Potrzebujemy ekonomicznego odwyku, a nie prowizorki taniego pieniądza

Agresywne leczenie prawie zawsze ma skutki uboczne. Także w gospodarce. Od 5 lat banki centralne w krajach Zachodu wstrzykują do niej duże dawki taniego pieniądza. W Japonii tę kurację nazwano „abenomią”. Poluzowanie ilościowe nie przeszło wcześniej testów klinicznych, ale panuje przekonanie, że pacjent przeżył terapię i uniknął recesji.

W rzeczywistości, choroba gospodarki jest daleka od wyleczenia. Skoro to nadmierne zadłużenie było katalizatorem kryzysu finansowego, QE nie może usunąć jego przyczyn. W polityce poluzowania ilościowego chodzi o to, by stworzyć więcej „wąskich pieniędzy" (depozytów w banku centralnym), w celu zrekompensowania spadku „szerokich pieniędzy", np. kredytów komercyjnych. Ale nadmiernie luźny pieniądz tworzy nowe nierównowagi i odciąga od koniecznych reform. Gospodarka uzależnia się od niskich stóp procentowych.

Łatwo zidentyfikować tych, którzy zyskują i tracą na QE. Wygranymi są bogaci, żyjący z aktywów, których ceny idą w górę na skutek pompowania pieniędzy.

Przegranymi są biedniejsi, żyjący z pensji nienadążających za inflacją.

QE wygląda jak polityka robiona przez bogatych dla bogatych, przez polityków dla polityków. Rządy, które dostarczają łatwy pieniądz, są stabilne, czasami nawet popularne. Tak jest w USA, Wielkiej Brytanii i Japonii. Ale w strefie euro, gdzie Europejski Bank Centralny do tej pory unikał tego rodzaju interwencji, politycy mają gorzej, a rządy upadają jeden po drugim.

Decydenci stracili z oczu stronę podażową. Aby szybciej rosnąć, musimy więcej inwestować. W Wielkiej Brytanii stopa inwestycji jest niższa, niż przed kryzysem. Europa jest uzależniona od dużych, niedokapitalizowanych banków i, w przeciwieństwie do USA, nie ma dobrze rozwiniętych rynków kapitałowych.

Mimo rekordowo niskich stóp procentowych i ogromnej ilości kreowanego pieniądza, inwestycje nie rosną. Pojawiła się tania płynność, a nie produktywny kapitał, co gospodarce wiele dobrego nie przyniosło.

Politykę łatwego pieniądza jest łatwo krytykować, natomiast trudniej powiedzieć, czym należałoby ją zastąpić. Gdy przed 5 laty rozpoczęto QE, nikt nie miał lepszego pomysłu. Kanclerz Skarbu przywrócił wiarygodność Wielkiej Brytanii na rynkach obligacji, co było ważnym osiągnięciem. Ale rząd powinien był wykorzystać niskie stopy procentowe i finansować inwestycje w infrastrukturę, oraz rozwiązywać strukturalne problemy gospodarcze.

Teraz musimy zachęcać do inwestycji firmy i instytucje, i kontynuować reformy po stronie podaży. Trzeba zbudować głębszy rynek kapitałowy i rozwiązać takie problemy, jak brak mieszkań czy niska konkurencyjność brytyjskiego eksportu.

Nadrzędne cele to edukacja i infrastruktura. Nie chodzi o wielki program, lecz o tysiące drobnych inicjatyw.

 

 

Na podst. We need economic rehab not a quick fix of cheap money, Nigel Wilson, The Financial Times

 

Sieci społecznościowe

Tagi