Wielcy producenci śmieciowego jedzenia są dużo gorsi, niż koncerny tytoniowe

Chciałoby się myśleć, że nawet międzynarodowe korporacje zachowują jakieś resztki przyzwoitości, że przynajmniej dzieci nie są narażone na ich machinacje. Czyż ktoś mógłby świadomie manipulować malcami, aby na nich zarobić, szkodząc przy tym ich zdrowiu, skazując je na otyłość przez cale życie i przedwczesną śmierć?

Niestety, tak. Firmy produkujące śmieciowe żarcie to właśnie czynią. Ogromną część swojego budżetu marketingowego przeznaczają na reklamy, których celem są dzieci.

Nadmierna konsumpcja niezdrowej żywności to główna przyczyna tego, że dzieci i nastolatki tyją i chorują. Ponadto, żywność ta jest tak pomyślana, by stymulować ośrodek przyjemności w mózgu, co sprawia, że ci, którzy ją jedzą, uzależniają się od niej.

Drapieżne techniki marketingowe można zauważyć w każdym supermarkecie. Spójrzcie na półki z płatkami śniadaniowymi czy słodyczami: na pudełkach i papierkach zobaczycie mnóstwo kolorowych bohaterów kreskówek.

Badania pokazują, że obecność tych postaci na opakowaniach wyjątkowo mocno przemawia do dzieci. Przyciągają wzrok, lecz obok często pojawiają się mylące informacje (kłamstwa) o rzekomych zaletach zdrowotnych, które mają przekonać także rodziców, że dany produkt jak najbardziej nadaje się dla ich pociech.

Sęk w tym, że tego rodzaju marketing stosuje się właściwie tylko w przypadku niezdrowego jedzenia, pełnego cukru, oczyszczonych ziaren i innych szkodliwych składników.

Weźmy wyjątkowo niezdrowe płatki śniadaniowe. Mamy tu marketing, który w sposób oczywisty nastawiony jest na dzieci, bo na opakowaniach prawie zawsze są kolorowe obrazki i/lub postacie z kreskówek. Do tego potem dodaje się informacje typu „zawiera pełne ziarno”, aby przekonać rodziców, że te produkty to dobry wybór.

Inna sprawa, że niewielka ilość pełnego ziarna nie zrównoważy szkód, jakie wyrządza gigantyczna zawartość cukru.

Spójrzmy na kolejny przykład: teraz wykorzystuje się lalki Barbie, aby zachęcić małe dziewczynki do kupowania wyjątkowo niezdrowej żywności przetworzonej.

Wytwórcy śmieciowego żarcia agresywnie promują się też w telewizji i innych mediach. Popatrzcie tylko na reklamy, które pojawiają się na Cartoon Network albo innych kanałach przeznaczonych dla dzieci. To zwykła podłość.

Generalnie, nie jestem wielkim zwolennikiem tego, aby rząd decydował, co ludzie powinni jeść, a czego nie. Może się to skończyć czymś głupim, jak na przykład opodatkowanie tłuszczów nasyconych.

Uważam jednak, że dzieci powinno się chronić przed drapieżnym marketingiem chciwych, niemoralnych firm, które bardziej troszczą się o swoje zyski, niż o czyjekolwiek życie.

 

Na podst. Big Food is Much Worse Than Big Tobacco Ever Was, Kris Gunnars, Authority Nutrition

 

 

Sieci społecznościowe

Tagi