Co, u licha, stało się ze światem finansów?

Wcześniej pisałem o rozumieniu chwili i chwytaniu momentu. Odnosi się to do wielu rzeczy, w tym rynków i inwestowania. Innego dnia napisałem o tym, jak wykręciliśmy się bez żadnych konsekwencji (jeszcze?) od działania, choć konsekwencje powinny być. I że nie powinno nas zaskoczyć, jeśli tak będzie dalej, niemniej, w kategoriach rozumienia chwili, świat finansów stanął na głowie. Przy tym wszystkim, co się działo, rynki szły w górę przez całe lata i ważne, by coś z tego pochwycić, ale jeśli cokolwiek w teorii finansów, funkcjonowania rynków i kapitalizmu jest słuszne, to powinniśmy być także świadomi, że surowy moment prawdy może czaić się tuż za rogiem. A rynek, który mocno leci w dół może trwale nadwyrężyć kapitał. Wszystko zależy od tego, jak człowiek zareaguje na ten głęboki spadek. W okresie ostrej bessy podczas kryzysu finansowego, sporo osób sprzedawało akcje. Część pieniędzy z tej sprzedaży nigdy nie wróciła na giełdę, co trwale uszczupliło kapitał tych, co się wycofali. Następnym razem, gdy wartość giełdy zmniejszy się o połowę, czy to w konsekwencji ostatnich 5 lat, czy z jakiegoś innego powodu, pojawi się nowa grupa ludzi, którzy trwale osłabią swój kapitał. To sprawia, że najważniejsze staje się utrzymanie dyscypliny, jeśli chodzi o przyjętą strategię. Jeśli lubisz podejmować działania defensywne, bazując na jakimś wyzwalaczu (tak jak my), trzymaj się tego. Jeśli nic nie robisz, bez względu na to, co się dzieje, trzymaj się tego. Jeśli wątpisz w swoje zdolności utrzymania dyscypliny, to masz szansę właśnie teraz – ze względu na giełdowe szczyty wszechczasów – wszystko sprzedać lub znacznie zmniejszyć ekspozycję na akcje, by uniknąć trwałej utraty części kapitału, kiedy wybuchnie panika po dużym spadku. W mojej opinii, najlepszą rzeczą jest utrzymanie zaangażowania na rynku, choć nie każdy jest emocjonalnie do tego przygotowany.

 

 

Na podst. What the hell happened to the world of finance?, Random Roger

Sieci społecznościowe

Tagi