Jak stomatologia zanieczyściła nasze ciała rtęcią

Jednym z bardziej nieoczywistych źródeł skażenia są plomby, inaczej wypełnienia dentystyczne, wykonane z amalgamatu.

Ponad 90% dorosłych Amerykanów ma przynajmniej jedną plombę. Bardzo duża część z nich to "srebrne" amalgamaty zrobione w połowie z metalicznej rtęci  (Hg) i z innych metali, nie tak toksycznych jak rtęć.

Według CDC oraz National Institute of Dental and Craniofacial Research (ang. Narodowy Instytut Badań Dentystycznych i Twarzoczaszki) przeciętny Amerykanin między 20 a 64 rokiem życia ma 3,28 ubytku. Chociaż 23% przypadków pozostaje nieleczone, oszołamiająca liczba ubytków (liczona w setkach milionów) została wypełniona stopem zawierającym rtęć, która jest toksyczna i o której wiadomo, że uszkadza mózg.

Badania wykazały, że te wypełnienia są szkodliwe, ponieważ stale uwalniają się z nich opary rtęci siejące spustoszenie w organizmie. Ponad 80 % oparów rtęci metalicznej dostaje się przez płuca do krwiobiegu, skąd znaczne jej ilości mogą przekroczyć granicę krew-mózg i w ten sposób trafić do mózgu. Dodatkowo niewielkie fragmenty plomby mogą zostać połknięte w przypadku nadłamania lub ukruszenia.

Badania nad wpływem plom rtęciowych na zdrowie wykazały, że plomby te są jednym z głównych źródeł odkładania się w rtęci w ciele. Organizacja Zdrowia wskazała amalgamaty jako największe źródło rtęci nieorganicznej, odpowiadające za ponad połowę wszystkich przypadków styczności z tym pierwiastkiem. WHO informuje, że często wykonywane czynności, takie jak żucie (jedzenia lub gumy) i mycie zębów, mogą nawet pięciokrotnie zwiększyć wydzielanie się oparów rtęci. Co gorsza, aktywne skłądniki popularnych past do zębów - fluorek cyny i fluorek sodu - przyśpieszają korozję tych wypełnień. Na przyjmowanie większych ilości rtęci narażone są zwłaszcza osoby chętnie żujące gumę lub mocno zagryzające zęby.

Badania wykazały również, że posiadacze plomb rtęciowych wystawieni na promieniowanie mikrofalowe z telefonów komórkowych lub rezonansu magnetycznego są narażeni na szybsze uwalnianie się rtęci. Biorąc pod uwagę przytłaczającą - zwłaszcza w miastach - obecność różnych pól elektromagnetycznych, jest to powód do niepokoju, wymagający pogłębionych analiz.

Według EPA do niekorzystnych skutków zdrowotnych wywołanych wdychaniem rtęci należą: wahania nastroju, drażliwość, dreszcze, bezsenność, atrofia mięśni i drgawki, bóle głowy, zmiany reakcji i odczuć neurologicznych, zaburzenia poznawcze, a także - w przypadku wysokiego stężenia - upośledzenie pracy nerek i oddychania, a nawet śmierć.

Autopsje przeprowadzone na potrzeby włoskiego badania wykazały, że u osób mających 12 lub więcej rtęciowych wypełnień stężenie rtęci w tkance mózgu było zdecydowanie wyższe niż u tych, które miały 3 takie plomby. Testy przeprowadzone na szczurach wykazały, że wdychanie oparów rtęci podwyższa jej stężenie w mózgu nawet ośmiokrotnie. Akumulacja tego pierwiastka w nerkach również osiągnęła niebezpieczny poziom. 

Kilka opracowań wskazuje na powiązania między wypełnieniami rtęciowymi a zaburzeniami psychicznymi. W jednym z nich znalazły się wnioski, że u chorych na stwardnienie rozsiane mających wypełnienia amalgamatowe znacznie częściej występowały okresy depresji i nagłe ataki gniewu; byli oni też bardziej drażliwi niż ci, u których niebezpieczne plomby zostały wymienione. Problemy psychiczne ustępowały lub znacznie się zmniejszały w ciągu dziesięciu miesięcy od usunięcia źródła rtęci z organizmów. Badanie przeprowadzone wśród kobiet wykazało, że te z plombami amalgamatowymi wykazywały skłonności do wybuchów niekontrolowanego gniewu, czuły się nieszczęśliwe, niespełnione i miały problemy z podejmowaniem decyzji. Styczność nawet z niewielką ilością rtęci w wypełnieniach powodowałą niekorzystne skutki zdrowotne, mające związek z toksycznym obciążeniem organizmu.

Po wielu latach skarg na symptomy i niepokoju związanego z ryzykiem toksyczności, wyrażanego przez opinię publiczną i naukowców, w 2009 roku FDA przeniosła rtęć z klasy I (małe ryzyko) do klasy II (większe ryzyko). Co więcej, Agencja oficjalnie uznała amalgamaty  (wykonane z połączenia rtęci, srebra, cyny, miedzi i sproszkowanych stopów) za dentystyczne materiały pomocnicze II klasy.

Styczność z rtęcią zagraża również stomatologom i asystentkom dentystycznym. Już dawno wykazano, że odsetek samobójstw wśród pracowników związanych ze stomatologią jest o wiele wyższy  niż w przypadku innych grup zawodowych. Chociaż nie zostało to całkowicie wyjaśnione, istotną rolę może tu odgrywać stały kontakt z rtęcią i wdychanie jej oparów. Dysponujemy wystarczającymi danymi, aby twierdzić, że istnieje związek między amalgamatami a problemami ze zdrowiem psychicznym i depresją. Odrębne badania poświęcono też stomatologom, w których organizmach stężenia rtęci są wyższe i którzy mają związane z tym kłopoty zdrowotne.

Opracowanie opublikowane z 2001 roku w "Britisch Dental Journal" wykazało, że podwyższone stężenia rtęci w organizmie stwierdzono nie tylko u studentów stomatologii, którzy mieli bezpośredni kontakt z plombami rtęciowymi, ale również u studentów i personelu, którzy nie mieli z nimi styczności.

Dalsze badania wykazały, że w porównaniu z grupą kontrolną dentyści wypadają znacznie gorzej pod względem zdolności umysłowych i motorycznych; co więcej, im dłużej stomatolog stykał się z wypełnieniami amalgamatowymi, tym gorsze rezultaty osiągał w testach. Dodatkowo stwierdzono, że wśród dentystów częściej występują choroby nerek i problemy z pamięcią.

Wykazano także, że dentystki i asystentki stomatologiczne częściej mają nieregularne miesiączki, częściej zdarzają się im poronienia oraz częściej rodzą dzieci z wadami wrodzonymi niż kobiety niemające stałej styczności z rtęcią. Co więcej, okazuje się, że zawodowy kontakt z rtęcią ma wpływ na płodność asystentek dentystycznych. Inna grupa naukowców odkryła związek między zawartością rtęci w mleku matki a liczbą posiadanych przez nią plomb rtęciowych.

Chociaż znany jest negatywny wpływ rtęci na płodność, wiele czasopism stomatologicznych niezachwianie twierdzi, że przy odpowiedniej higienie pracy z tym pierwiastkiem ryzyko niepłodności jest znikome - nigdy jednak nie ustalono żadnych bezpiecznych limitów rtęci.

W przypadku plomb amalgamatowych problemem jest nawet składowanie odpadów, które zostały uznane za znaczące źródło zanieczyszczenia środowiska. Kładąc nacisk na informacje o tonach rtęciowych odpadów dentystycznych wyrzucanych do ścieków lub na pola w Wielkiej Brytanii, WHO zaznaczyła, że 53% całkowitej emisji rtęci do środowiska pochodzi z odpadów dentystycznych, medycznych i laboratopryjnych. Szcauje się, że jedna trzecia rtęci zawartej w szlamie ściekowym pochodzi z gabinetów stomatologicznych.

W wielu krajach wdrażane są metody oddzielenia amalgamatów i redukowania ilości rtęci w odpadach. Mimo to obecność tego pierwiastka wciąż stanowi poważny problem środowiskowy, a wiele technologii, które miały w tej kwestii pomóc, okazało się niewystarczających.

Kiedy rtęć metaliczna trafia do środowiska, bakterie zamieniają się w metylortęć, która odkłada się w znaczym stopniu i stanowi prawdziwy problem w łancuchu żywnościowym, na przykład w przypadku ryb.

Amalgamaty rtęciowe są niebezpieczne nawet po śmierci ich właścicieli, ponieważ ich opary uwalniają się podczas kremacji. Ilość rtęci, która w ten sposób przedostaje się do powietrza, jest porównywalna z jej emisją przemysłową.

Mimo ogromnej liczby badań udowadniających szkodliwość tego pierwiastka dla zdrowia i zmiany jego klasyfikacji przez FDA Amerykańskie Stowarzyszenie Dentystyczne nadal twierdzi, że plomby rtęciowe są "bezpieczne, przystępne i wytrzymałe".

 

 

Źródło: Mike Adams, Ukryte toksyny, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2017.

 

 

 

 

 

Sieci społecznościowe

Tagi