Odsiewanie szumu w procesie inwestycyjnym

„Stosunek szumu do sygnału” to termin stworzony przez inżynierów. Chodzi o pokazanie ilości przydatnych informacji w stosunku do tych fałszywych lub bezużytecznych. Ta koncepcja ma też istotne znaczenie dla inwestorów.

Informacje pozbawione znaczenia lub z gruntu bzdurne w oczywisty sposób przeszkadzają w inwestowaniu. Jak zatem odsiać je od istotnych danych? Należy znaleźć czas na wyciszenie się, by móc wszystko dokładnie przemyśleć. Ważne, by w takich chwilach nic nas nie rozpraszało. Nie chodzi tu o czas spędzony w ciszy, przed ekranem komputera. Takie czynności, jak bieganie, joga czy medytacja, wybijają człowieka z codziennej rutyny, skłaniając do głębszego zastanowienia się. Chwile wyciszenia najlepiej wykorzystać na rozpisanie swoich przemyśleń na temat sytuacji na rynkach i w gospodarce. Zebranie tych rozważań w sposób spójny i ustrukturyzowany bardzo ułatwia zrozumienie informacji, jakie mamy. Najważniejsza jest jednak redakcja tego, co zapisujemy, czyli bezlitosne wykreślenie wszystkiego, co nieistotne. Po takiej „obróbce edytorskiej” cały ten szum znika, pozostawiając niemal czysty sygnał.

To wszystko nie jest takie proste. Nasza codzienna rutyna często jest przecież związana z odbiorem niepotrzebnych informacji. Lecz przekopanie się przez nie i dotarcie do tego, co ważne, można sobie ułatwić, oceniając źródła informacji pod kątem ich znaczenia dla inwestycji:

  1. Wiadomości: w większości są nieaktualne; zanim informacja dotrze do gazet, już jest uwzględniona w cenach akcji.
  2. Nadmiar informacji: może prowadzić do zbytniej pewności siebie i w konsekwencji - do błędnych decyzji.
  3. Anegdoty: barwnie opowiedziane historie bardziej do ciebie przemawiają, niż dane statystyczne, ale te ostatnie więcej mówią o przyszłych zwrotach.
  4. Gadające głowy: twoim celem jest bezpieczne pomnażanie twoich aktywów; a jaki cel przyświeca ekspertowi z telewizji?
  5. Cele krótkoterminowe: jaka część przyswajanych informacji to szum, którego znaczenie jest krótkotrwałe?  

Dobrym pomysłem jest też swoisty eksperyment myślowy – sporządzenie listy rzeczy, które należałoby zrobić, aby osiągnąć efekt odwrotny do zamierzonego. Lista ta mogłaby wyglądać tak:

  1. Pochłaniać media głównego nurtu.
  2. Pomniejszać znaczenie danych – lepiej słuchać znajomych i własnej intuicji.
  3. Słuchać ekspertów z mediów – istnieją oni tylko po to, by pomóc nam dobić do wygodnej emerytury.
  4. Pozyskiwać informacje wewnętrzne – wszystkie istotne informacje giełdowe znane są jedynie nielicznym członkom tajemnego, wewnętrznego kręgu.
  5. Stresować się.
  6. Nie przejmować się matematyką – liczby są przereklamowane, a analiza prawdopodobieństwa jest dla kujonów.
  7. Poruszać się w wyłącznie w swojej strefie komfortu – zwracać uwagę tylko na te informacje, które potwierdzają wyrobioną już opinię.
  8. Myśleć szybko – nie martwić się kwestiami długoterminowymi i mierzyć sukces w odniesieniu do godzin i dni.
  9. Świetnie się bawić – opodatkowanie konta emerytalnego i tak jest odroczone, więc nie trzeba się martwić konsekwencjami związanymi z zyskami kapitałowymi; można się nim bawić – w zasadzie po to jest.
  10. Patrzeć tylko na ostatnie osiągnięcia – nie należy słuchać ludzi, którzy dobrze sobie radzą w sensie długoterminowym, jeśli mają za sobą niedawny okres spadków. W inwestycjach liczą się jedynie aktualne sukcesy.

Te ostatnie wskazówki, to oczywiście ironia, jednak dobrze ilustrują niewłaściwe zachowania wśród inwestorów. To przepis na to, by wartościowy sygnał zablokować szumem

 

Na podst. Reduce the noise levels in your investment process, Barry Ritholtz, The Washington Post.

 

Sieci społecznościowe

Tagi