SZTUKA – PRÓBA WYPOWIEDZENIA PRAWDY o. Włodzimierz Zatorski OSB

Nie jestem artystą i nie znam się dobrze na sztuce. Jestem przeciętnym odbiorcą tego, co przedstawia się nam jako sztuka. Jako mnich natomiast jestem nieustannie nastawiony na obecność Boga i to mnie zasadniczo zajmuje. Z takiej pozycji piszę. Moje spojrzenie niewątpliwie jest tym nastawieniem zdominowane. Uważam, że nasze życie jest szkołą, w której uczymy się rozpoznawać to, co jest prawdziwym życiem. W szkole życia podobnie jak w każdej szkole istnieją warsztaty i rozmaite pracownie, w których ćwiczymy się w różnych dziedzinach. Ćwiczenia dają uczniom doświadczenie pozwalające rozpoznać naturę przedmiotu, nad którym pracują, a przez to właściwie z nim się obchodzić. Są zatem, w istocie, miejscem odkrywania prawdy w wymiarze praktycznym w określonej dziedzinie. Tak odkrywana prawda nie sprowadza się do intelektualnej wiedzy, ale odnosi się do samego życia w jego różnych przejawach.

Życie, którego mamy się w tak rozumianej szkole uczyć, jest ostatecznie udziałem w życiu Boga. W swej istocie życie jest misterium. Uczestniczymy w nim, żyjemy, ale ani go w pełni nie rozumiemy, ani nim sami w pełni nie żyjemy. Jego misteryjność polega na tym, że jest ono już obecne, ale jeszcze nie dane w pełni. Stąd niepewność i niejasność, brak prawdziwego rozpoznania. Jednocześnie wszyscy jakoś wiemy, czym ono jest, a przynajmniej umiemy rozpoznać jego prawdziwe przejawy. Zatem coś z tego życia jest w nas obecne. Jednak aby prawdziwie stawać się tym, kim jesteśmy, trzeba otwarcia na misterium Boga. Sztuka jest jednym ze sposobów takiego otwierania się.

Człowiek nie może zrealizować siebie w pełni, zrealizować w pełni swego człowieczeństwa, jeśli nie żyje nadprzyrodzonym wymiarem swego własnego istnienia w świecie i swym związkiem z Bogiem. Wyniesienie człowieka polega nie tylko na rozwoju jego człowieczeństwa, ale także na otwarciu się na Boga. Rozwijać kulturę to zapewnić człowiekowi, każdemu człowiekowi i wspólnocie ludzkiej, jej ludzki i boski wymiar, to zaofiarować i przekazać człowiekowi to człowieczeństwo i tę boskość, których źródłem jest Człowiek doskonały, Odkupiciel człowieka, Jezus Chrystus.

To są prawdy podstawowe zawarte już w biblijnej prawdzie o stworzeniu człowieka na podobieństwo Boga. Przez to podobieństwo mamy w sobie coś z Boga, jakiś zadatek, który powoduje, że istnieje w nas sacrum, że także nasze życie jest sacrum. I właśnie  zdeponowane w nas sacrum to przyczyna odwiecznego niepokoju i nienasycenia. Święty Augustyn wypowiedział ten niepokój w znanym zdaniu: „Niespokojne jest moje serce, póki nie spocznie w Tobie [tj. w Bogu]”. Człowiek stworzony z prochu ziemi, obdarowany jednocześnie Bożym tchnieniem, jest zawieszony między niebem a ziemią. Ta jego szczególna sytuacja powoduje, że najgłębszą istotą człowieczeństwa jest kapłaństwo.  Człowiek ze swej natury jest pośrednikiem między Bogiem i światem. Dlatego też grzech człowieka przeniósł się na całe stworzenie. Obecnie najważniejszą sprawą dla nas jest odnowienie więzi z Bogiem, źródłem naszego życia i naszej tożsamości. Jednak my nie jesteśmy w stanie sami tej więzi odnowić, robi to Bóg. Ostatecznie odnowienie dokonuje się w Osobie Jezusa Chrystusa. Dramat człowieka polega na tym, że nie otwiera się na ten dar Boga. Okazuje się, że w naszym sercu istnieje nie tylko misterium Bożego życia, ale i niezmiernie mocne misterium nieprawości.

Trzeba o tym misterium nieprawości wspomnieć, gdyż, jak pisze Leszek Kołakowski, każda próba eliminacji tajemnicy grzechu pierworodnego prowadziła do potwornych zbrodni. Taką próbą był np. komunizm, system, który dokonał chyba największych zbrodni w historii ludzkości. Takich prób było oczywiście o wiele więcej. Próba zapomnienia o misterium nieprawości w nas ma także bardzo konkretne konsekwencje w osobistym życiu. Łatwo prowadzi do zwiedzenia, zamknięcia się w pozorze wynikłym z mniemania, że jest się bez winy, że to inni są winni, nie my, że tylko my żyjemy prawdziwie, tylko my autentycznie szukamy Prawdy. Trzeba umieć odkryć w sobie ogromną siłę samooszukiwania. Jesteśmy w tej materii mistrzami. Dlatego konieczna jest autentyczna konfrontacja z rzeczywistością, z prawdą w wymiarze duchowym.

W tej materii niezmiernie istotne są doświadczenia mnichów, zwłaszcza pierwszych pokoleń mnichów z pustyni egipskiej, Palestyny, Syrii. Ich życie było w szczególny sposób laboratorium duchowym. Wyrzekłszy się wszystkiego i podejmując rozmaite praktyki w niemal „sterylnych” warunkach, mogli doświadczyć Prawdy bez zaburzenia czynnikami zewnętrznymi. Dlatego doszli oni do odkrycia podstawowych prawd życia duchowego. To ich doświadczenie pozostaje do dzisiaj fundamentem. W Kościele Wschodnim jest nawet punktem odniesienia i oceny wszelkich późniejszych prób kształtowania duchowości.

Na tym tle sztuka jest przestrzenią odkrywania  i wyrażania Prawdy i Dobra, jest językiem poza- czy ponadwerbalnym, jest formą udziału w powołaniu kapłańskim człowieka. Jest odpowiedzią, jaka powstaje w sercu wobec tajemnicy istnienia i niezaspokojonego głodu pełni. Ogarniające nas misterium, domaga się naszej odpowiedzi na nie. Odpowiadając, sami uzyskujemy świadomość uczestnictwa w nim, a przez to swoją tożsamość. Sami bowiem jesteśmy ze swej istoty odpowiedzią na Boże wezwanie. Istotne przy tym jest odniesienie do Prawdy. Oczywiście domeną sztuki jest Piękno, ale w istocie jest ono jednym z wymiarów prawdy i dobra. Piękno oderwane od prawdy i dobra jest narażone na manipulację, co, jak się wydaje, dzieje się dzisiaj w dużym stopniu. Dotyczy to rozmaitych poziomów pojęcia piękna, poczynając od kultury masowej, po najwyższą sztukę. Piękno musi być powiązane z Prawdą, bo inaczej staje się kategorią, którą można dowolnie manipulować.

W biblijnej tradycji serce jest miejscem spotkania człowieka z Bogiem i jednocześnie miejscem PrawdY. Poza sercem nie ma ani spotkania z Bogiem, ani spotkania z Prawdą w jej pełni. Sztuka rozumiana jako próba dojścia do Prawdy jest w istocie próbą otwarcia serca, czyli jest próbą spotkania z Bogiem. Wydaje się, że sztuka, która zasługuje na to miano, jest próbą jakiegoś wyrażenia sacrum. W każdym razie wyrasta z doświadczenia sacrum. Bez sacrum wcześniej czy później staje się jałowa i pusta. W chrześcijaństwie szczególnym miejscem spotkania sacrum jest liturgia. Dlatego sztuka chrześcijańska zasadniczo jest związana z liturgią. Mało tego, oderwana od liturgii traci swój sens. Tak jest np. z ikoną, dzisiaj modną i wieszaną w rozmaitych miejscach jako ozdoba. Jednak ikona bez kontekstu liturgicznego jest pozbawiona sensu.

Dla dobrego zrozumienia powiązania sztuki i liturgii warto przypomnieć sens dwóch podstawowych pojęć: prawdy i symbolu. Na ten temat pisałem już wcześniej w książce: Droga człowieka Tutaj jedynie w skrócie przypomnę, że istnieją dwa odmienne pojęcia prawdy. Zazwyczaj jesteśmy przyzwyczajeni do prawdy wyrażającej się metaforą światła, czyli swoistego odbicia w naszej głowie tego, co na zewnątrz. Jednak tak pojęta prawda nie dotyka naszego serca. Ona powinna nam pomóc dotrzeć do pełni życia, ale sama tego nie robi, daje jedynie myśl. Inne pojęcie prawdy istnieje w Biblii. Jej metaforą jest skała. Rozumie się ją jako słowo-orędzie, które rzetelnie udziela tego, co obiecuje. Aby wejść w tak pojętą prawdę, trzeba jej zawierzyć i za nią pójść. W efekcie otrzymuje się to, co owo orędzie obiecuje, czyli udział w życiu. Słowo należy tutaj rozumieć jak najszerzej. Nie jest to jedynie słowo w wymiarze słowa mówionego lub pisanego, ale jest to także każdy sposób wypowiadania, który jest przekazem jakiejś treści. Takie pojęcie słowa obejmuje całą dziedzinę sztuki.

Symbol, grecki symbolon, odsyła do czegoś, co było tematem umowy, tematem wzajemnego zobowiązania. W obu przypadkach: prawdy w sensie biblijnym i symbolu mamy do czynienia z przestrzenią współbycia, osobowego spotkania i przekazu, którego zasadniczą treścią jest życie. Taką sytuację mamy także w sztuce. Ona jest przestrzenią współbycia, przestrzenią przekazu i wymiany. Przy czym rzeczywistość, do jakiej odnosi się prawda i symbol, to nie obraz czy jakiś wyraz, ale samo życie. Używany obraz i wyraz powinny odsyłać do tego, co jest życiem. W innym przypadku tracą swój sens. Podobnie sztuka powinna prowadzić do życia, co pięknie wyraził Norwid w znanych słowach: “Bo piękno na to jest, by zachwycało do pracy – praca, by się zmartwychwstało”. Sztuka powinna odnosić do rzeczywistości, chociaż status tej rzeczywistości jest niewątpliwie trudny do określenia. Wydaje się, że rozstrzygające jest nasze nastawienie: czego oczekujemy, do czego dążymy, co jest celem naszego szukania prawdy i piękna.

Aby to lepiej wyjaśnić, zastanówmy się nad przykładem egipskich hieroglifów, które można różnie traktować. Można je uznać za wspaniały ornament i nawet produkować tapety lub zrobić z nich tło do wyrażenia czegoś innego. Można także badać technikę ich robienia i przyczyny tak wielkiej trwałości. Można zgłębiać historię ich powstawania, przemiany itd. Jednak nie jest to dla nas najistotniejszy wymiar prawdy w spotkaniu z tymi napisami. Nie jest nim nawet odczytana i krytycznie opracowana treść wypowiedziana przez twórców tych napisów, ale prawda tej wypowiedzi, prawda, która odnosi się do życia, a którą sami potrafimy skonfrontować wewnętrznie z tym, czego sami w sercu doświadczamy. Wtedy dopiero następuje autentyczne spotkanie z autorami tych napisów. Kończy się relacja twórca – widz, w której jako widzowie możemy jedynie podziwiać piękno stworzone, a zaczyna się relacja partnerska, gdyż razem stajemy wobec misterium prawdy i piękna, które odsłaniają misterium naszego istnienia. Relacja jest na tyle żywa, na ile przekaz trafia do naszego serca.

 

prof. zw. dr hab. inż. Elżbieta Pisulewska

Autor

prof. zw. dr hab. inż. Elżbieta Pisulewska – pracuje na Wydziale Rolniczo-Ekonomicznym Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Prowadzi badania dotyczące technologii uprawy roślin zbożowych, strączkowych, oleistych i zielarskich oraz jakości uzyskanych plonów. Badania nad roślinami zielarskimi dotyczą zarówno plantacji produkcyjnych gatunków przyprawowych i leczniczych, jak i sposobu wykorzystania surowców. Jest autorem lub współautorem ponad 200 pozycji wydanych drukiem. Przebywała na stażach naukowych w Anglii, Irlandii i Holandii. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Agronomicznego oraz Polskiego Towarzystwa Technologów Żywności.

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi