Po co pracujemy?

Zawsze się znajdzie jakiś zagraniczny straszak na Amerykanów. Dziś jest nim azjatyckie dziecko. Pracowite azjatyckie dzieci „zjedzą nasz obiad”, przewiduje Thomas Friedman, ekspert, który wyraża obawy swoich rodaków. Ubiegłoroczne wyniki badań PISA wykazały, że dzieci z Azji zwiększają przewagę nad zachodnimi.

Nowa książka „The Triple Package” („Potrójny pakiet”), napisana przez Amy Chua i Jeda Rubenfelda, pokazuje, jak Azjaci i inni imigranci wyprzedzają „normalnych” Amerykanów.

Coraz częściej się słyszy, że ludzie Zachodu powinni upodobnić się do koreańskich dzieci, które do północy wkuwają lekcje.

Ale tak nie jest. Nie musimy pracować ciężej. Możemy kontynuować trend, by praca była coraz lżejsza, a Azjaci zaczynają nas naśladować.

Ludzie Zachodu także ciężko pracowali. W czasie rewolucji przemysłowej robotnicy harowali w „stylu koreańskim”, przez siedem dni w tygodniu. Aż do upadku Sajgonu w 1975 r. Zachód postrzegał Wschód jako leniwy, dekadencki, pasywny, kochający przyjemności.

Dziś Chińczycy i Koreańczycy ciężko pracują nie z powodu „azjatyckich wartości”, ale dlatego, że są biedni i znaleźli się w systemie, który pozwala im się bogacić ciężką pracą. Ale gdy ludzie mają już pieniądze, chcą odpocząć. Typowe dla imigrantów jest to, że pierwsze pokolenie prowadzi sklepik, drugie zdobywa zawód dentysty, a trzecie pracuje w niepełnym wymiarze godzin w sklepie z artykułami do aromaterapii w Santa Fe. Jak piszą Chua i Rubenfeld, „W Ameryce, zbiorowy sukces często kończy się na drugim pokoleniu”.

Dzieci z Korei są na czele rankingu PISA, ale na dole wszelkich rankingów, dotyczących zadowolenia z uczniowskiego życia. Koreański minister edukacji Seo Nam-soo powiedział w BBC: „Myślę, że żaden inny kraj nie osiągnął tak szybkiego wzrostu przez pół wieku, jak Korea. Podkreślamy osiągnięcia w szkołach i w społeczeństwie, ale uczniowie i dorośli żyli w stresie, co doprowadziło do wielu samobójstw. Teraz naszym celem jest to, by ludzie byli szczęśliwsi”.

W latach 80. straszakiem na Amerykanów była Japonia. Od dwudziestu lat jest w stagnacji, ale ludzie tam są teraz szczęśliwsi. W książce „Bending Adversity” („Naginając przeciwności losu”) Davida Pillinga, młody Japończyk mówi: „Nasi ojcowie nie wyglądali na szczęśliwych. Tak długo pracowali. Zarabiali, ale w tamtych czasach, w rodzinach każdy wiódł odrębne życie. Być może zadajemy sobie pytanie: po co pracujemy?”.

Jonathan Portes, szef brytyjskiego Narodowego Instytutu Badań Gospodarczych i Społecznych, mówi, że jeśli wraz z poprawą technologii nie spada liczba godzin pracy, to coś jest nie tak.

Powodem ograniczania czasu pracy w krajach rozwiniętych jest wspólna opieka nad dziećmi. Sheryl Sandberg wzywa na Facebooku kobiety, by zaangażowały się w pracę. Cytuje badania Pew Research z 2012 r., z których wynika, że wśród Amerykanów w wieku od 18 do 34 lat, mniej mężczyzn (59 proc.), niż kobiet (66 proc.) uważa, że sukces zawodowy w dobrze płatnej pracy jest dla nich ważny.

W świecie rozwiniętym ludzie, którzy spędzają  życie w biurze, będą należeć do kurczącej się grupy. Społeczeństwa na Zachodzie i Wschodzie szukają teraz równowagi między biurem, domem i zabawą na You Tube.

 

Na podst. What are we working for?, Simon Kuper, The Financial Times

 

Sieci społecznościowe

Tagi