Najlepszy program zwalczania ubóstwa

Wcześniej w tym roku Międzynarodowa Organizacja Pracy podała, że liczba pracowników zarabiających poniżej 1,25 dol. dziennie spadła do 375 mln z 811 mln w 1991r.

Te wiadomości zdają się umykać publicznej uwadze, ale oznaczają coś niezwykłego: w ciągu ostatnich 25 lat widzieliśmy największy spadek ubóstwa w historii ludzkości.

Czemu to przypisać? Szerzeniu się kapitalizmu. Przez kilka minionych dekad kraje rozwijające się wdrożyły reformy polityczne, które otworzyły drogę dla prywatnej przedsiębiorczości.

Wodące przykłady to Chiny i Indie. W CHRL, w 1978 r. władze pozwoliły mieć prywatne działki rolne, prowadzić prywatny biznes i skończył się państwowy monopol na handel zagraniczny. Rezultat to niebywały wzrost PKB i dynamizmu gospodarki, wzrost płac i ogromny spadek ubóstwa. Państwowy przemysł wciąż jest molochem, ale to prywatny sektor napędza gospodarkę.

W 1991 r. w Indiach zaczęto rozmontowywać system rządowych licencji na wszystko: na nową firmę, na rozwój mocy produkcyjnych, a nawet na import takich towarów, jak komputery czy części zamienne. System ten przez dekady dławił indyjską gospodarkę i trzymał miliony ludzi w nędzy. Kiedy to się skończyło, gospodarka rozkwitła: wzrost przyspieszył, płace poszły do góry a stopa ubóstwa zmalała.

W Indiach i Chinach mieszka 35% ludzkości i to w dużej części wyjaśnia tak poważny spadek biedy w skali globalnej, ale w wielu innych państwach, od Wietnamu po Kolumbię, też wdrożono kapitalistyczne reformy.

Nawet w Afryce. W latach 70. i 80. zachodni intelektualiści zachwycali się „afrykańskim socjalizmem”, wprowadzonym w Tanzanii przez Juliusa Nyerere. Ale za jego sloganami o równości i sprawiedliwości stała kolektywizacja rolnictwa i centralnie regulowane ceny, które zrujnowały gospodarkę. Kiedy nowy rząd, w połowie lat 80., odrzucił tę politykę, nastąpił znaczący wzrost PKB i spadek ubóstwa.

Te zmiany nie przyciągają większej uwagi, ponieważ zaprzeczają narracji wpieranej przez wrogów kapitalizmu, którzy opisują go jako coś diabolicznego, a nie system, który może wyrwać z nędzy duże grupy ludzi. Jako coś, co sprawia, że bogaci stają się jeszcze bogatsi, a biedni – biedniejsi. Lecz w rosnących gospodarkach rozwijających się ekonomiczna nierówność maleje – co pokazują badania.

Niemniej połowa młodych Amerykanów przed 30-tką jest pozytywnie nastawiona do socjalizmu. Dla porównania, podobne poglądy ma tylko 13% Amerykanów w wieku co najmniej 65 lat.

Kapitalizm fałszywie kojarzy się z wyzyskiem i feudalizmem w nowej odsłonie. Ale Adam Smith już dawno trafnie określił gospodarkę jako „społeczeństwo handlowe”. Najbiedniejsze części świata to te odcięte od reszty rynków i handlu, często wskutek polityki władz.

Jakieś 260 lat temu Smith pisał: „Niewiele. tak naprawdę, trzeba, by wydźwignąć państwo z nizin barbarzyństwa na najwyższy poziom bogactwa, oprócz pokoju, niskich podatków i znośnego wymiaru sprawiedliwości; cała reszta przyjdzie naturalną koleją rzeczy”. Bardzo niewiele krajów spełnia te proste wymogi, ale ich liczba rośnie. Rezultat to niebywałe polepszenie dobrobytu ludzi na całym świecie, wynik, który jest powodem do świętowania.

 

Na podst. The Ultimate Global Antipoverty Program, Douglas A. Irwin, The Wall Street Journal

Sieci społecznościowe

Tagi