Muzyka ukojeniem dla nerwów, ale nie tylko…

Dlaczego japońskie firmy zachęcają swoich pracowników do śpiewania i gimnastyki? Ponieważ kierownicy odkryli, że takie ćwiczenia mogą zmienić postawę pracownika. Muzyka może być ważnym stymulatorem optymistycznego myślenia. Kościoły zawsze włączały śpiewy do swoich nabożeństw. Pamiętajmy też, że muzyka nabiera większej mocy, gdy cała wspólnota włącza się w śpiew niż gdy słucha występów chóru. Śpiew umacnia wiarę. Doktor Donn Moomaw opowiadał swojej wspólnocie o wizycie w Aspen, w stanie Kolorado. “Mieszkając w tak pięknym miejscu, spacerując ośnieżoną ulicą, czułem się wczesnym rankiem przygnębiony. Próbowałem wielu sposobów, żeby wydobyć siebie z tych czarnych myśli, ale nic nie skutkowało. Aż zacząłem śpiewać. To wcale nie była wielka muzyka, lecz zwykłe pieśni kościelne śpiewane głosem eks-piłkarza. Gdy zacząłem śpiewać, gdy moje uczucia przekroczyły poziom mowy i przeszły w muzykę...nagle poczułem się lepiej”. Pewien młody mężczyzna został zwolniony z pracy i był przekonany, że, nastał dla niego koniec świata. “Przesycony pesymizmem młodości, byłem pewny, że nigdy nie znajdę innej pracy. Byłem napiętnowany przegraną. Tego wieczoru miałem iść z przyjacielem na koncert do Filharmonii Nowojorskiej. Z pracą czy bez, zdecydowałem się jednak pójść. Z początku...muzyka ledwie lekko dotykała kamiennej ściany mojego niepokoju, z uwagą zacząłem słuchać dopiero ostatniego utworu w programie, pierwszej symfonii Brahmsa. Wówczas też przyjrzałem się ze spokojem wydarzeniom dnia. Czy rzeczywiście było to aż tak ważne? Czy nic nie mogę na to poradzić? Gdy wracałem do domu otaczająca mnie posępna chmura przygnębienia stała się lżejsza. Przecież znajdę jakąś inną pracę”. Rzeczywiście, ten młody człowiek znalazł nową pracę i wkrótce miał na swym koncie niemałe osiągnięcia. Kiedy króla Saula ogarniało przygnębienie, wzywał do siebie młodego Dawida, aby grał na harfie. Przy dźwiękach muzyki opuszczała go melancholia. Horacy mówił o muzyce jako o “balsamie uzdrawiającym kłopoty”. Congreve tak pisał o muzyce w swej Porannej narzeczonej (The Morning Bride): “Muzyka zawiera moc ukojenia wzburzonej duszy”. Zaś Coleridge powiedział: “Czuję się przez nią fizycznie odnowiony i umocniony”. Goethe, który wcale nie był wyjątkowo muzykalny, powiedział, iż muzyka sprawia, że otwiera się “jak palce w zaciśniętej pięści, które prostują się w geście przyjaźni”.

Sieci społecznościowe

Tagi