Inwestorzy, którzy cały czas handlują – i handlują

„Głównym problemem inwestora, a nawet jego największym wrogiem, jest prawdopodobnie on sam”. Te słowa Benjamina Grahama, wielkiego teoretyka inwestycji, napisane w 1949 r., dziś są tak samo aktualne, jak wtedy. W gruncie rzeczy, posiadanie dużych pieniędzy może skłaniać ludzi do naruszania pewnych podstawowych zasad inwestowania. Przykład: Thomas Endicott. Po ustąpieniu w 2002 r. z fotela prezesa firmy produkcyjnej w Muncie w stanie Indiana, Endicott skoncentrował się na zarządzaniu swoim siedmiocyfrowym portfelem inwestycyjnym. W 2008 r. przeprowadził 1543 transakcje w ciągu zaledwie 112 dni. Spędzał średnio 6 godzin dziennie na sprzedawaniu, kupowaniu i monitorowaniu swoich rachunków. Między 2006 r., a 2008 r. jego obroty wyniosły około 38 mln dol. W ciągu trzech lat, jego konto wygenerowało 1,1 mln dol. długoterminowych strat kapitałowych. Lekcja: „Sukces w biznesie niekoniecznie musi przekładać się na sukces w inwestowaniu" – mówi Endicott. Kolejnym błędem, nagminnie popełnianym przez najbogatszych inwestorów, jest to, że lokują zbyt dużo pieniędzy w akcjach jednej firmy, często tej, w której są doradcami. Ponieważ kadra kierownicza jest często wynagradzana akcjami i opcjami, utrzymują te skoncentrowane pozycje latami, aż do końca życia. Jeszcze innym błędem jest posiadanie zbyt dużej ilości środków w gotówce. Inwestorzy są często nieświadomi własnych błędów. Dlatego uzyskanie opinii kogoś innego na temat tego, czy pewne strategie inwestycyjne mają sens, może być dużo lepiej spędzonym czasem, niż wykonywanie tych wszystkich transakcji i monitorowanie każdego z kont.

 

 

Na podst. Investors Who Keep Trading—and Trading, Jason Zweig, The Wall Street Journa

Sieci społecznościowe

Tagi