Unikajcie suplementów bazujących na karnitynie i lecytynie

Przełomowe badanie, opublikowane w New England Journal of Medicine, wykazało, że cholina zawarta w jajkach, drobiu oraz produktach mlecznych i rybnych wytwarza ten sam toksyczny tlenek N-trimetyloaminy, co karnityna z czerwonego mięsa. Może to tłumaczyć skuteczność pokarmów roślinnych w ochronie przed chorobami serca.

Naukowcy z Cleveland Clinic niedawno napisali: „Liczne badania sugerują, że ryzyko wystąpienia miażdżycy jest niższe u wegan i wegetarian, niż u osób wszystkożernych”. Jednak możliwe, że ograniczenie spożycia cholesterolu i tłuszczów nasyconych nie wystarczy. Badacze odkryli bowiem, że pewne bakterie jelitowe metabolizują karnitynę w toksyczną substancję zwaną trimetyloaminą, która następnie utlenia się, dając tlenek N-trimetyloaminy (TMAO), trafiający do krwioobiegu.

O co chodzi z tym całym TMAO? Zdaje się, że wspomaga gromadzenie cholesterolu w komórkach zapalnych blaszek miażdżycowych, zwiększając ryzyko zawału, wylewu i śmierci.

A co robi sama karnityna? Uczestniczy w procesie produkcji energii w mitochondriach naszych komórek. Co ciekawe, poziom transferazy karnityno-palmitylowej, enzymu, który wykorzystuje karnitynę, aby pomóc nam spalać tłuszcz, jest o 60% wyższy u tych, którzy nie jedzą mięsa, co może tłumaczyć, dlaczego ci, którzy stosują diety roślinne, często są szczuplejsi.

Jak trzymać karnitynę z dala od bakterii jelitowych? Nasz organizm produkuje jej tyle, ile potrzebuje. Sęk w tym, że to samo robią organizmy zwierząt, więc gdy spożywamy mięso, ich karnityna ląduje w naszych jelitach, czego rezultatem jest powstanie TMAO.

Niektóre zwierzęta wytwarzają więcej karnityny, niż inne. Największą jej zawartością cechuje się czerwone mięso, dlatego zaleca się zmniejszenie jego konsumpcji, a także ograniczenie spożycia suplementów i napojów energetycznych zawierających karnitynę.

Jednak media przegapiły fakt, że bakterie jelitowe w TMAO potrafią też przekształcić lecytynę z suplementów i cholinę z jajek, drobiu oraz produktów mlecznych i rybnych. A zatem, problem stanowi nie tylko czerwone mięso.

W odróżnieniu od karnityny, musimy przyjmować pewne ilości choliny. Czy zatem weganie powinni się martwić skromnymi dawkami choliny, które można znaleźć w roślinach strączkowych, warzywach, ziarnach i owocach? Zresztą, to samo dotyczy karnityny, gdyż występuje we wspomnianych wyżej pokarmach, choć w niewielkich ilościach. Oczywiście, to nie sama karnityna nas niepokoi, a raczej toksyczny TMAO. Okazuje się jednak, że weganin może zjeść befsztyk z polędwicy i nie doświadczy skoku TMAO (naukowcy znaleźli ochotnika gotowego do takiego poświęcenia). Najwyraźniej, w jelitach wegan nie rozwijają się bakterie odpowiedzialne za ten związek.

To tak, jak z prebiotykami, o których opowiadałem wcześniej. Gdy spożywamy dużo błonnika, stwarzamy sprzyjające warunki dla żywiących się nim bakterii i niektóre związki, które one wytwarzają, mają korzystne działanie. Z kolei, jeśli spożywamy dużo produktów pochodzenia zwierzęcego, dajemy szansę żywiącym się nimi bakteriom, przy czym niektóre z odpadów działalności tych ostatnich potrafią być bardzo szkodliwe – jak trimetyloamina.

 

Na podst. Avoid Carnitine and Lethicin Supplements, Michael Greger, NutritionFacts.org

Sieci społecznościowe

Tagi