Na co komu doradcy finansowi?

Konsumenci produktów ekologicznych częściej kradną. Podobnie jest uczciwością doradców finansowych, w przypadku których konflikt interesów jest jawny – choć oni tak tego nie nazwą. Dobre czyny często służą nam jako usprawiedliwienie dla działań niemoralnych.

Prawodawcy zwykle ujawniają coś, kiedy chcą pokazać, że nie są bierni. Sęk w tym, że to nic nie zmienia. Konfliktu interesów nie można kontrolować – trzeba go unikać.

Nina Mazar i Chen-Bo Zhong odkryli, że ludzie, którzy kupują produkty przyjazne dla środowiska, częściej kradną i oszukują. Hipoteza wyjaśniająca to zjawisko (zgodna z wynikami podobnych badań) jest taka, że gdy ktoś potwierdzi swą etyczną nieskazitelność, zaraz udziela sobie swoistej licencji na czyny niemoralne.

W świetle tych odkryć, zastanówmy się, jaki wpływ może mieć ujawnienie konfliktu interesów (które przecież, z moralnego punktu widzenia, jest czynem chwalebnym) na doradcę finansowego. No, chłopcy i dziewczynki, co waszym zdaniem zrobi taki doradca, który udzielił sobie licencji na bycie niegrzecznym?

Otarliśmy się już o ten temat, przytaczając badanie Caina, Loewensteina i Moore'a. W ostatnim czasie ich teorie potwierdziły liczne dane empiryczne. Po ujawnieniu konfliktu interesów, stronnicze rady nie tylko pozostają stronnicze, ale wręcz stają się jeszcze bardziej stronnicze, gdyż doradcy zyskują przewagę moralną i mogą sobie wmawiać, że skoro klient wie o konflikcie, to powinien się domyślić, na czym polega ich stronniczość.

Wobec tego, trudno nie zadać pytania, na co komu doradcy.

Christopher Robertson, autor badania „Stronnicze porady”, stwierdza, że zasięgnięcie opinii innego bezstronnego doradcy jest lepszym lekarstwem na stronniczość niż ujawnienie konfliktu interesów.

Robertson dokonał też innego interesującego odkrycia. Pisze:

„Uczestnicy badania najwyraźniej nie mieli pojęcia, czy radzą sobie dobrze, czy źle. Tymczasem, można by mieć nadzieję, że ci, którzy działali w niepewnych warunkach, czyli np. nie korzystali z pomocy doradcy albo współpracowali z doradcą ujawniającym konflikt interesów, wyrażaliby przekonanie że nie jest dobrze i ewentualnie byliby gotowi zapłacić więcej, aby znaleźć się w pewniejszych warunkach”.

Cain, Loewenstein i Moore stwierdzają, że popularność wymogu jawności, jako narzędzia do walki ze stronniczością, wynika m.in. z tego, że łatwiej jest przyjąć niezbyt precyzyjne przepisy, dotyczące ujawniania ważnych informacji, niż wprowadzić w życie regulacje, które sprawią, że doradcom płaci się wyłącznie za rady udzielane w sytuacji, gdy wszystkie zainteresowane strony są anonimowe.

„Nawet jeśli wymóg jawności nie powoduje bezpośrednich szkód, to może mieć niebezpieczny wpływ, jeśli zastępuje bardziej efektywne regulacje, dając decydentom przyzwolenie na niepodejmowanie stanowczych kroków w celu przeciwdziałania konfliktom interesów” - piszą badacze.

Zresztą, nawet doradcy, którzy nie przyjmują prowizji, są stronniczy. Przeważnie podejmują defensywne decyzje i szukają bezpiecznych rozwiązań, które będą mogli uzasadnić, jeśli zostaną zaskarżeni.

Jest kilka potencjalnych rozwiązań tego problemu.

Po pierwsze, wspomniany już system anonimowy. Gdyby stworzyć pulę doradców, którzy są losowo przydzielani do klientów, zatem nie wiedzą, czy zyskają prowizję za udzieloną radę, odsuwałoby to konflikty interesów na drugi plan.

Alternatywne rozwiązanie, to zasięganie drugiej opinii. To w ogóle jest niezły pomysł w kontaktach z ekspertami, np. lekarzami. Jeśli nie jesteśmy w stanie sami ocenić jakości udzielanych rad, to warto przynajmniej poznać kilka punktów widzenia i zobaczyć, czy są zgodne. Tylko to, oczywiście, wiąże się z dodatkowymi kosztami.

Smutna prawda jest po prostu taka, że główny ciężar decyzji musimy przyjąć na własne barki.

Możesz się zapoznać z podstawami fachu doradcy. Nie musisz się uczyć zbyt wiele, ponieważ jeśli wiesz nawet odrobinę, możesz go zmusić, aby wyjaśnił ci, dlaczego uważa, że ma rację” - powiedział kiedyś Charlie Munger.

Zatrudnienie doradcy nie oznacza, że możesz przestać myśleć. Sprawia tylko, że musisz myśleć o innych rzeczach.

Sieci społecznościowe

Tagi