Jak rynki mogą sprawić, by globalna gospodarka była bezpieczniejsza

Czy światowa gospodarka jest teraz bezpieczniejsza, niż przed kryzysem finansowym? I czy obecne działania wystarczą, by ją ustabilizować?

Od czasu kryzysu poprawiono nadzór finansowy, a rządy stopniowo zmieniają modele wzrostu. Chiny stymulują popyt wewnętrzny i konsumpcję. Kryzysy bankowy i zadłużeniowy w strefie euro zmusiły przywódców do przyjęcia ważnych reform i wzmocnienia unii walutowej. Jednak te kroki, kosztowne pod względem politycznym i społecznym, mogą spalić na panewce, jeśli nie zostanie rozwiązany problem asymetrii światowego systemu walutowego. Potrzebne jest zrównoważenie, aby unikać destabilizujących przepływów finansowych. Mało prawdopodobne, żeby udało się to osiągnąć światowym przywódcom. Dlatego zadanie to muszą wypełnić odpowiednie rozwiązania rynkowe.

I tu mamy problem: globalne rynki potrzebują dużej podaży bezpiecznych i płynnych aktywów, porównywalnych do amerykańskich obligacji skarbowych. Takie podstawowe instrumenty inwestycyjne są wykorzystywane do zarządzania ryzykiem na rynkach globalnych. Różnorodność zmniejszyłaby zależność od jednego kraju i systemu finansowego. Wobec braku alternatywy, rolę tę pełnią tylko instrumenty finansowe z USA. Ta nierównowaga stwarza zagrożenie także dla Ameryki, bo wartość dolara, będącego przedmiotem interwencji innych krajów, zależna jest od czynników niezwiązanych z jej sytuacją gospodarczą.

Zrównoważenie rynków i zróżnicowanie oferty papierów wartościowych już postępują, ale zbyt powoli. W 1998 r. strefa euro nie istniała, a chińska gospodarka stanowiła tylko 11 proc. gospodarki USA. Dziś strefa euro równa jest 74 proc. gospodarki USA, a Chiny 51 proc. Globalna gospodarka jest bardziej zrównoważona. Jednak struktura finansowa na świecie niezbyt się zmieniła. Nadal za mocno bazuje na amerykańskim rynku finansowym.

Aby uniknąć chaotycznych zmian, strefa euro i Chiny powinny odrobić lekcje, a USA - trzymać się obranego kursu. Po pierwsze, państwa członkowskie unii walutowej muszą przyspieszyć integrację, by w końcu wyemitować wspólne obligacje. W tym celu, wszystkie kraje strefy euro powinny przeprowadzić reformy, żeby zwiększyć swą konkurencyjność i dorównać do Niemiec. Po drugie, Chiny muszą otworzyć swój rynek kapitałowy tak, by inwestorzy zagraniczni mogli swobodnie inwestować w tamtejsze papiery wartościowe. Aby to osiągnąć, Pekin musi wzmocnić swoje rynki kapitałowe i systemy finansowe. Jeśli Chiny i strefa euro będą obecne na globalnym rynku finansowym w sposób adekwatny do ciężaru ich gospodarek, globalni inwestorzy będą mogli wybierać spośród kilku podstawowych instrumentów o wysokiej jakości. Realne stopy procentowe dokładniej odzwierciedlałyby wtedy fundamenty, a bańki na aktywach byłyby mniej prawdopodobne.

Pierwsze kroki są już wykonywane. Chiny globalizują renminbi, wzmacniając kurs swej waluty w Londynie i Paryżu. Strefa euro zmierza do unii bankowej. Rynki finansowe patrzą w przyszłość. Dla strefy euro nie jest więc ani konieczne, ani rozsądne szukanie drogi na skróty, w rodzaju miniunii fiskalnej. Z kolei Chiny nie mogą natychmiast otworzyć swego rynku kapitałowego. Decydenci powinni ustalić jasną mapę drogową, jak zmierzać w stronę bardziej zrównoważonego świata, w niezbyt odległej perspektywie, np. do 2020 r.

To doprowadziłoby do zrównoważenia, dzięki pragmatycznej fuzji polityki i rynków. Tylko takie rozwiązanie zapewni sukces.

 

 Na podst. How markets can make the global economy safer, Henri de Castries i Eric Chaney, The Financial Times

 

Sieci społecznościowe

Tagi