Twoja pięcioletnia prognoza to żart

Ludzie są tragiczni w przewidywaniu przyszłości. Fatalnie prognozujemy sytuację w gospodarce i na rynkach. Dane pokazują, że nawet nie potrafimy przewidzieć własnego zachowania.

To przypomina mi świetne stwierdzenie Jasona Shapiro z Perbak Futures Management, na temat tego, jak błędne potrafią być różne wróżby: „Patrząc na rynki w tym tygodniu śmiałem się na myśl o reakcji w 2009 r. na każdego, kto wtedy twierdziłby, że za pięć lat prawdą będzie to: Akcje praktycznie na wyżynach wszechczasów, stopy procentowe niewiarygodnie niskie, surowce najtańsze od wielu lat a dolar USA tak drogi, jak to tylko możliwe. Gdybyś coś takiego wtedy prognozował, wyrzuciliby cię z pokoju". Święte słowa.

Wtorkowa wyprzedaż na giełdzie zwiastowała kłopoty i nic nie mogło uwolnić ludzi od lęku. A rajd w środę był czymś odwrotnym: najgorsze za nami, jest dobrze.

Wczoraj zaprezentowałem bezstronne spojrzenie na rynki, zamiast mojego typowego, obstającego przy swoim ględzenia. Powód był prosty: mam pewien niewielki stopień samoświadomości, jeśli chodzi o moją zdolność do przewidywania przyszłości. Uważam, że uznanie realiów (nikt nie ma pojęcia, co się naprawdę wydarzy) to ogromna zaleta w świecie inwestowania i mądrzących się ekspertów.

Mimo to, wielu ludzi i więcej niż kilku inwestorów wydaje się być przywiązanych do idei, że sposobem na zrobienie pieniędzy jest patrzenie w szklaną kulę, by dojrzeć, co będzie dalej i odpowiednio zainwestować. Ale to recepta na wiecznie gorsze wyniki czy wręcz straty.

W 2009 r. nie mieliśmy, tak naprawdę, pojęcia, jak będzie wyglądał 2014 r. A teraz wyobraźcie sobie, co trzyma dla nas w zanadrzu rok 2019. Najbezpieczniej jest postawić na to, że ta pięcioletnia prognoza jest prawdopodobnie chybiona.

 

 

Na podst. Your Five-Year Forecast Is a Joke, Barry Ritholtz, The Big Picture

Sieci społecznościowe

Tagi