Wyścig w poszukiwaniu ekologicznych pestycydów

Firmy te chcą wytwarzać produkty, które można będzie umieszczać wokół nasion lub rozpylać, gdy rośliny rosną. Starają się tym samym wyjść poza syntetyczne, chemiczne środki chwasto- i owadobójcze, którym coraz uważniej przyglądają się regulatorzy i konsumenci.

W wąskim zakresie, z mikroorganizmów korzysta się w rolnictwie od dziesięcioleci, głównie przy uprawie soi i różnych warzyw, aby lepiej absorbowały substancje odżywcze i zwalczały grzyby. Lecz teraz postęp technologiczny w analizach genetycznych i metodach upraw sprawia, że można mikroby wykorzystać szerzej: do zwalczania szkodników, ochrony roślin przed chorobami i łagodzenia skutków suszy.

Monsanto i konkurencja sprzedają genetycznie modyfikowane nasiona kukurydzy czy bawełny. Przenoszą do nich cechy innych organizmów, które umożliwiają nasionom produkcję zabójczych dla insektów białek lub wytrzymywanie środków chemicznych, również przez te firmy sprzedawanych.

Ocenia się, że genetycznie modyfikowana żywność, czyli GMO, to jakieś 80% paczkowanego jedzenia w sklepach.

Środki zawierające mikroorganizmy to inne podejście. Ponieważ nie bazują na wytworach inżynierii genetycznej czy syntetycznych chemikaliach, mogą być stosowane w produkcji żywności organicznej. Biologiczne pestycydy stanowią dziś 4% wartego 54 mld dol. globalnego rynku środków chwasto- i owadobójczych, rozpylanych na polach.

Ponieważ jednak niechęć do GMO jest silna, a do tego grupy konsumenckie i obrońcy środowiska podnoszą alarm w sprawie szkodliwego wpływu takich chemikaliów, jak choćby osławiony, szeroko stosowany herbicyd glifosad, możliwe, że sprzedaż biopestycydów przyspieszy i do końca tej dekady sięgnie 5 mld dol. (10% rynku).

Skądinąd, namierzanie odpowiednich mikroorganizmów przypomina szukanie igły w stogu siana.

Badacze znajdowali je w próbkach gleby z ogrodu pewnego buddyjskiego klasztoru, na hawajskiej plaży, w korytach strumieni czy stertach kompostu. Firma Bayer jedną z obiecujących bakterii namierzyła na podwórku pracownika tej firmy, mieszkającego w Północnej Karolinie.

To są przypadkowe odkrycia i nigdy nie wiadomo, czy próbka zaowocuje prawdziwym przełomem.

Producenci pestycydów wchodzą w nowy biznes poprzez przejęcia. Niemiecki BASF, największy koncern chemiczny świata, kupił np. w 2012 r., za 1 mld dol., firmę Becker Underwood z USA, specjalizującą się w biologicznych pestycydach. Bayer z kolei zapłacił w tym roku ok. 500 mln dol. za podobny biznes – spółkę AgraQuest.

DuPont zapłacił w 2011 r. 6,5 mld dol. za odpowiednią technologię firmie Danisco. Koncern Monsanto, światowy potentat w sprzedaży nasion, planuje potroić wysiłki związane z badaniami nad mikrobami. W zeszłym roku zgodził się zapłacić 300 mln dol. firmie biotechnologicznej Danish za możliwość korzystania z technologii firmy Novozymes.

Jednak produkty oparte na mikrobach to wielkie wyzwanie. Na razie nie wiadomo, czy naukowcom uda się tu osiągnąć postęp na miarę GMO czy chemikaliów.

Poza tym, niektórzy ekolodzy ostrzegają, iż masowe stosowanie tych środków może doprowadzić do kolejnych problemów, np. sprawi, że szkodniki szybko rozwiną odporność na bakterie i staną się jeszcze groźniejsze. Może się to skończyć tym, że będzie trzeba używać nawet więcej pestycydów, niż dziś.

 

Na podst. The Race Is On To Find Organic Pesticides, Jacob Bunge, The Wall Street Journal

Sieci społecznościowe

Tagi