Gwiazdy private equity – co tu robimy nie tak

Znajdowanie najlepszych menedżerów funduszy to sprawa bardziej złożona, niż sprawdzanie ich dotychczasowych wyników.

Dobra wiadomość: z badań wynika, że utalentowani menedżerowie funduszy private equity mogą mieć lepsze rezultaty, niż ich koledzy. Najlepsze firmy generują dodatkowo od 7 do 8 pkt. proc. rocznego zwrotu, w porównaniu z firmami najgorszymi, nawet jeśli uwzględnić szczęście i inne czynniki.
Zła wiadomość: tych utalentowanych menedżerów jest zaskakująco trudno znaleźć.
Zdaniem prof. Arthura Kortewega z Uniwersytetu Południowej Kalifornii, talent i umiejętności mieszają się z dużą dozą szczęścia. Dlatego, chcąc znaleźć dobrego menedżera, trzeba patrzeć na coś więcej, niż dotychczasowe wyniki.
Kolejny problem to horyzont czasowy private equity. W przypadku większości funduszy tego typu, wynosi on ok. 10 lat. Niełatwo trafnie ocenić ich sukcesy i porażki: trzeba z tym czekać aż do późnych lat, kiedy zaczynają sprzedawać inwestycje. W dodatku, należy się upewnić, czy personel i strategia danego funduszu przez cały ten czas się nie zmieniły.
Należy też sceptycznie podchodzić do informacji o uzyskiwanych rezultatach, podawanych przez firmy private equity. Badanie przeprowadzone przez Bain & Co. pokazało, że w „górnym kwartylu", jeśli chodzi o osiągnięcia, mogłoby się znaleźć 3/4 wszystkich funduszy, w zależności od tego, jakie dane się porównuje. Najlepiej korzystać z niezależnych źródeł informacji, takich jak Preqin, Thomson Reuters czy Cambridge Associates, a do tego - z przynajmniej dwóch: każde z nich śledzi bowiem inne dane.
Biorąc pod uwagę trudności w ocenie dotychczasowych wyników, eksperci proponują, by inwestorzy, zwani w świecie private equity komandytariuszami, uzyskiwali szczegółowe, przesiewowe dane o rezultatach funduszu, w oparciu o konkretne przedsięwzięcia.
„Komandytariusze, z którymi rozmawiamy, szukają dowodu na powtarzalny model" – zauważa Hugh Mac Arthur, szef działu globalnego private equity w Bain. „Proces due diligence jest dużo intensywniejszy, niż 7 czy 8 lat temu. Ludzie nie zamierzają patrzeć jedynie na dotychczasowe wyniki, jeśli chodzi o wartość nominalną".
Ponieważ inwestycje w ramach private equity są tak duże, komandytariusze są w stanie uzyskać rodzaj indywidualnego dostępu do menedżerów, o jakim zwykli inwestorzy funduszy inwestycyjnych mogą tylko pomarzyć. Warto ten dostęp wykorzystać do maksimum.
Potencjalni inwestorzy powinni poprosić menedżerów funduszy, aby dokładnie wyjaśnili, jak znajdują spółki, w które inwestują, i co sprawia, że dany interes wypala albo nie. W przypadku tych, które okazują się sukcesem, należy szukać dowodów, że stosowane techniki są powtarzalne.
To, czy firma private equity będzie nadal odnosić sukcesy, zależy też, w jakimś stopniu, od kondycji całego rynku.
„Każdy ma wybór: chcę wystartować, szukając dobrego menedżera, czy chcę przemyśleć, jaki sektor jest najlepszy, żeby w niego zainwestować" – mówi Jonathan Firestein z Ascent Private Capital Management, działu U.S. Bancorp. „My jesteśmy przekonani, że „najpierw sektor"".
Firestein przytacza przykład menedżerów funduszy nieruchomościowych w latach 2004 i 2005. Stawianie na pierwszym miejscu menedżera doprowadziło do tego, że inwestorzy przelewali pieniądze w następny fundusz, który ten uruchamiał. Kilka lat później, gdy uderzył kryzys finansowy, skończyło się to wielkim płaczem.

 

 

Na podst. The Fault in Our Private-Equity Stars, Andrew Blackman, The Wall Street Journal

 

Sieci społecznościowe

Tagi