Amerykański sen opuszcza Amerykę

Spodziewamy się, że każde pokolenie będzie się miało lepiej, niż poprzednie. Lecz dziś więcej młodych Amerykanów płci męskiej ma niższe wykształcenie niż ich rodzice (29%), niż wyższe (20%).

Wśród młodych Amerykanów, których rodzice nie mają szkoły średniej, studia kończy tylko 5%. W innych bogatych krajach 23%!

USA przeznaczają miliardy na militarną rywalizację z Rosją, ale może powinniśmy spróbować konkurować pod względem edukacji. W Rosji odsetek dorosłych z wyższym wykształceniem jest najwyższy w krajach uprzemysłowionych. Kiedyś to my byliśmy na czele.

Dane te pochodzą z corocznego sondażu OECD i powinny wstrząsnąć Ameryką.

Podstawowym elementem amerykańskiego snu jest równy dostęp do edukacji, jako smar mobilności społecznej i ekonomicznej. Lecz wygląda na to, że amerykański sen wyemigrował. Wiele krajów, pod względem tej mobilności, ma się dużo lepiej.

Jeszcze w 2000 r. USA miały 2. najwyższy w świecie odsetek mieszkańców z wyższym wykształceniem. Teraz spadły na 5 miejsce. Jeśli chodzi o osoby od 25 do 34 roku życia (to rzut oka na naszą przyszłość), jesteśmy na 12 miejscu, a na 1. jest Korea Południowa.

Wedle sondażu firmy Pew, Amerykanie uważają, że największym zagrożeniem dla kraju jest rosnąca przepaść między bogatymi i biednymi. Ale zbudowaliśmy system edukacji uzależniony od lokalnych podatków od nieruchomości. Zapewnia on świetne szkoły dla bogatych dzieci z przedmieść, które potrzebują najmniej pomocy, i kiepskie, niebezpieczne szkoły dla dzieci ze szkół śródmiejskich, które tej pomocy potrzebują rozpaczliwie. Zbyt często system edukacji w USA nie zwiększa szans, tylko nierówności.

Mój ojciec po II wojnie światowej uciekł z pogranicza Ukrainy i Rumuni, i wylądował w Paryżu. Doskonale mówił po francusku i wydawało się, że powinien tam zostać, ale czuł, że Francja jest rozwarstwiona i oferuje mniejsze możliwości uchodźcy bez grosza, a nawet jego dzieciom, niż Ameryka.

Nie mówił po angielsku, ale gdy przybył do USA w 1951 r., kupił niedzielne wydanie The New York Times i zaczął się uczyć języka. A potem były Reed College, Uniwersytet Chicagowski i doktorat, aż wreszcie został profesorem. Jego losy to wcielenie amerykańskiego snu. Podobnie jak moje losy. Lecz dziś ktoś, kto stawiałby na USA, zamiast na Europę, byłby zapewne w błędzie. To na Starym Kontynencie większa jest dziś mobilność społeczna i ekonomiczna.

To jest szczególnie smutne, bo egalitaryzm nauczania był mocną stroną USA. Europejczycy mieli najlepsze podstawówki dla elity, a my – najlepsze szkoły dla mas.

Do połowy XIX w. większość stanów wprowadziła darmową elementarną edukację, którą objęto niemal wszystkie białe dzieci. Dla porównania, w 1870 r. do szkoły chodziło tylko 2% brytyjskich 14-latków.

W USA w latach 30. większość dzieci chodziła do liceum. Tymczasem, w 1957 r. w szkole średniej było tylko 9% brytyjskich 17-klatków.

Aż do lat 70. przodowaliśmy w masowej edukacji i, jak przekonująco dowodzą Claudia Goldin i Lawrence Katz z Uniwersytetu Harvarda, to właśnie był sekret amerykańskiego wzrostu gospodarczego. A potem to porzuciliśmy.

Rezultat: USA stały się XIX-wieczną Wielką Brytanią. Zapewniamy świetne szkoły elitom, ale nawalamy w edukacji dla mas.

Szczególnie zawodzi wczesna edukacja. W krajach OECD objęto nią średnio 70% 3-latków. U nas 38%.

Niektórzy uważają, że amerykańscy nauczyciele to lenie. Lecz raport OECD pokazuje, iż pracują oni znacznie dłużej, niż ich koledzy za granicą. Za to zarabiają 68% tego, co przeciętny Amerykanin po studiach, a średnia OECD to 88%.

Jesteśmy to winni naszym dzieciom: odtworzenie amerykańskiego etosu i dobry start w życie, dzięki dostępowi do ruchomych schodów edukacji.

Naprawmy te schody.

 

Na podst. The American Dream Is Leaving America, Nicholas Kristof, The New York Time

Zdjęcie: © Depositphotos.com/SergiyN

Sieci społecznościowe

Tagi