Akcje, a nie dług, stanowią klucz to prawdziwego ożywienia

Politycy w jednym zdają się zgadzać bez wyjątku: banki muszą dalej udzielać pożyczek. Od czasu kryzysu, głównym celem polityki finansowej jest utrzymanie przepływu kredytów. Pożyczki uważa się za eliksir ożywienia.

Jednak, czy politycy tworzyliby taki wspólny front, gdyby wiedzieli, jak namnażanie kredytów wpłynęło na zaostrzenie nierówności? Nawet jeśli pożyczki pozwoliły na jakiś czas pobudzić zatrudnienie, to większość społeczeństwa nie otrzyma zwrotu z kapitału zainwestowanego z ryzykiem. Dążymy do kolejnego kredytowego boomu, który przyniesie gigantyczne korzyści nielicznym, a dla wielu stanie się przyczyną ekonomicznego i społecznego wykluczenia.

Przez ostatnie 30 lat stosunek aktywów banków do PKB w gospodarkach rozwiniętych wzrósł niemal dwukrotnie. Jednocześnie, nierówności stały się bardziej widoczne. Przychód najbogatszych 10% jest obecnie wyższy, niż przychód całej dolnej połowy społeczeństwa.

Rozpowszechnienie kredytów nie jest wyłącznie zasługą branży usług finansowych. To zapotrzebowanie na wydatki rządowe i popyt na aktywa z rynku nieruchomości zapoczątkowały pożyczkową eksplozję, która jest źródłem nierówności. Branża finansowa stała się napędem. Rząd i społeczeństwo byli gotowi na zawarcie umowy na każdych warunkach. Niestety, umowa ta okazała się cyrografem. Bankom przekazano nie tylko finansowanie rozwoju ekonomicznego, lecz także prawdo do decydowania, kto zgarnie związane z nim nagrody.

Wszystkie wielkie teorie ekonomiczne prowadzą do jednego: cenne aktywa mogą przybrać postać długu lub akcji. Finansiści akcyjni otrzymują zwroty z kapitału po spłaceniu odsetek zadłużenia; pożyczkodawcy otrzymują jedynie odsetki. Akcje mogą istnieć w nieskończoność; dług tylko do terminu zapadalności. Zwroty z kapitału stanowią mechanizm, przez który zyski finansowe z rozwoju ekonomicznego w kółko wracają do obiegu.

Z powodu cyrografu, aktywa społeczeństwa to dług, finansowany jak nigdy wcześniej. Większość ludzi płaci za ukryte, rządowe gwarancje dla banków. Tymczasem, finansowanie akcyjne jest pozostawione nielicznym, przy czym struktura bankowości coraz bardziej służy przekierowywaniu i umniejszaniu zwrotów.

Wszyscy przyczyniają się do gospodarczego rozwoju, ale mało kto na nim korzysta. W dobrze funkcjonującej gospodarce kapitalistycznej korzyści z postępu byłyby przekazywane społeczeństwu jako całości, choć może nie w równych proporcjach. Tak się nie dzieje.

A zatem, zamiast domagać się napływu kredytów, powinniśmy raczej prosić o akcje. Podczas gdy dług krępuje większość społeczeństwa, akcje czynią nas wspólnikami. U progu tzw. drugiej ery maszyn można się spodziewać, że zwroty z kapitału będą rosnąć, a miejsca pracy dla klasy średniej zaczną znikać. Musimy uwolnić się od systemu finansowego, który sprawia, że nasze długoterminowe bogactwo trafia do nielicznych.

Regulatorzy powinni zadbać, żeby banki były tylko efektywnymi pośrednikami, nikim więcej. Uwolnienie konkurencji szybko ukróci nadmierną złożoność, nieefektywność i zbyt wysokie opłaty. System podatkowy nie powinien nagradzać firm za zaciąganie długów, tylko sprzyjać ich finansowaniu poprzez akcje. Ciułaczy powinno się zachęcać do posiadania akcji, aby mogli mieć udział w sukcesie spółek, które pomogą finansować.

Większość z nas jest kapitalistami. Tak naprawdę, uważamy, że dążenie do zysku to coś dobrego. Jednak musimy na nowo przedstawić podstawowe argumenty na rzecz kapitalizmu i odbudować wsparcie dla firm. Inaczej świat, w którym żyjemy, będzie coraz bardziej niesprawiedliwy. A my nie doświadczymy ożywienia i rozwoju, na jakie zasługujemy.

 

 

Na podst. Equity not debt is the key to a creditable recovery, Andrew McNally, The Financial Times

 

Sieci społecznościowe

Tagi