Jak drożdże zamieniają cię w śmieciożercę

Stężenie cukru we krwi ma wiele wspólnego z apetytem na cukier, ale nie tylko ono podsyca tę ochotę. Jeśli masz w organizmie nadmiar Candida, czyli drożdżaków, to te chcą być karmione – i najlepiej cukrem. Ich wpływ może wywoływać u człowieka znacznie większe pragnienie spożywania alkoholu czy cukru, niż stężenie tego ostatniego we krwi czy inne znane czynniki.

Nasze ciało zawiera 10 razy więcej drobnoustrojów niż własnych komórek. Wiele z tych mikrobów jest dla nas korzystnych. Pomagają w trawieniu pokarmów, wytwarzaniu serotoniny, witamin z grupy B itd. Jednak inne mogą powodować choroby, zwłaszcza, gdy zostanie zaburzona równowaga bakteryjna w organizmie.

Współczesna fobia związana z bakteriami sprawia, że używamy mydeł antybakteryjnych, pasteryzujemy mleko i soki. Zabijamy jak najwięcej mikrobów, bez względu na to, ile przy tej okazji niszczymy dobrych bakterii, potrzebnych dla zachowania optymalnego zdrowia. Dobre bakterie cierpią też przez to, że nadmiernie szafujemy antybiotykami.

Drożdżaki chwytają okazję w lot. Kiedy tylko widzą możliwość, np. wtedy, gdy jemy jakiś rafinowany pokarm, rozrastają się. Rozkwitają. A kiedy tak się dzieje, sieją spustoszenie w ciele gospodarza, gdyż się nim żywią. Pojedyncze komórki zmieniają się we włókienka, które wnikają w nasze tkanki, nie tylko w jelitach, ale i w innych organach. Uwalniają one enzymy, które te tkanki trawią. Następnie Candida wchłaniają substancje odżywcze z niszczonych przez siebie komórek, a także to, co jemy.

Stosunek ilości drożdżaków do korzystnej flory mikroorganizmów wciąż się zmienia. Dobroczynne bakterie walczą o dominację w jelitach. Jeśli przeważą szalę, np. gdy nie jemy tego, co candida lubią, te giną.

Drożdżaki uwalniają do organizmu 79 różnych toksyn, które sprawiają, że czujemy się źle. Kontynuują atak, czekając, aż je nakarmimy. Jeśli zjemy trochę (albo dużo) cukru, poczujemy się lepiej, a Candida znowu rozkwitną (złe bakterie też, bo i one lubią cukier). Jeżeli trochę zdrowiej się odżywiamy, drożdżaki zamierają, a my czujemy się źle. Znów zatem jemy cukier. I tak ten cykl się powtarza.

Gdy poziom drożdżaków odpowiednio wzrośnie, powodują infekcje uszu, dziąseł, zębów, zatok, zakażenia pochwy czy skóry. Wtedy już łatwo możemy dodać dwa do dwóch: mamy natychmiastowy, niemiły skutek zawsze, kiedy jemy cukier. Jest to spowodowane charakterem przewlekłej infekcji, która „wybucha” za każdym razem, gdy dokarmiamy Candida.

„Pasza” dla drożdżaków to skoncentrowane cukry (syrop kukurydziany, cukier, agawa, soki owocowe itp.) i inne rodzaje rafinowanej żywności (mąka, chleb, makaron, biały ryż itd.). Alkohol również pośrednio stymuluje wzrost Candida. W przypadku osób szczególnie silnie zainfekowanych przez drożdżaki, ich karmieniu może sprzyjać nawet brak snu i inne rzeczy, które osłabiają układ odpornościowy (żerują na najsłabszych ogniwach, a brak snu uderza w indywidualne zdrowie komórek).

Drożdżaków można się pozbyć naturalnymi sposobami i uwolnić się od „cukrowych huśtawek”, ale to wymaga czasu i dyscypliny.

Czosnek, wiele ziół i rozmaite suplementy pobudzają układ odpornościowy, zabijają Candida i zwiększają ilość pożytecznych bakterii. Dlatego, jeśli jecie dużo słodyczy np. w święta, spożywajcie też dobre probiotyki i kilka innych rzeczy, które niszczą ekspansywne drożdże, jak choćby czosnek.

 

Na podst. How Candida makes you crave junk food, Michael Edwards, Natural News

Sieci społecznościowe

Tagi