Rzeczy, na które nie należy zwracać uwagi

Założenie, że gospodarka albo rynek są proste i łatwe do zrozumienia, to jedna z najbardziej niebezpiecznych rzeczy, jakie można zrobić. To pierwszy krok do tego, by zacząć dostrzegać prawidłowości i związki, których nie ma. Jeśli chcecie sobie poradzić, nie marnujcie czasu na próby bycia inteligentnymi.

Zapomnijcie o szukaniu wzorców i korelacji, które, waszym zdaniem, mogą wam zdradzić, co szykuje przyszłość. Skupcie się na tym, żebyście nie byli głupi. Można to osiągnąć, uświadamiając sobie, co nie działa i na co nie warto zwracać uwagi.

Weźmy trzy przykłady.

Gospodarka i giełda

Na pewno chcielibyście wiedzieć, dokąd zmierza giełda. Prawdopodobnie myślicie też, że im silniejsza gospodarka, tym silniejszy jest rynek akcji. Wcale tak nie musi być. Korelacja między bieżącą stopą wzrostu PKB a zwrotami z akcji z następnych 5 lat, 3 lat i 1 roku jest ujemna.

To sprzeczne z intuicją. Większość z nas chce wierzyć, że źródłem giełdowych zwrotów są solidne gospodarcze fundamenty i wzrost zysków spółek. Na dłuższą metę, tak jest, ale te dwie rzeczy nie idą ramię w ramię. Wycena rynkowa opiera się bowiem na tym, co, zdaniem ludzi, wydarzy się w przyszłości.

Wielu inwestorów to rozumie, ale nadal można przeczytać, że ktoś wycofuje się z giełdy, bo gospodarka jest słaba, bezrobocie wysokie, a na rynku nieruchomości panuje bajzel. To może być prawda, lecz z inwestycyjnego punktu widzenia, nie ma znaczenia, więc nie zwracajcie na to uwagi.

Dane ekonomiczne

Chcecie wiedzieć, jak w tej chwili radzi sobie gospodarka? Nie zwracajcie uwagi na wstępne raporty ekonomiczne. I tak zostaną zrewidowane.

Na przykład comiesięczny raport o liczbie miejsc pracy. Jest poddawany rewizji 7 razy. Po raz ostatni, po upływie 5 lat od swej publikacji. Joe LaVorga z Deutsche Banku prześledził rewizje z przeszłości i odkrył, że średnio, dane z tego raportu są modyfikowane o 90 tys. miejsc pracy w górę lub w dół. To blisko połowa przeciętnego, wstępnego wyniku.

Gdybym wam powiedział, że temperatura na zewnątrz wynosi 20 stopni, plus/minus10 stopni, to uznalibyście tę informację za bezużyteczną, prawda? A jednak, ludzie przeprowadzają szalone transakcje zaraz po tym, gdy zostanie opublikowany raport o zatrudnieniu. Dla własnego dobra, nie idźcie w ich ślady.

Gospodarka i podatki

Chcecie wiedzieć, dokąd zmierza gospodarka? Nie zwracajcie uwagi na politykę, a zwłaszcza na stawki podatkowe. Weźmy górną krańcową stawkę i porównajmy ją ze stopą wzrostu PKB. Wyjdzie nam bałagan, bez żadnego ładu i składu.

Najlepsze wytłumaczenie tego faktu jest takie, że oficjalne stawki podatkowe bardzo się różnią od tego, co ludzie rzeczywiście płacą. Krańcowe stopy podatkowe dotyczą tylko niewielkiej części przychodu, a odliczenia i kruczki kompletnie pozbawiają je znaczenia.

USA posiadają jedne z najwyższych stawek podatków korporacyjnych na świecie, a jednocześnie - jedną z najniższych stóp poboru tych podatków w stosunku do PKB. W 1981 r. górna krańcowa stawka podatkowa wynosiła 70%, ale średnia rzeczywista stawka dla najbogatszych już tylko 30,4%. W 2004 oficjalną stawkę obniżono do 35%, a rzeczywista zmieniła się tylko trochę – spadła do 30,1%.

Różnica między stawką podatkową, a efektywnością fiskusa jest ogromna. Nie znam nikogo, kto na podstawie zmian podatków byłby w stanie trafnie ocenić, w jakim kierunku zmierza gospodarka lub giełda, znam za to kilku, którzy się fatalnie pomylili. Większość debat podatkowych ma więcej wspólnego z filozofią polityczną, niż z ekonomią.

Jeśli interesuje cię zarabianie pieniędzy podchodź do wszystkiego z dystansem.

Celem większości porad finansowych jest uczynienie z ludzi lepszych inwestorów. Osobiście doszedłem do wniosku, że bardziej pomocne jest skupienie się na tym, jak zostać nie takim znów złym inwestorem. Zdanie sobie sprawy z tego, czego nie powinniśmy robić i na co nie zwracać uwagi, to dobry pierwszy krok na drodze do tego celu.

 

Na podst. The Things You Shouldn't Pay Attention To, Morgan Housel, The Motley Fool

Sieci społecznościowe

Tagi