Aplikacja powie ci, jak się czujesz

Technologia zapewnia zwykłym ludziom zabawę, a firmom możliwość kontrolowania pracowników i osób ubiegających się o pracę.

Spółka Beyond Verbal Communications, specjalizująca się w oprogramowaniu rozpoznającym głos, wypuściła nową aplikację na smartfony, która nazywa się Moodies (nastroje). Jej zadaniem jest odczytywanie nastroju użytkownika na podstawie próbki jego głosu. Według kierownictwa firmy, aplikacja służy jedynie do autodiagnozy i zabawy. Jednak Beyond Verbal (i inne podobne przedsiębiorstwa), pracuje równocześnie nad wyrafinowanymi programami i urządzeniami do analizy stanów emocjonalnych.

Według producentów, tego rodzaju narzędzia pozwolą na wykrywanie oszustw bądź sprawdzanie pasażerów samolotów, a pracownikom infolinii pomogą radzić sobie z rozgniewanymi klientami. Mogą też służyć do kontrolowania personelu i osób ubiegających się o pracę. Na przykład, firma Nemesysco z Tel Awiwu oferuje oprogramowanie dla dyrektorów HR, pozwalające wykrywać kłamstwa podczas rozmów kwalifikacyjnych. Budzi to niepokój specjalistów od analizy głosu, powątpiewających w precyzję tego rodzaju natychmiastowych interpretacji, a także obrońców prawa do prywatności. Według tych ostatnich, prywatność będzie tym bardziej zagrożona, jeśli tego typu technologia będzie rozpowszechniana w postaci tanich, łatwych w użyciu aplikacji na telefon.

Opisane wyżej technologie bazują na tzw. warstwowej analizie głosu i mają związek z szerszą, ugruntowaną już dziedziną badań nad analizą emocji, w drodze transkrypcji mowy na tekst. Firmy takie, jak Verint Systems, Thomson Reuters czy Hewlett-Packard od dawna wykorzystują tę technologię do pozyskiwania z nagranych rozmów telefonicznych tekstowych informacji o emocjach. Dane te służą w centrach obsługi klienta do szkolenia pracowników w podtrzymywaniu rozmowy oraz do monitorowania ich pracy.

Eksperci od rozpoznawania i analizy mowy przyznają, że faktycznie - może istnieć związek między emocjami, a schematami wypowiadania się. Użyteczność takiej analizy może jednak być ograniczona, ze względu na ilość zebranych próbek głosu: zgromadzenie danych, które wystarczyłyby do zdefiniowania różnych wariantów czyjejś mowy, za którymi stoją określone emocje, często wymaga lat. Według Andrew Barona, profesora psychologii z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej, „nie dysponujemy dziś technologią, na poziomie neurologii kognitywnej, pozwalającą precyzyjnie określić myśli lub emocje danej osoby”.

Ośrodkiem rozwoju tego rodzaju narzędzi stał się Izrael, pełniący rolę inkubatora technologii związanych z bezpieczeństwem. Na przykład, na liście klientów Nemesysco znajdują się globalne firmy ubezpieczeniowe oraz agencje rządowe i organa ochrony porządku publicznego w USA i Ameryce Łacińskiej. Według Amida Libermana, założyciela Nemesysco, korzyści płynące z tej technologii zdecydowanie przewyższają takie wady, jak naruszenie prywatności. Z kolei Dan Emodi, wiceprezes Beyond Verbal, sprzedającej oprogramowanie do analizy głosu, twierdzi, że na podstawie informacji od użytkowników, precyzję aplikacji Moodies można oceniać na 80%. Jeśli chodzi o kwestię prywatności, przyznaje jednak, że nie ma technicznych możliwości zapobiegania sytuacjom, w których produkt ten nie zostałby zastosowany wobec kogoś bez jego wiedzy i zgody.

 

Na podst. App Tells You How You Feel, Amir Mizroch, The Wall Street Journal.

Sieci społecznościowe

Tagi