Hormony stresu i ich ślad na giełdowym parkiecie

Twierdzenie, że Homo sapiens to Homo economicus, podejmujący racjonalne decyzje ekonomiczne, jest mocno naciągane.

Badania z dziedziny ekonomii behawioralnej pokazują, że jesteśmy zwykle bardziej hojni podczas ekonomicznych gier, niż logika przewiduje, że zapłacimy, byle tylko złośliwie ukarać pasożytów, a także mamy skłonność do podejmowania szybkich, emocjonalnych decyzji, które potem staramy się zracjonalizować. Nowe badanie dorzuca do tego wiedzę o tym, jak hormony stresu mogą zakłócić proces podejmowania decyzji w warunkach przypominających rynek akcji.
W szeroko komentowanym badaniu, opublikowanym w 2008 r., John Coates i Joe Herbert z Uniwersytetu w Cambridge sprawdzili poziom różnych hormonów u traderów (mężczyzn) spekulujących na giełdzie londyńskiej w ciągu 8 dni pracy. Naukowcy chcieli zobaczyć, czy wzorce hormonalne są skorelowane z tym, co generalnie dzieje się na rynku i/lub z indywidualnymi wynikami danego tradera.
Jedno z ich najważniejszych ustaleń dotyczy kortyzolu (inaczej hydrokortyzonu, należącego do hormonów sterydowych, zwanych glikokortykosteroidami, wytwarzanych przez korę nadnerczy). Stres pobudza wydzielanie kortyzolu. Gdy normalny, zestresowany ssak ucieka przed drapieżnikiem, hormon ten pomaga mu ujść z życiem. Lecz chroniczny stres psychologiczny (ludzka specjalność) podnosi poziom kortyzolu na dłużej, co zwiększa ryzyko chorób związanych ze stresem.
A zatem, kiedy u badanych traderów rosło stężenie kortyzolu? Można by pomyśleć, że wtedy, gdy tracili pieniądze. Ale nie, to zmienność rynku podnosiła jego poziom. Samo życie, skoro dwie kluczowe przyczyny stresu psychologicznego to brak kontroli i nieprzewidywalne sytuacje.
Kortyzol wpływa także na zdolności poznawcze, emocje i zachowanie. To przywiodło naukowców do zadania ważnego pytania: Co podwyższony poziom kortyzolu robi z podejmowaniem decyzji przez traderów?


Na to pytanie dr Coates i jego koledzy starali się odpowiedzieć w swym najnowszym badaniu, w którym podawali kortyzol ochotnikom, w starannie skalibrowanych dawkach, aby jego poziom rósł w umiarkowanym tempie, obserwowanym w 2008 r. Następnie, badani zagrali w grę, w której podejmowali ryzyko finansowe.
Wynik? Pojedyncza ekspozycja na wysokie stężenie kortyzolu przechodziła bez echa, zgodne z wcześniejszymi ustaleniami, że to zwykle długotrwałe oddziaływanie hormonu stresu zmienia zachowanie. Natomiast 8 dni ekspozycji wpłynęło na postępowanie grających. Teraz woleli niskie, oczekiwane zwroty i mniejsze odchylenia od średniej. Innymi słowy, stali się bardziej niechętni wobec ryzyka.
Załóżmy, że badani nauczyli się w określony sposób i z sukcesem reagować na wyzwania. Nagle, ta odpowiedź przestaje się sprawdzać. Powinni wypróbować nową strategię? Być może, ale w takich sytuacjach zachowujemy się przeważnie na odwrót: zaczynamy robić w kółko to samo, szybciej, częściej, trzymając kciuki, żeby się poszczęściło.
Badania pokazały, że stres i kortyzol sprawiają, iż ludzie i zwierzęta laboratoryjne stają się bardziej zachowawczy. Wiemy też, jakie stoją za tym mechanizmy biologiczne. Długotrwały stres i wystawienie na hormony stresu powodują zanik kory czołowej, rejonu mózgu odgrywającego kluczową rolę w podejmowaniu decyzji.
Czy to oznacza, że zmienność na giełdzie tak zwiększa poziom hormonu stresu, że ludzie nabierają awersji do ryzyka? To dobrze, czy źle dla spekulujących?
Mnie nie pytajcie, nie jestem ekonomistą. Dr Coates podkreśla jedno: nie jesteśmy optymalizującymi maszynami, lecz organizmami, a niewidzialna ręka biologii jest ukryta w każdym naszym działaniu.

 

Na podst. StressHormonesThatLeave Marks on Trading Floors, Robert M. Sapolsky, The Wall StreetJournal

 

Sieci społecznościowe

Tagi