Koncerny farmaceutyczne gonią za zyskami jak opętane

Finansowy rozbój, w wydaniu wielkich koncernów farmaceutycznych, w USA osiągnął punkt zwrotny: nowy lek przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu C kosztuje tam 1000 dol. za pigułkę. W Egipcie sprzedaje się go za mniej niż 10 dol.

Dla wielu Amerykanów opieka medyczna jest dziś finansowo nieosiągalna, a koszty ubezpieczeń doprowadzają gminy i przedsiębiorstwa do bankructwa. Dzieje się tak, ponieważ firmy farmaceutyczne otrzymują od FDA (Urząd ds. Żywności i Leków) monopol na leczenie wszystkiego, co można nazwać chorobą. Zadaniem prezesa firmy farmaceutycznej, takiej jak Gilead Sciences, Inc., wytwarzającej lek przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu C o nazwie Sovaldi, jest, co oczywiste, maksymalizowanie zysków. Mając w ręku monopol, można to łatwo uczynić, podnosząc cenę do oporu i obarczając nią ubezpieczycieli. Fakt, że wyprodukowanie jednej pigułki Sovaldi kosztuje 68 centów nie ma tu znaczenia. Preparat będzie sprzedawany w cenie 1000 dol. za pigułkę, bo tego wymaga firma. Koszt pełnej kuracji w USA wynosi, tym samym, 84 tys. dol. Ale na rynku brytyjskim Gilead obniżył go do 57 tys. dol., zapewne na podstawie arbitralnej oceny możliwych zysków w tym kraju, a nie rzeczywistej wartości leku. Ile zatem jest on wart? Według raportu CNBC, Gilead zgodził się na sprzedaż leku w Egipcie po cenie, przy której koszt 12-tygodniowej terapii wynosi 900 dol. Czyli jakiś 1% kosztu w USA. Znaczy to, że marża sprzedażowa Sovaldi może wynosić ok. 100% - w każdej innej gałęzi przemysłu nazwano by to spekulacją.

Amerykański system opieki zdrowotnej służy nabijaniu kabzy tzw. wielkiej pharmy, czyli korporacji farmaceutycznych. Dlatego jest on najdroższy na świecie i mało skuteczny. W USA jest dziś więcej osób chorych i otyłych, niż kiedykolwiek w historii ludzkości, a mimo to, płacimy coraz więcej za ubezpieczenie zdrowotne. Podczas gdy Amerykanie kupują drogie, nieefektywne leki, FDA i biznes farmaceutyczny dyskredytują środki naturalne, które są bezpieczne, skuteczne i tanie. Wirusowe zapalenie wątroby typu C można np. leczyć bioflawonoidami pochodzenia roślinnego – katechiną i narinenginą. Za 84 tys. dol. można by kupić mnóstwo cytrusów i zielonej herbaty. Dodatkową korzyścią ze spożywania świeżo wyciśniętych soków z cytrusów byłoby zmniejszenie ryzyka wystąpienia nowotworów, chorób serca i cukrzycy, co diametralnie obniżyłoby ogólne koszty zdrowotne. Lecz nie to jest celem systemu ochrony zdrowia – żaden biznes, nastawiony na zysk, nie dąży przecież do zmniejszenia własnych dochodów.

Celem tego systemu nie jest niesienie pomocy obywatelom, tylko właśnie generowanie przychodów. Pacjentom wciska się to, na czym można najlepiej zarobić, a rachunek wystawia się ubezpieczycielom. To ze względu na horrendalne ceny leków podnoszą oni składki do absurdalnego poziomu, tak że rodziny zmuszone są płacić 5000-10 000 dol. za ubezpieczenie zdrowotne. System napędzany chciwością nie tyle leczy, ile ze wszystkich zdziera pieniądze. Zapaść amerykańskiej gospodarki będzie trwać tak długo, jak długo ten pasożytniczy, monopolistyczny system pozbawia ludzi ich dochodów. Uważa się, że jednym z głównych powodów problemów z bezrobociem jest to, iż przedsiębiorców nie stać na opłacanie składek na ubezpieczenie zdrowotne pracowników.

 

Na podst. Big Pharma profiteering gone wild: $1,000-a-pill Hepatitis drug in USA sells for less than $10 in Egypt, Mike Adams, naturalnews.com.

Sieci społecznościowe

Tagi