Czy w złotej jesieni życia planujesz żywić się kocim żarciem?

Opublikowany Wskaźnik Bezpieczeństwa Finansowego pokazał, że jeden na czterech Amerykanów, w każdej grupie wiekowej, nie oszczędza na emeryturę.

Większość badanych (55 proc.) albo nie uczestniczy w sponsorowanych planach emerytalnych, takich jak 401 (k), albo nie wie, czy jest takim planem objęta.

W niektórych grupach wiekowych prawie połowa respondentów nie wierzy, że typowa rodzina o średnich dochodach może zaoszczędzić na emeryturę.

Część krajów odkłada na później rozwiązanie problemu zapewnienia dochodu ludziom, którzy skończyli już karierę zawodową, zwiększając kłopoty przyszłych pokoleń.

W USA musimy, tak naprawdę, liczyć tylko na siebie. Social Security (Ubezpieczenie Społeczne) to proteza i poleganie jedynie na nim sprawi, że pod koniec życia będziemy się borykać z brakiem pieniędzy.

Od dawna wiadomo, że według standardów określonych przez planistów finansowych, oszczędzamy za mało. Ale to wcale nie musi bardzo źle się skończyć: ci, którzy inwestują w swoje emerytury, zwykle intensywniej odkładają pieniądze pod koniec kariery zawodowej, zatem luka może się wyraźnie zmniejszyć.

Dużo większym problemem jest to, że część ludzi w ogóle nie oszczędza na emeryturę. Co oni sobie myślą?

To nie jest pytanie retoryczne, tylko rodzaj testu dotyczącego planowania finansowego.

Pierwsze pytanie tego testu brzmi: „Co robisz, aby oszczędzać i czy myślisz, że to wystarczy, abyś zrealizował swoje cele finansowe?”.

Drugie pytanie: „Co zrobisz, jeśli twoje oszczędności okażą się niewystarczające?”.

Zacznijmy od sporządzenia listy możliwych wyborów, począwszy od prostych rzeczy, takich jak „porzucenie planów podróży”, „wyprzedaż sprzętu domowego”, a kończąc na „nauczę się jeść kocią karmę”.

Jeśli nie masz oszczędności, jesteś złodziejem swojej przyszłości.

Decyzje o wydatkach i oszczędnościach to kompromisy. Opóźniając wydatki, zapewniamy sobie jutrzejszy komfort.

Niedawno rozmawiałem z Elise, emerytką z Daytona Beach na Florydzie, mającą nieco ponad 70 lat. Powiedziała mi: „Nie zwracałam uwagi na pieniądze, bo mąż dobrze zarabiał i zajmował się domowymi finansami”.

Ale jej mąż zmarł, zanim przeszedł na emeryturę. Okazało się, że miał niewiele oszczędności i tylko jedną dobrą inwestycję – dom, w którym mieszka Elise. Teraz ma ona nieduży fundusz emerytalny, gdyż jej mąż był ubezpieczony na życie, i emeryturę z Social Security. Z funduszu może wypłacać 400 dol. miesięcznie, jeśli chce, by wystarczył jej do końca życia.  

„Teraz muszę zwracać uwagę na pieniądze i każdy wydatek jest dla mnie problemem” – mówi.

Jedynym zabezpieczeniem jest niezadłużony dom, który w ostateczności może sprzedać. To cena za to, że nie oszczędzała wówczas, gdy miała wysokie dochody. Nigdy nie myślała o przyszłości i nie zastanawiała się nad konsekwencjami posiadania tylko niewielkich oszczędności.

Nie ona jedna. Morał z tej historii jest taki, że Amerykanie muszą zmierzyć się z muzyką, dopóki jeszcze mogą zmienić melodię. W przeciwnym razie, krajowy kryzys oszczędności emerytalnych uderzy bezpośrednio w nich.

 

 

Na podst. 1 in 4 Americans is saving nothing for retirement, Chuck Jaffe, MarketWatch

Sieci społecznościowe

Tagi