odnosi się nie do samego wysiłku, ale rodzaju relacji pomiędzy ludźmi. Stąd jego troska o samowystarczalność klasztoru, na obszarze którego powinny znajdować się wszystkie niezbędne do życia warsztaty:

6 Klasztor zaś, jeśli to możliwe, tak powinien być zorganizowany, żeby można było znaleźć w ob­rębie jego murów wszystko, co niezbędne, a więc wodę, młyn, ogród, jak również różne warsztaty rzemieślnicze, 7 tak aby mnisi nie musieli włóczyć się na zewnątrz, co nie przynosi zgoła pożytku ich duszom (RegBen 66,6n).

Dzisiaj wydaje się coś takiego w zasadzie niemożliwe. Sytuacja ekonomiczna i społeczna na tyle się zmieniła, że nie istnieją wyodrębnione wspólnoty samodzielne i niezależne od otoczenia. Niemniej racje, dla których mnisi powinni mieć właściwy dystans do świata, pozostają te same – są nimi zupełnie inne wartości, jakie powinny rządzić wspólnotą  klasztorną. Święty Jan w swoim liście pisze o świecie: Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata (1 J 2,16). W życiu klasztoru we wzajemnym odnoszeniu się braci oraz także w odniesieniu do gości powinna być świadomie budowana relacja miłości. Święty Benedykt bardzo jednoznacznie pisze o tym w rozdziale 72. Reguły:

3 Ta więc właśnie gorliwość niechaj wyróżnia mnichów w ich życiu żarliwej miłości 4 tak, aby w okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzali . 5 Niech słabości swoje duchowe i cielesne znoszą cierpliwie. 6 Niech prześcigają się nawzajem w posłuszeństwie. 7 Niechaj nikt nie szuka tego, co uważa za pożyteczne dla siebie, lecz raczej tego, co dla drugiego. 8 Niech darzą się wzajemnie czystą w intencji miłością braterską. 9 Niech Boga boją się dlatego, że Go miłują . 10 Opata swego niech kochają miłością szczerą i pokorną. 11 Niech nic nigdy nie będzie dla nich ważniejsze od Chrystusa, 12 który oby nas razem raczył doprowadzić do życia wiecznego (RegBen 72,3−12).

Całe życie w klasztorze jest zasadniczo potraktowane jako szkoła służby Pańskiej, szkoła rozumiana bardziej jako pracownia, warsztat, w którym się ćwiczymy w sztuce życia, w tym, co dobre, zdając sobie sprawę, że prawdziwe życie jest dopiero przed nami:

78 Naszą zaś pracownią, w której mamy się posługiwać pilnie tymi wszystkimi [narzędziami dobrych uczynków], jest stałe życie we wspólnocie w ramach klauzury klasztornej (RegBen 4,78).

Ta szkoła-pracownia powinna dotyczyć wszystkich wymiarów życia i to w bardzo konkretnych, praktycznych przejawach. Niczego nie można zaniedbywać. Niezależnie od tego, czy sprawa dotyczy spraw wiary, czy praktycznych decyzji odnoszących się do zwykłego życia, opat powinien ją potraktować z całą powagą i odpowiedzialnością:

17 W swych zarządzeniach przezorny i rozważny, [bez względu na to] czy sprawa, w której wydaje polecenie dotyczy Boga czy świata, niech zawsze zachowuje wnikliwość i umiar, 18 pomnąc na roztropność świętego Jakuba, gdy mówił: Jeśli zmęczę moje stada nazbyt uciążliwą drogą, padną wszystkie jednego dnia (Rdz 33,13 Wlg) (RegBen 64,17n).

„W życiu o coś chodzi”, jak mówił ks. Józef Tischner. Życie jest czymś ważnym i dlatego nie jest obojętne, jak i co w tej szkole robimy, bo ma to swoje konsekwencje na przyszłość. W niej bowiem odnajdujemy siebie i właściwie rodzimy się do życia. Odnosi się ona do wszystkich wymiarów życia. Swoistym warunkiem uczestniczenia w takiej szkole jest całkowite ubóstwo. Św. Benedykt mówi o nim bardzo jednoznacznie w rozdziale 33. " Czy mnisi posiadać coś na własność". 

1 Tę zwłaszcza wadę  należy w klasztorze wykorzenić: 2 Niech się nikt nie ośmiela cokolwiek dawać lub przyjmować bez pozwolenia opata, 3 ani czegokolwiek posiadać na własność, choćby najmniejszej rzeczy, ani książki, ani tabliczek do pisania, ani rylca, niczego w ogóle. 4 Mnisi nie mają przecież prawa rozporządzać samodzielnie nawet własnym ciałem i własną wolą, 5 a wszystkiego, co niezbędne, oczekują od ojca klasztoru. Każdemu tylko to posiadać wolno, co mu opat sam dał lub na co mu pozwolił.

6 Wszystko dla wszystkich powinno być wspólne i nie­chaj nikt niczego nie nazywa swoim ani za swoje nie uważa. 7 Gdyby się okazało, że ktoś przywiązał się do tej szkaradnej wady, należy takiego brata raz i drugi upomnieć. 8 Jeśli się zaś nie poprawi, podlega karze.

Dzięki temu w każdej dziedzinie możemy i powinniśmy się ćwiczyć w służbie. Odnosi się to nie tylko do najważniejszej działalności mnichów, jaką jest opus Dei, czyli liturgii, czy do lectio divina lub modlitwy osobistej, ale także np. do narzędzi i wszystkich przedmiotów należących do klasztoru, o czym czytamy w rozdziale 32. Reguły św. Benedykta  " O narzędziach i innych przedmiotach nalezących do klasztoru". 

1 Mienie ruchome klasztoru, tj. narzędzia, szaty i różne inne przedmioty, niechaj opat powierzy braciom, do których może mieć zupełne zaufanie ze względu na ich sposób życia i postępy w cnocie. 2 Przekaże im wszystko szczegółowo tak, jak uzna za wskazane, by je przechowywali i przyjmowali z powrotem. 3 Opat powinien mieć spis tych rzeczy, żeby wiedział zawsze, co daje i co otrzymuje, mimo że bracia zmieniają się kolejno na stanowiskach. 4 A gdyby ktoś obchodził się z włas­noś­cią klasztoru niechlujnie lub niedbale, należy go upomnieć. 5 Jeśli się nie poprawi, powinien ponieść przewidzianą w Regule karę (RegBen 32).

Widać jak hasło: Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony, jest hasłem obejmującym rzeczywiście wszystko. Najważniejsi jednak są mnisi i ich wzajemne relacje. Wspólnota klasztoru zasadniczo służy duchowemu wzrastaniu jej członków. I temu celowi jest podporządkowana cała organizacja i podejmowane działania. Wzrost wymaga z jednej strony zabezpieczenia wszystkiego, co niezbędne, z drugiej jednak jest podejmowaniem trudów. Wyważenie tych dwóch czynników jest niezmiernie trudne, bo zasadniczo zależy od każdego człowieka. Stąd rady św. Benedykta, który zaleca uwzględnić indywidualność każdego, jednak jednocześnie wymaga podjęcia wysiłku. Takie podejście widać w wielu rozdziałach Reguły. Przykładem może być rozdział:34: " Czy wszyscy w równej mierze powinni otrzymywać to, co niezbędne".

1 Napisane jest: Każdemu rozdzielano według potrzeby (Dz 4,35). 2 Nie chcemy przez to powiedzieć, że należy mieć wzgląd na osoby, co nie daj, Boże!, lecz że trzeba brać pod uwagę słabości ludzi. 3 Ten, kto mniej potrzebuje, niechaj dziękuje Bogu i niech się nie smuci. 4 Ten zaś, kto ma większe potrzeby, niech się upokorzy z powodu swej słabości, a nie wynosi z racji okazywanego mu miłosierdzia. 5 I w ten sposób wszyscy będą w pokoju. 6 Przede wszystkim niech nigdzie i z żadnego powodu nie dochodzi do głosu to zło, którym jest szemranie, w jakiejkolwiek formie, czy to w słowie, czy to w jakimś znaku. 7 Gdyby ktoś został na tym schwytany, powinien ponieść szczególnie surową karę.

Szemranie jest zasadniczą wadą w życiu duchowym. Ono jest pierwszym krokiem w niewłaściwym kierunku. Wyraża ono pretensję do innych o to, że nam jest źle. Takie pretensje zawierają w sobie od razu osądzenie i stają się bramą dla działania „Oskarżyciela braci”, czyli Szatana, który podsuwa nam „słuszne pretensje do innych”, wprowadzając nas w niezadowolenie i bunt. A te z kolei prowadzą do jeszcze gorszych duchowo stanów: złości, zawiści, a nawet nienawiści i rozpaczy. Z taką pokusą trzeba walczyć zdecydowanie od samego początku. Jednocześnie św. Benedykt nakłada na przełożonych obowiązek trzeźwej oceny potrzeby udzielenia każdemu odpowiedniej pomocy, by ten nie miał podstaw do szemrania. Tak jest np. w przypadku pracy w kuchni. W Rozdziale35. „O odbywających tygodniową służbę w kuchni” czytamy:

1 Niech bracia służą sobie wzajemnie a nikt nie uchyla się od posługi w kuchni, chyba żeby komuś przeszkodziła choroba lub jakieś bardzo ważne zajęcie, 2 bo w ten sposób zyskuje się więcej zasług i miłości. 3 Słabszym trzeba dać pomocników, aby nie spełniali tej pracy z przykrością. 4 Zresztą wszyscy powinni mieć pomocników stosownie do liczebności wspólnoty i miejscowych warunków. 5 Jeśli wspólnota jest większa, szafarz będzie zwolniony od posługi w kuchni; również ci, którzy, jak powiedzieliśmy, mają ważniejsze zajęcia. 6 Pozostali powinni służyć sobie wzajemnie w duchu miłości. 7 Ten, kto kończy tygodniową służbę, niech w sobotę zrobi porządek. 8 Niech upierze ręczniki, którymi bracia wycierają sobie ręce i nogi. 9 Nogi zaś niech umyją wszystkim i ten, kto służbę kończy, i ten kto ma ją rozpocząć. 10 Naczynia, których używał, czyste i całe, kończący przekaże szafarzowi; 11 szafarz zaś sam wręczy je zaczynającemu służbę, tak aby wiedział, co daje i co dostaje z powrotem.

12 Pełniący tygodniową służbę powinni na godzinę przed posiłkiem otrzymać, poza zwykłą porcją, każdy po kubku napoju i kawałku chleba, 13 aby w czasie posiłku służyli swoim braciom bez szemrania i zmęczenia. (RegBen 35,1­−13).

Klasztor zatem musi być tak zorganizowany, aby wszystkim pomóc w duchowej pracy nad sobą dla odkrywania Bożej obecności we wszystkich wymiarach życia. Przy czym przy organizacji życia nie można ani przesadzać z nadmierną ascezą i wymaganiami, ani nie można pozwalać na postawy, które ze swej natury niszczą żywą więź z Bogiem i współbraćmi. Opat i jego urzędnicy muszą o to zadbać, uwzględniając specyfikę poszczególnych osób wraz z ich słabościami. Duchowość prawdziwą trzeba budować na tym, co w każdym z nas jest, a nie starać się dostosować wszystkich do jednego ideału świętości. Na końcu Reguły św. Benedykt pisze:

1 Reguła ta została napisana po to, abyśmy zachowując ją w klasztorach mogli pokazać, że postępujemy już w pewnej mierze w sposób godny naszego stanu i właśnie zaczynamy żyć życiem monastycznym…

8 Jeśli więc śpieszysz do ojczyzny niebieskiej, przestrzegaj najpierw z pomocą Chrystusa tej maleńkiej Reguły, którą pisaliśmy dla początkujących. 9 A wówczas, otoczony opieką Bożą, owe wzniosłe szczyty cnoty i wiedzy, o których właśnie wspominaliśmy, i ty także kiedyś osiągniesz! (RegBen 73,1.8n).

W życiu najważniejsze okazują się najprostsze i fundamentalne zasady, inne można budować dopiero na fundamentach tych pierwszych. 

 

Duchowość i przedsiębiorczość  jako aktywa życia [w:] Duchowość lidera − wybrane tematy, Włodzimierz Zatorski OSB, Wydawnictwo Tyniec, 2015

Sieci społecznościowe

Tagi