Mama mogła się mylić, gdy kazała wypić mleko

Pomimo najlepszych intencji mojej matki, produkty mleczne wcale nie są takie wspaniałe. Ostatnio uważnie im się zaczęli przyglądać badacze, szczególnie mleku. I okazało się, że można je powiązać z wysokim odsetkiem zachorowań na raka piersi i prostaty, a także z chorobami serca. Najnowsze badanie, szwedzkie, łączy z piciem mleka wyższe ryzyko złamań, a nawet śmierci.

Naukowcy przez 20 lat śledzili dane na temat ponad 60 tys. Szwedek. W przypadku tych, które piły co najmniej 3 szklanki mleka dziennie, prawdopodobieństwo, iż umrą w czasie, gdy prowadzono badanie, było dwukrotnie większe, niż w przypadku tych, które piły tylko jedną szklankę.

Ryzyko wydawało się mniejsze, jeśli chodzi o badanych mężczyzn, niemniej również u nich można było zauważyć powiązanie między spożywaniem mleka, a stresem oksydacyjnym i stanami zapalnymi. W przypadku kobiet – także z podwyższonym ryzykiem złamań.

Żeby wyjaśnić te wyniki, naukowcy skupili się na składniku mleka o nazwie D-galaktoza. W badaniach na zwierzętach wykazano, że ma on związek ze zwiększeniem stresu oksydacyjnego. Podejrzewa się, że stres ten odgrywa istotną rolę, jeśli chodzi o nowotwory, choroby serca i zapalenia.

Niektórzy badacze koncentrowali się na wapniu w mleku (może hamować ochronne działanie witaminy D w organizmie), inni zajmowali się zawartymi w nim estrogenami, czynnikami wzrostu, takimi jak IGF-1, i białkiem kazeiną.

Jedno wydaje się jasne: w społeczeństwach, gdzie spożywa się niewiele nabiału, np. w japońskim, niektóre choroby, w tym rak piersi, są rzadziej spotykane, niż tam, gdzie produkty mleczne są popularne. Kiedy społeczeństwa „bezmleczne” zaczynają spożywać nabiał równie często, jak na Zachodzie, różnice te zanikają. Stąd wniosek, że mają one podłoże dietetyczne, nie genetyczne.

Sery i sfermentowane produkty mleczne, jak jogurty, zawierają mniej D-galaktozy. I rzeczywiście - szwedzkie badanie wykazało, że wśród tych, którzy jedli sery i jogurty, a nie mleko, złamania były rzadsze.

Złamania kości, głównie wskutek upadków w domu, są na Zachodzie coraz większym problemem. W Wielkiej Brytanii 10% wezwań karetek pogotowia dotyczy tego typu urazów u osób starszych.

Tamtejsza służba zdrowia ostrzega, że wyniki badań prowadzonych w Szwecji, gdzie do mleka dodaje się witaminę A, mogą nie do końca odpowiadać sytuacji w innych krajach. Wysoki poziom tej witaminy w organizmie jest łączony z podwyższonym ryzykiem złamań i w Wielkiej Brytanii mleka się nią nie wzbogaca.

Karl Michaëlsson z Uniwersytetu w Uppsali, główny autor szwedzkiego badania, przyznaje, że naukowcy swoje wnioski wysnuli na podstawie obserwacji, a jak mówi statystyka, korelacja nie dowodzi związku przyczynowego. Niemniej prof. Michaëlsson, niegdyś wielbiciel mleka, zrezygnował z niego i dziś jada tylko jego sfermentowane pochodne.

 

 

Na podst. Why your mother may have been wrong about drinking up your milk, Charles Wallace, The Financial Times

Sieci społecznościowe

Tagi