Spacer po lesie

Czasami tylko jedna rzecz uzdrawia moje życie, ponownie wypełnia energią moją duszę, przywraca równowagę mojemu organizmowi – a jest nią spacer po lesie.

Nie potrzeba do tego idealnego dnia czy odpowiedniej pory roku, gdyż nie chodzi tu o rozrywkę czy szukanie wrażeń. Chodzi o znalezienie lub odzyskanie spokoju i koncentracji. O zregenerowanie swojej duszy.

Takim właśnie czasem był miniony weekend. Byłam wypoczęta i najedzona, nie byłam też zbytnio zestresowana czymś konkretnym, ale po prostu jakoś nie mogłam osiągnąć swojego skupienia. Mój stan rozproszenia przypominał kuchnię po kolacji z okazji Święta Dziękczynienia. Jasne, wdzięczność jest ważna, ale czasami trzeba czegoś więcej… więc poszłam na spacer do chłodnego lasu.

Pod nogami szeleściły liście. Słońce świeciło w oczy. Czułam dziwny zapach, jakby siarki. Z tymi wszystkimi liśćmi, z jeżynami i nasionami przyklejonymi do mojego ubrania, las był jedną wielką chaotyczną mieszaniną. Na zarośniętych trawą ścieżkach mijałam powalone drzewa, otoczona plątaniną gałązek. Ale co tam, z każdym krokiem bałagan wewnątrz mnie był coraz bardziej uporządkowany.

Las o każdej porze, ale szczególnie zimą, przypomina, że próby trzymania czegokolwiek pod kontrolą są bez sensu, gdyż tę kontrolę zawsze się traci. Lecz w takim otoczeniu ujawnia swą moc magia regeneracji. To taniec rozkładu i wzrostu, nieporządku i szalenie skomplikowanego, ale pięknego, porządku. 

Ważne jest także, by w lesie usiąść. Wsłuchać się. Słyszałam przelatujące kaczki i gęsi. Słyszałam autostradę, mimo że była całe mile dalej. Ale najważniejsze było to, że słyszałam głos wewnątrz siebie, który mi przypominał, co powinnam teraz zrobić i co się najbardziej liczy. No dobrze, słyszałam też swojego psa, jak wariował, cały szczęśliwy, że może uganiać się po lesie. Nawet nie chcecie wiedzieć, co moja suczka robi z domem, jeśli wychodzę bez niej.

Ale w końcu – czas wracać. Nie uszłam daleko, a wszystko już wydawało się bardziej możliwe do opanowania, priorytety były wyraźniejsze, równowaga większa.

Nie musicie iść do lasu, aby wynieść takie korzyści z przechadzki. Każdy stary park się nada. W lesie najbezpieczniej jest spacerować poza sezonem polowań, ale zawsze można założyć coś pomarańczowego.

A zatem, jeśli czujecie się nieco rozproszeni, przygnębieni albo po prostu wytrąceni z równowagi, ubierzcie się odpowiednio (najlepiej w kilka warstw) i wyjdźcie do lasu albo parku. Szybko poczujecie się lepiej. 

Sieci społecznościowe

Tagi