Bogaty ma przewagę, której nie da się kupić

Za sprawą publikacji książki Thomas’a Piketty’ego, „Kapitał w XXI wieku”, nierówności stały się centralnym punktem publicznej debaty.

To jest rzeczywiście kluczowy problem. Udział dochodów osobistych, wędrujących do górnego 1 proc. Amerykanów, wzrósł w ciągu pokolenia o 10 punktów procentowych, a udział dolnych 90 proc. spadł.

Jeszcze szybciej rosły dochody górnej 0,1 proc. i 0,01 proc.

Ta dyskusja może pomóc zmienić politykę. Podatki można zreformować, aby wyeliminować ulgi dla bogatych i promować bardziej efektywną alokację inwestycji. Polityka finansowa jest bardzo hojna dla wielkich fortun, których największą umiejętnością jest wpływanie na system polityczny. Istnieje paląca potrzeba podjęcia działań, by zmniejszyć zyski „poszukiwaczy renty”.

Głównym powodem do martwienia się nierównością jest jednak to, że pracownicy o niższych i średnich dochodach mają zbyt mało, a nie to, że bogaci mają za dużo.

Przy ocenie polityki dotyczącej nierówności, właściwym kryterium powinno być to, jaki będzie jej wpływ na klasę średnią i na biednych.

Można udowodnić, że w USA zwiększenie progresywności opodatkowania nie spowodowałoby zauważalnego pogorszenia perspektyw wzrostu gospodarczego.

Warto jednak pamiętać, że jest mało prawdopodobne, aby redystrybucja dochodu mogła doprowadzić do zmniejszenia nierówności. Weźmy pod uwagę dwa podstawowe elementy życia: zdrowie i zdolność do zapewnienia możliwości dzieciom.

Barry Bosworth i jego koledzy z Brookings Institution przeanalizowali zmiany w spodziewanej długości życia osób w wieku 55 lat dla kohorty urodzonych w 1920 r. i urodzonych w 1940 r. Oczekiwana długość życia zwiększyła się w tym czasie generalnie o sześć lat. Ale w przypadku osób o średnim dochodzie o ok. cztery lata, a osób o najniższych dochodach - o dwa lata. Dla lepszego zrozumienia, warto pamiętać, że wyeliminowanie lub podwojenie umieralności na raka przekłada się na zmianę oczekiwanej długości o mniej niż 4 lata.

Różnice w długości życia wynikają z różnic związanych ze stylem życia, dietą i stresem, a nie z możliwości otrzymania opieki medycznej.

W ciągu ostatnich dwóch pokoleń luka edukacyjna między dziećmi ludzi bogatych i biednych podwoiła się. Tzw. współczynnik skolaryzacji pomaturalnej wśród młodzieży z grupy dolnych 25 procent zwiększył się z 6 proc. do 8 proc., a w grupie górnych 25 proc. z 40 proc. do 73 proc. 

Różne są tego przyczyny. Kluczowe jest to, że dziecko z zamożnej rodziny otrzymuje ok. 6 tys. godzin kształcenia pozaszkolnego w formie wizyt w muzeach, treningów itd.

Różnice między bogatymi a innymi nie sprowadzają się tylko do pieniędzy, lecz dotyczą rzeczy bardziej podstawowych: zdrowia i możliwości.

Jeśli społeczeństwo ma stać się bardziej sprawiedliwe, konieczna będzie polityka, która zapobiegnie przechwytywaniu nadmiernego dochodu przez bogatych. Ale większe znaczenie mają działania wspierające resztę populacji.

Najważniejszym zadaniem demokratycznego społeczeństwa jest wspieranie zdrowia i edukacji wszystkich obywateli.

 

Na podst. The rich have advantages that money cannot buy, Lawrence Summers, The Financial Times

Sieci społecznościowe

Tagi