Kres ziemskiego życia, czas przygotowania do wieczności Jan Luter OSB

Dla każdego człowieka, który żyje na tej ziemi, zbliża się nieuchronnie kres ziemskiej wędrówki – czeka wieczność.

Psalm mówi, że kresem naszym to lat siedemdziesiąt a osiemdziesiąt gdy mocni jesteśmy, a większość z nich to trud i marność.

Życie każdego człowieka ma początek, ale nie ma końca. Śmierć, której każdy z nas doświadczy, nie jest końcem życia, ale nowym narodzeniem do wieczności.

Człowiek sam dla siebie jest wielką tajemnicą. Człowiek jest istotą duchowo – cielesną, a swoje przeznaczenie, co go czeka w wieczności, może odkryć tylko w Bogu.

Bóg jest dawcą życia, jest miłośnikiem życia, jest Panem życia i śmierci.

Dusza każdego człowieka, bez względu na światopogląd zaraz po śmierci – musi stanąć przed Bogiem i zdać rachunek.

Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.1

W chwili przejścia z tej ziemi do wieczności, czeka nas egzamin przed Bogiem.

Mamy jedno życie, tu, na ziemi w obecnej formie, a potem śmierć i sąd. Następny etap życia to cała wieczność. Ale pytanie, jaka wieczność?

Obecnie jest bardzo ważny moment naszego życia, gdyż musimy się bardzo jasno zastanowić, ku czemu zdąża moje ziemskie życie, w co wierzę, komu ufam, jaką mam nadzieję, czego oczekuję i czego spodziewam się po śmierci?

Jeśli teraz nie uporządkuję tych pytań i nie wejdę w przygodę z Bogiem, który wciąż czeka na mnie, to i tak spotkam się z Nim zaraz po śmierci na sądzie szczegółowym.

Bóg nie chce nas zaskakiwać i sądzić nieprzygotowanych, gnuśnych, zgorzkniałych i rozczarowanych ziemskim życiem:

Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, by świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony 2.

Dlatego dziś – teraz – jest czas zbawienny, jedyny, który muszę wykorzystać, bo mogę przegrać wszystko, nie mogę dać się zwieść i oszukać złemu duchowi, szatanowi.

Musimy zaufać Bogu i z weselem ducha próbować ciągle od nowa zmieniać swój sposób myślenia, wartościowania i starać się patrzeć na siebie i innych – tak, jak patrzy na nas Bóg.

Trzeba odkryć w sobie przemieniającą moc Chrystusa, Jego łaskę, która prowadzi ku zjednoczeniu, by tak umocniony móc służyć drugiemu człowiekowi, aby jego dobro było moim dobrem, naszym wspólnym dobrem. Aby prawidłowo odkryć to, co jest dla mnie najważniejsze, jest tylko wtedy możliwe, gdy do mego życia zaproszę Jezusa. Tylko z Jezusem mogę dokonywać dobrych wyborów; takich, które sięgają szczęśliwej wieczności.

Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała tą mocą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować 3.

Z powyższego tekstu dowiadujemy się o wspaniałej obietnicy, która czeka nasze ciało poniżone i w proch obrócone, że Chrystus uczyni je chwalebnym, na wzór swego ciała chwalebnego, z którym wstąpił do nieba. I tak nasze ciało chwalebne będzie zażywać szczęścia łącznie z duszą.

Cały człowiek z duszą i ciałem będzie odmieniony i szczęśliwy.

A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia – łaską bowiem jesteście zbawieni 4.

Święty Paweł w liście do Tesaloniczan poucza nas i głosi, że nie wolno nam dać się ponieść smutkowi wobec tych, co umierają, ale trzeba mieć nadzieję, która – złożona w Bogu – nigdy zawieść nie może.

Życie wieczne, które nas czeka po śmierci, a które jest narodzinami dla nieba, to nie mit czy coś bardzo odległego, czy często powtarzane powiedzenie, nawet wśród katolików – a tak naprawdę to nie wiadomo, czy jest wieczność, czy jest Bóg, a przecież nikt nie przyszedł i nikt mi nie powiedział. Nic bardziej błędnego niż takie rozumowanie. Tak rozumując, świadczymy tylko o sobie, że jesteśmy na uwięzi złego ducha, ojca kłamstwa, o którym mówi Jezus w Ewangelii, że od początku był oszustem i w prawdzie nie wytrwał, bo nie chciał służyć, a jego zawołaniem jest „nie będę”, które przerodziło się w straszną pychę, która jest obca naturze Boskiej.

Szatan, ojciec kłamstwa, w swej pysze poszedł tak daleko, że chciał być jak Bóg, równy Bogu. I tu przegrał wszystko. Z anioła światłości stał się szatanem ciemności i został całkowicie odsunięty od Boga. Z powyższego opisu, kim jest szatan, widzimy bardzo jasno, że jakakolwiek nasza współpraca ze złym duchem jest zawsze niebezpieczna, nieuchronnie prowadzi nas do przegranej i zamyka nam niebo. Ktoś powie: nie jestem tak naiwny, abym dał się zwieść szatanowi. Ale sprawa nie jest taka prosta, gdyż szatan jest ojcem kłamstwa, jest oszustem i potrafi zło nazwać dobrem i wtedy jesteśmy zgubieni, wprowadzeni w błąd.

Bóg nie zostawia człowieka samego, lecz przychodzi mu z pomocą, gdyż Bóg zna naszą kondycję i wie, jak słabi jesteśmy, a po grzechu pierworodnym wszystko w nas wymieszane – dobro i zło.

Bóg, będąc naszym Ojcem, w swym miłosierdziu naprawia to, co popsuł człowiek w raju.

Bóg Ojciec daje nam Mesjasza, Zbawiciela i Odkupiciela całej ludzkości, którym jest Jezus Chrystus, nasz Pan. Jeśli uwierzymy Jezusowi Chrystusowi i całkowicie Mu zaufamy – będziemy zbawieni i szczęśliwi na całą wieczność. Bo Jezus mówi:

W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział 5.

Trzeba się nam zastanowić,  podjąć dobrą decyzję i zabrać do Domu Ojca – tak, jak to uczynił syn marnotrawny i wybrać się w drogę do domu ojcowskiego, gdyż Ojciec wciąż wygląda i czeka na nasz powrót.

W przypowieści o synu marnotrawnym mamy ukazane, że ojciec przyjął syna rozradowany, a tym ojcem, który na nas czeka, jest sam Bóg. Tak wielka jest miłość Boża, że jeśli kto choć raz jej zakosztuje, ten już nigdy nie odłączy się od Jezusa. Jezus wtedy staje się jedynym naszym skarbem, którego odnalazła dusza nasza. Wtedy już tu, na ziemi, możemy śpiewać nieustannie, w sercu swoim na cześć Pana, wychwalać Go i przygotowywać się do życia w niebie.

Musimy mieć świadomość, że jeśli zaczniemy uciekać przed głosem Bożym i nie odpowiemy Bogu „tak” na Jego wezwanie, aby wkroczyć na drogę nawrócenia i dążenia do świętości, do czego wzywa nas Bóg, to w chwili śmierci i przejścia do wieczności, na sądzie szczegółowym będziemy musieli zdać sprawę z zakopanych talentów, których przez naszą gnuśność i opieszałość nie chcieliśmy pomnażać. Jeśli wybierzemy swoją drogę i ciągłą ucieczkę przed Bogiem, to często kończy się buntem. Jeśliby śmierć zastała nas zbuntowanych i niepojednanych z Bogiem, to przechodzimy do wieczności z wielką niewiadomą, a cały proces oczyszczenia i przygotowania się do życia w niebie musiałby dokonać się w czyśćcu.

Pan daje nam bezinteresownie deszcz obfitych łask, bo nas kocha i jest Bogiem miłosiernym. Do nas należy umieć być wdzięcznym, na tak wielką miłość odpowiedzieć miłością i biec z radością na spotkanie Pana.

Śmierć kończy pewien etap naszego życia, a rozpoczyna się nowy, w wieczności. Ciało ma się rozsypać w proch, a na końcu czasów będzie wskrzeszone.

Natomiast dusza od razu idzie na sąd szczegółowy i czeka ją niebo albo czyściec, ale jeśli by wzgardziła Bogiem i Go odrzuciła – czeka ją towarzystwo szatana i piekło.

 Ważne jest, aby sprawy swojego zbawienia, myśli o śmierci i co będzie po niej, nie odkładać na koniec swojego życia ziemskiego. Bo moglibyśmy przegrać, a Chrystus nie po to odkupił nas, abyśmy mieli się zatracić i rozłączyć z Bogiem na całą wieczność, ale chce naszego szczęścia. Musimy się zabrać do pracy i żyć mądrze, wykorzystać dany nam czas i być do końca wiernym. Bo tylko ten jest wielki, kto umie służyć. Ten, kto się uniży – tego wywyższy Bóg. Trzeba nam każdego dnia wziąć krzyż naszych codziennych obowiązków, a nieść go wytrwale i wiernie w łączności z Jezusem. Wtedy, przy końcu naszego życia, będziemy mogli usłyszeć od Jezusa:

Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! 6.

Żeby usłyszeć powyższe słowa, musimy wytrwać do końca. Chrystus przestrzega nas, że w tej naszej ziemskiej wędrówce czeka nas jeszcze wiele utrapień, ucisków, a nawet więzienie, ale mamy się nie lękać tego, co mamy wycierpieć:

Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia 7.

 

 

1. 2 Kor 5,10

2. J 3, 17.

3. Flp 3, 20-21.

4. Ef 2, 4-5.

5.  Por. J 14, 2.

6. Por. Mt 25, 21.

7.  Ap 2, 10c.

 

Kres ziemskiego życia, czas przygotowania do wieczności [w:] Wieczność, Br. Jan Luter OSB, Wydawnictwo Tyniec 2015

Br. Jan Luter OSB

Autor

Br. Jan Luter OSB, w latach 1966-69 pracował w kopalni i uprawiał boks. Górnikom pomagał charytatywnie wyjść z nałogu alkoholowego.
Od roku 1969 jest mnichem benedyktyńskim w Tyńcu.
W latach 1985-2002 był szafarzem Opactwa. W 2010 przeżył swoistą przemianę duchową.

Owocem trwania przy Jezusie na wzgórzu Tynieckim jest obecna seria zamyśleń mnicha.


 

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi